24 września 2016

50. Próbując dostrzec nadchodzące dni

Witam,
Krótkim słowem wstępu. Rozdział pięćdziesiąty jest ostatnim rozdziałem. Spokojnie bez paniki, ostatnim rozdziałem pierwszej części. Za tydzień Erroay i pierwszy rozdział drugiej części! Serdecznie zapraszam.
Pozdrawiam,
Akari

[Aktualizacja: 1.10.2016]
Rozdział miał być dzisiaj, ale niestety mam małe problemy techniczne i jestem zmuszona przełożyć go na przyszły tydzień.
Przepraszam i pozdrawiam,
Erroay
_______________________________________________________________

Próbowała otworzyć oczy. Jednak spływając po niej kaskady wody, rozbijające się na głowie i ramionach, skutecznie to uniemożliwiały. Przymknęła rozwarte usta, starając się uspokoić oddech. Miała problem ze skupieniem. Nie zwracała uwagi na szum czy bicie opadającej cieczy, to przez myśli nie mogła zaznać harmonii. Będąc u Haniko i oglądając z nią filmy dostała telefon z pilnym wezwaniem do organizacji. Josuke miał dla niej nową misję. Ucieszyła się, że wreszcie wyrwie się na trochę z Konohy. Na trochę, parę dni, a nie... Niestety nie było wyboru, mężczyzna zapewniał, że jest jedyną osobą, która może podjąć się tego zadania. Wprawdzie po przedstawieniu szczegółów, poparła przywódcę, jednak czas trwania misji, był zdecydowanie za długi. Zaraz po opuszczeniu gabinetu Josuke, pobiegła do domu. Rzuciła w kąt materiały i pochwyciwszy ręcznik udała się tu. Trzy godziny drogi od Konohy był wodospad. Bliżej wioski, gdyż tylko godzinę marszu, znajdował się mniejszy wodospad, o łagodniejszych kaskadach i spokojniejszej wodzie. Jednak Keiko potrzebowała czegoś mocnego, stąd postanowiła wybrać się akurat tutaj. Rzeka z prostej, dość wysokiej skalnej półki spadała wprost do niewielkiego jeziorka, skąd płynęła dalej leniwym szerokim nurtem. Siedziała po turecku na samym środku, pozwalając by litry wody pod dużym ciśnieniem uderzały w nią. Niewiele osób wytrzymałoby taki trening, zwłaszcza, że dziewczyna spędziła tu wiele godzin. Minął wieczór, noc, a teraz nastał świt. Musiała się przygotować na tak ciężką misję, zebrać odpowiednią ilość chakry i wody, wyciszyć się, skoncentrować. Niestety z tymi ostatnimi miała problem. Non stop myślała o tym, jak przekazać Itachiemu ten cudowny fakt, że wyjeżdża.
Na lekko drżących nogach, powoli się podnosiła. Niestety nee potrafiła odpowiednio skupić się, przez co poddała się sile spadającej wody i runęła w dół. Zrezygnowana, pozwoliła opaść ciału na dno. W chwili dotknięcia dłońmi mułu otworzyła oczy. Woda była mętna oraz spieniona, przez co nie widziała zbyt dobrze tafli. Otoczenie też nie prezentowało się zjawiskowo. Glony, maziowaty śluz, obślizgłe rośliny oraz drobne rybki, które załaskotały ocierając się o nogę. Higashiyama zmieniła pozycję na kucaną, aby móc mocno odbić się nogami. To pozwoliło na przyśpieszenie przy płynięciu i wręcz wyskoczenie. Wybiła się ponad lustro wody, a opadając stanęła na nim, używając do tego chakry. Ruszyła ku brzegowi, przecierając oczy oraz twarz. Westchnęła sięgając po pozostawiony na trawie ręcznik. Jutro o tej godzinie będzie musiała wyruszać, a nadal nie wiedziała, jak powiadomić Itachiego. Ciche, krótkie westchnięcie wyrwało się z jej ust. Ruszyła powoli w stronę Konohy, wiedząc, że musi powiedzieć mu to dzisiaj.

Po powrocie do domu i ogarnięciu się chwyciła za telefon. Długo stała wahając się czy zrobić ten krok, po czym spanikowała. Zamiast listę kontaktów nacisnęła odtwarzacz, puszczając ulubioną piosenkę. Jeszcze przez chwilę patrzyła na komórkę, nim włączył się wygaszacz ekranu. Jednak nie potrafiła tego zrobić. Całą drogę powrotną wymyślała, jak to powiedzieć i nadal nie wiedział. Westchnęła odkładając komórkę. Wyjaśnienia nie będą krótkie, mimo iż niewiele może mu powiedzieć. Uznała, że lepiej nie próbować zadzwonić jeszcze raz. Przygotuje się do wyruszenia, a potem skontaktuje z Itachim. Pochwyciwszy za teczkę od Josuke, usiadła z nią na łóżku, studiując po raz kolejny otrzymane materiały. Lecąca w tle muzyka, nie przeszkadzała w analizowaniu.  Keiko miała zdolność do odcinania się od otaczającego ją świata, jak większość shinobi. Z powątpiewaniem patrzyła na rozłożoną na kolanach mapę okolic Ame. Mieszkać miała tu — popukała palcem w zakreślone w kółko miejsce. Ta, już widziała, jak cudownie będzie przez taki długi czas, pomieszkiwać w jaskini, jak jakiś człek prehistoryczny. Niestety inna opcja nie wchodziła w rachubę. Wprawdzie była pewna jaskinia w suchym miejscu w lesie obok jeziora, na którym znajdowało się Ame, lecz shinobi patrolujący okolice, zawsze tą kryjówkę sprawdzali. Hokage już próbowała ulokować tam swoich ludzi. Ze zrezygnowaniem chwyciła opis tymczasowego domu.
„Jaskinia znajduje się godzinę biegu od mostu prowadzącego do Ame. Jest ukryta w formacjach skalnych otaczających biegi rzeki, która dopływa do jeziora wokół wioski. Do jaskini można przedostać się tylko wodą. Należy wpłynąć w wąski tunel o długości około dziesięciu metrów. Przejście doprowadzi do sporej jaskini z niewielkim otworem u szczytu.”
Zapowiadało się kapitalnie. Codziennie będzie się moczyć, a wszystko, co będzie chciała wprowadzić do „domu” będzie na wstępie mokre, czyli kanapki odpadają. Do tego też nie wiadomo jak z możliwością rozpalenia ogniska. No zapowiadało się tak genialnie, że aż Keiko odebrało mowę.
— Muszę wziąć ze trzy koce — mruknęła do siebie już czując wilgoć, zimno i stęchły zapach rozkładających się glonów. — Bomba — dodała krzywiąc się. Spojrzała jeszcze raz na mapę. Pół dnia drogi od Ame znajdowała się niewielka osada. W raportach od Hokage było napisane, że to mała mieścina, gdzie wszyscy się znają a obca osoba zostanie od razu zauważana, więc wybieranie się do niej, nie jest zbyt wskazane. Zaczynała się martwić o to, co będzie jadła, przez ten cały czas. Konserwy, które planuje zabrać szybko się skończą, a żywić się wodą z wymoczonymi w niej wodorostami nie miała zamiaru. Josuke zapewniał, że w wyznaczonych odstępach czasu będzie dochodziło do spotkania się z wysłannikami, aby zdać raporty oraz otrzymać zaopatrzenie. Jednak mimo tego, średnio widziała tą misję. Przejrzała jeszcze resztę papierów zanim wstała, aby zabrać się za pakowanie. Teczkę odłożyła na biurko, z nieufnością patrząc na otrzymanym notesem do zapisywania obserwacji.
Myślała, że pakowanie zajmie jej mniej czasu, lecz po godzinie, w której na łóżku zgromadziła tylko niewielką ilość potrzebnych rzeczy, chwyciła za telefon. Musiała mieć pewność, że dojdzie dzisiaj do spotkanie z Itachim. Z lekko kołaczącym sercem wybrała numer czekając na odbiór.
— Witaj, kochanie — usłyszała po pięciu sygnałach.
— Hej — mruknęła, coraz mniej pewna czy chce z nim rozmawiać.
— Coś się stało?
— Musimy pilnie porozmawiać.
— Rozumiem, ale teraz nie mogę. Za półgodziny ojciec zwołuje specjalną radę klanu. Muszę być obecny — oznajmił z ciut cierpiętniczym tonem.  Domyśliła się, o co chodzi. W wiosce wrzało z powodu zdrady Sasuke. Ona w to zupełnie nie wierzyła, ale plotka żyła swoim życiem i dość prężnie się rozwijała. Higashiyama była raczej z tych, co trzymała się z dala o czegoś takiego. Kindersi niewiele o tym gadali, prasy nie czytała, więc w pewnym sensie była wolna od najnowszych doniesień w stylu Sasuke uciekł z wioski, bo przy bracie nie mógł się rozwijać, jak głosiły niektóre wersje wydarzeń. Itachiemu w tych chwilach nie było łatwo, doskonale zdawała sobie z tego sprawę, stąd też nie chciała dokładać mu, wiadomością o wyjeździe, ale wyboru nie miała.
— To za ile będziesz mógł?
— Trudno powiedzieć. Możemy się spotkać wieczorem? Może około osiemnastej?
Keiko odsunęła komórkę od ucha zerkając na wyświetlacz. Wpół do drugiej.
— Dziewiętnasta, pasuje?
— Będę o dziewiętnastej. Na razie.
— Pa.
Nie miała zbyt wiele czasu. Do jego przyjścia musiała być spakowana, a jeszcze czekała ją wyprawa do sklepu. Bez ociągania się ruszyła do pracy, starając się szybko uwijać. Dzięki temu już o siedemnastej wychodziła z domu z przygotowaną listą zakupów, aby na pewno niczego nie zapomnieć. Z rozpędu zapomniała zabrać telefonu, więc nie miała jak kontrolować czasu, starała się ogarnąć to na wyczucie. Im bliżej było do spotkania tym bardziej stresowała się. Jednak za nic nie mogła wymyśleć, jak przekazać mu to. W pewnym momencie nawet uznała, że łatwiej jej by było powiedzieć, że jest w ciąży, niż, że ma go opuścić na tak długo. Z drugiej strony, w końcu oboje są shinobi i wiedza, że takie misje też się zdarzają. Z choinki się nie urwał, aby nie wiedząc, że i tak może być. Z determinacją, tachała torby w stronę domu, pewna, że mu to po prostu powie prosto z mostu, prosto w oczy.
— Może pomóc? — usłyszała tuż za sobą. Cała odwaga ją opuściła, kiedy tylko zobaczyła zmartwione oblicze bruneta. Wyglądał kiepsko, mimo iż z pozoru nic nie wskazywało na koszmar, jaki przeżywa to Keiko z jego oczy potrafiła wszystko wyczytać. Stała patrząc w czarne tęczówki przepełnione zrezygnowaniem, zmęczeniem, smutkiem, żalem, bezsilnością, niedowierzaniem.  A on mimo tego wszystkiego starał się powitać ją uśmiechem.
— Nie trzeba — wymamrotała opuszczając głowę, oglądając jego buty.
— Pomogę — odparł stanowczo, odbierając z jej rąk reklamówki. Nie skomentował jej zachowania. — Tygodniowe zakupy? — zagadał wznawiając marsz.
— Tak jakby.
— To, o czym chciałaś porozmawiać?
— A, to. W sumie to, nie jest już takie teraz ważne. Może później do tego wrócimy — oznajmiła przyśpieszając roku, czując jak przygląda się jej.
— Wszystko w porządku? — dopytywał wyrównując krok.
— Jasne. — Spojrzała na niego siląc się na wielki uśmiech. Zaakceptował go, dobierając jak standardowe zachowanie, nie pytając więcej. Przez chwilę szli w milczeniu. Itachi musiał wpaść w swoje myśli, gdyż nawet go to nie zdziwiło. Za to Keiko miała chwilę by przemyśleć to wszystko. Zerkała na mężczyznę, którego brwi nieświadomie łączyły się. Zamartwiał się i było jasne, o kogo. Sasuke.  Do tego Fugaku radości nie przysparzał mieszając młodszego syna z błotem. Ponad to Itachi jest bardzo honory, przejmuję się i zapewne po części obwinia siebie, biorąc odpowiedzialność, za opiekę nad Haniko. Martwiąc się o nią i dziecko za siebie i za brata. A teraz do tego wszystkiego miała dorzucić jeszcze siebie z wyjazdem. Nie, nie potrafiła tego mu zrobić. Nie powie mu nic o misji. Wybierze jedną z opcji rozważanych wcześniej. Po prostu napisze mu list i wyśle jeszcze dzisiejszego wieczoru, albo jutro z rana, albo w ogóle zostawi w drzwiach, albo pod jego drzwiami. Nie ważne, nie powie mu i już! Z takimi myślami przekręciła klucz w zamku wchodząc do środka.
— Zostajesz na zewnątrz? — zapytała zorientowawszy się, że brunet stoi na wycieraczce.
— Mówiłaś coś? — odparł wzdrygnąwszy się lekko. Musiała go sprowadzić do rzeczywistości z intensywnego myślenia nad czymś.
— Chodź — oznajmiła uśmiechając się delikatnie i machając mu ręką. — Jak możesz zrób herbaty, a ja to zabiorę — dodała odbierając od niego torby z zakupami. Itachi tylko pokiwał głową udając się do kuchni, niezbyt zwracając uwagi na to, że Keiko skierowała się na górę. Wparowała do pokoju klękając przed plecakiem, do którego naprędce wciskała zakupione rzeczy. Chciała wszystko schować nim Uchiha przyjdzie i zorientuje się, że pakuje się. Na nieszczęście, nie mogła sobie poradzić z upchaniem wszystkiego. Na szybko próbowała przepakować niektóre rzeczy, na siłę już wciskając puszkę z konserwą.
— Co robisz? — usłyszała za plecami. Podskoczyła, niczym nastolatek przyłapany na zarobionej czynności.
— Nic, nic — oznajmiła uśmiechając się, starając ciałem zakryć wypchany po brzegi plecak.
— Pakujesz się? — zapytał, stawiając przyniesione kubki na biurku. — Misję masz? — dopytywał zaglądając przez ramie szatynki, która prawie już leżała na plecaku, próbując go ukryć. — Bierzesz puszki? — ciągnął dalej z rosnącą podejrzliwością. Shinobi przeważnie nie biorą normalnego prowiantu, tylko skondensowany w kapsułkach żywnościowych, a jeśli już coś biorą to na pewno nie pięć opakowań szynki z puszki, które właśnie wystawały z plecaka i reklamówki.
— Szybko głodnieję— odparła wymijająco, starając się robić dobrą minę do złej gry.
— Keiko, możesz powiedzieć, o co chodzi?
No tak. Zmęczenie, zmęczeniem, ale Uchihą pozostanie, więc nie da się wyprowadzić w pole durną gadką. Dziewczyna westchnęła zrezygnowana.
— Tak, mam misję — oznajmiła cicho, nie patrząc na niego. Powoli podniosła się z kolan i usiadła na łóżku.
— I? — ponaglał, zerkając na wypchany plecak, który wyglądał jakby miał zaraz pęknąć w szwach. Keiko bała się podnieść wzrok wyżej, napotykając wpatrujące się w nią czarne tęczówki.— Wiem, że coś jest więcej. Gdyby to była zwykła misja nie informowałabyś mnie o niej, a przynajmniej nie w ten sposób. Powiedź, o co chodzi? — poprosił siadając obok niej. Szatynka drgnęła zrywając się do pionu. Uciekła na krzesło koło biurka, nadal unikając kontaktu wzrokowego.
— To nie jest standardowa misja — wymamrotała bawiąc się nerwowo palcami.
— Pod jakim kątem nie jest standardowa? — dopytał mrużąc lekko oczy, starając się szybko dokonać analizy. W głowie pojawiła się tylko jedna myśl, czyżby musiała udać się do Kraju Wody? Jednak, jeśli tak, to i tak nie może mu tego powiedzieć, więc… — Keiko? — ponaglił stanowczym głosem.
— Jadęnapółroku — wyrzuciła z siebie na jednym wydechu, mało zrozumiałym bełkotem, spowodowanym złączeniem ze sobą wyrazów. Skuliła się nieznacznie oczekując na reakcję, bojąc się jej jednocześnie. Jednak Itachi nic nie powiedział. Ośmielona tym, otworzyła oczy, odsłaniając schowaną w dłoniach twarz. Mężczyzna siedział w bezruchu na łóżku, sprawiając wrażenie, jakby wypowiedziane słowa nie docierały do niego. Zaczęła wiercić się na krześle starając złapać kontakt wzrokowy z nieobecnym Uchihą. Niestety było to niemożliwe, Itachi wydawał się patrzeć przed siebie na Keiko, lecz spojrzenia ginęło tuż przed dziewczyną, jakby starał się dostrzec latające w tamtym miejscu drobinki kurzu. Podeszła kucając tuż przed nim.
— Hej, hej. — Pomachała dłonią centralnie przed twarzą, starając się wybudzić z szoku, w który najprawdopodobniej popadł.
— Jeszcze raz — poprosił totalnie osłupiały. Wprawdzie z wyznania szatynki wyłapał jedynie ostatnie słowo, lecz wystarczyło, aby domyśleć się, o co chodzi. Nie mógł uwierzyć, a tym bardziej przyjąć do wiadomości. Nie dość, że brat wyruszył na niebezpieczną pół roczną misję do Orochimaru, o czym zdążyła go Tsunade powiadomić, to teraz jeszcze Keiko ma zniknąć z Konohy.
— Misja ma trwać pięć miesięcy z możliwością przedłużenia o trzy tygodnie — wytłumaczyła znów nerwowo bawiąc się palcami. Wiedziała, w jaki stan wpędza Itachiego, mówiąc mu o tym. Niestety wyboru nie miała, sam ją przyparł do muru oczekując prawdy. Nie chciała, aby tak to wyglądało, ale nic nie mogła zrobić. Próbowała namówić Josuke do zmiany zdania, wysłania kogoś innego. Nalegała, prosiła, bez skutecznie. Po chwili uspokojenia się, z pierwszego szoku informacją o długości misji, dała sobie wszystko wytłumaczyć. Nie miała wyboru, była jedyną osobą, która miałaby jakiekolwiek szansę na wypełnienie zadania.
— Przepraszam cię — dodała, wstając z podłogi. — Tak musi być — wyszeptała kucając przy plecaku. Ze zrezygnowaniem, powolnymi ruchami próbowała upchnąć przyniesione rzeczy.
— Dlaczego akurat ty?
Keiko zerknęła w jego stronę. Siedział bez ruchu, wpatrując się w drewnianą podłogę. Wzrok miał nieodgadniony, a twarz bez wyrazu.
— Nie ma wyjścia.
— Twoja obecność tam jest niezbędna czy próbują rozbić nasz związek? — zapytał otwarcie, zwracając się w jej stronę.
— Niezbędna — wymamrotała pochylając głowę jeszcze bardziej. Usłyszała szybki tupot, a następnie poczuła mocne szarpnięcie. Kucający za nią Itachi mało delikatnie odwrócił ją w swoją stronę.
— Spójrz mi w oczy i powiedz prawdę.
— Jeśli będziesz chciał siłą, poprzez sharingan dowiedzieć się o szczegółach misji, to zabijesz mnie — oznajmiła pozbawionym emocji głosem. — Nałożona na mnie pieczęć spowoduje odcięcie tlenu, jeśli tylko będę chciała wyjawić komuś tajemnice organizacji lub ktoś siłą będzie chciał tego dokonać.
Itachi opanował się. Poluzował uścisk, pozbywając się groźne spojrzenia. Myśl o tym, że Josuke naumyślnie wysyła Keiko na długoterminową misję, tylko po to, aby nie mogli być razem, wywołała gniew. Słynął ze swojego opanowania, nawet w podbramkowych sytuacjach, jednak przed chwilą puściły mu nerwy. Poddał się emocją, niezbyt kontrolując zachowanie, przez co odruchowo czerń oczy zamieniła się w szkarłat. Niestety ostatnio dość sporo sprawy posypało się, zrzucając mu na ramiona ogromny ciężar. Łkająca matka za ukochanym synem, który został okrzyknięty oficjalnie zdrajcą. Fugaku powtarzający non stop, że Sasuke nie jest już jednym z nich i pyszniący się z faktu, że przewidział, że zdradzi wioskę tak samo, jak zdradził klan. Brat, który dla dobra wioski musiał poświęcić swoją reputację udając się w niebezpieczną półroczną misję. Haniko, która została sama z noszonym w sobie dzieckiem. Prośba Sasuke o zaopiekowanie się nią. Plotki krążące po wiosce. A w to wszystko jeszcze Keiko, niczym w ślady Sasuke opuszczająca Konohę. Jedyna osoba, która byłaby w stanie go wesprzeć, pocieszyć czy pomóc w tych trudnych sytuacjach, teraz musi odejść.
— Odpowiedz na te pytanie, proszę. — Już nie było stanowczego tonu, przypominającego rozkaz nieczułego kapitana, za to można było usłyszeć zwyczajny żal. Uczucie smutku, poniekąd skruchy po uniesieniu się i pretensji pod adresem Josuke.
— Jako jedna posiadam umiejętności niezbędne do tej misji. Więcej powiedzieć nie mogę — oznajmiła patrząc prosto w czarne tęczówki. Widziała ten żal wyczuwany w głosie i potęgujący smutek. —  Przepraszam — wyszeptała opuszczając głowę.
— Poniekąd dobrze, że to ze względu na misję.
Starał się twardo trzymać i nie okazać załamania. Pozwolił, aby Keiko wyślizgnęła się z uścisku i wróciła do pakowania. Naprawdę, guzik ją to obchodziło, nie chciała tylko patrzeć na Itachiego, a dokładniej nie mogła. Zbyt bardzo bolał fakt, że go dobiła. Dosłownie dobiła. Powiedzieć to w takim momencie, to jak kopiąc leżącego. Wprawdzie Uchiha nie okazywał tego po sobie, lecz ona wiedziała, co dzieje się w głowie, jak bardzo przejmuje się całą tą sytuacją oraz, jak bardzo martwi się o brata.
Zapadło milczenie. Higashiyama dalej starała się schować konserwy, nie poświęcając im najmniejszej uwagi. Natomiast Itachi ukląkł za nią obserwując poruszające się ramiona i rozsypane na plecach kasztanowe włosy. Czuł, że już mu brakuje dziewczyny. Prawie pół roku, bez jej uśmiechów, radosnej paplaniny, głośnego śmiechu, pięknych granatowych oczu i najsłodszych ust na świecie. Westchnął cicho, odwracając się, a następnie przysuwając, tak, aby stykali się plecami. Dokładnie tak, jak w tamten pamiętny dzień, kiedy zdobył się na odwagę. Keiko drgnęła, zaskoczona zachowaniem mężczyzny. Szybko załapała aluzję, zaprzestając czynności. Oparła się o niego całkowicie, patrząc na komodę, przy której ulokowany był plecach.
— Kiedy wyruszasz?
— Jutro o świcie.
— Daj rękę.
Wykonała prośbę, zabierając dłonie ze swoich kolan, aby położyć na podłodze, gdzie Itachi od razu splótł swoje place z jej.
— Od dawna wiesz?
— Nie. Pocieszałam Haniko, kiedy dostałam wezwanie. Było to wczoraj popołudniu.
— Niewiele ci dali czasu.
— Tak to u nas wygląda.
— Niebezpieczna?
— Chyba jak każda nasza misja.
— No tak.
Znów chwila ciszy. Oboje we własnym zakresie próbowali udźwignąć problem pożegnania. Nie wiedzieli jak to rozegrać. Rozstanie się z bratem na dłuższy okres zawsze wyglądało jakby szli tylko na trzydniową misję. Nie pojawiały się, żadne ckliwe słówka, żadne żegnaj. Proste męskie zdania i rozmowa na zupełnie inny temat, aby nie poruszać spraw misji. Przy Keiko tak postąpić nie może, dziewczyna to nie brat. Opowieść o tym, że po powrocie trzeba pomóc matce w ogarnięciu ogródka nie wystarczy. Sama Higashiyama też nie wiedziała jak postąpić. Nie dostawała długoterminowych misji od dawna, a przy krótkich żegnała się z przyjaciółmi zwyczajowo, przez parę zdań, przytulenie, standardowe „obstawiam, że nie wrócisz” i tyle. A teraz, co? Postąpić tak samo z Itachim? Nie wypada, przyjaciel to nie chłopak.
— Przygotowałaś się już? — zapytał przerywając milczenie.
— Prawie. Zostało mi tylko do dokończenia pakowania zakupionych rzeczy i tyle.
— W sumie to już gotowa.
— No tak.
— Mógłbym mieć do ciebie prośbę? — Zacisnął mocniej dłoń.
— Jasne.
— Na te ostatnie godziny — zawahał się. — Mógłbym mieć z powrotem moją Keiko? — dokończył lekko niepewnym głosem. Zastanawiając się czy zrozumie, o co chodzi. Higashiyama zmarszczyła intensywnie czoło, próbując odgadnąć zagadkę. Ale jak z powrotem? Nie rozumiała, starając się połapać, o czym mógł mówić. W końcu domyśliła się. Przygotowując się do misji odruchowo zmieniła „twarz”, stając się poważniejszą, bardziej opanowaną i skupioną a także milczącą. Nie prezentowała się tak jak, na co dzień.
— Nie ma sprawy — odparła wesołym tonem uśmiechając się. Zapomniała, że przecież to taką ją Itachi pokochał.
— Od razu lepiej.
— Mówisz? — zapytała szybko odrywając plecy i obracając się, przez co głowa bruneta wyglądała na jej kolanach.
— Tak. — Wyciągnął rękę odgarniając opadające na niego długie kasztanowe włosy. Keiko uśmiechnęła się szczerze rozczulona tęsknotą w jego oczach. Pochyliła się składając buziaka na czubku nosa. Itachi podniósł się, odwracając, aby pocałować. W tym czasie, niepostrzeżenie, dziewczyna zsunęła mu z włosów gumkę. Pochwyciwszy przedmiot, odsunęła się, zaprzestając pieszczoty. Następnie wystawiła mu język, zrywając się na nogi i uciekając.
— Moje, nie oddam — oznajmiła machając w powietrzu czarną gumką. Uchiha odruchowo złapał się za miejsce, gdzie powinna być. Dopiero teraz zorientował się, że zawsze schludnie związane włosy, rozsypują się po plecach.
— Oddaj.
Długość mu nigdy specjalnie nie przeszkadzała, ale nie był przyzwyczajony do tego, że są rozpuszczone.
— Będziesz musiał mnie złapać.
Wystawiła język, robiąc kilka kroków w tył. Nie miał wyboru, zbliżył się, chcąc odebrać swoją własność, lecz nie przewidział, że dziewczyna będzie taka nieustępliwa. Szybko wskoczyła na łóżko, przebiegła po nim i zniknęła na korytarzu. Przez chwilę rozważał, czy nie pójść do łazienki i sobie pożyczyć jej gumkę. Połapał się, że jednak tu nie o nią chodziło. Wyglądało na to, że Keiko chciała się po prostu pobawić. Zgodnie z jej namysłem, ruszył na dół, odnajdując dziewczynę stojąca na środku stołu w kuchni.
— Tu mnie nie dosięgniesz — odparła pewnie, krzyżując ręce na piersiach.
— Pewna? — zapytał podchodząc bliżej. Już nawet wyciągał ręce, aby złapać uciekinierkę za kostki, kiedy ta wyskoczyła w górę. Przeskoczyła nad nim, ledwo zdążając opaść, na tyle, aby głową nie przywalić we framugę drzwi i ze śmiechem pobiegła na górę. Itachi stał, szczerze zaskoczony poczynaniami Keiko.
— I tak cię złapię — oznajmił zjawiając się w drzwiach sypialni. Stała na środku pokoju rozglądając się uważnie. — No nie mów — rzucił patrząc na otwarte okno, na które zerkała. Oboje ruszyli, dokładnie w tym samym czasie. Jednak był szybszy i pochwycił za kostkę, dokładnie w chwili, kiedy kucała na parapecie, gotowa wyskoczyć.
— Mam cię. Oddawaj gumkę.
Keiko odwróciła się do niego uśmiechając czarująco. Pewny, że dotrzyma założeń zabawy, puścił ją, aby mogła spokojnie zejść z parapetu. Uczyniwszy to, przybliżyła się stając na palcach i delikatnie muskając jego wargi. Zachęcony tym, chciał ją objąć, pogłębiając pocałunek. Jednak dziewczyna wyślizgnęła się odbiegając w stronę łóżka. Rozumiejąc, że łatwo nie będzie, szybko doskoczył do niej, zamykając w ciasnym uścisku. Próbując się wyszarpnąć, straciła równowagę, opadając na materac i ciągnąć Itachiego za sobą.
— Słodko ci w rozpuszczonych — oznajmiła, kiedy zawisł nad nią, w porę łapiąc postawę, starając się nie przygnieść.
— Wolę związane.
— Czemu? Tak uroczo wyglądasz.
— Wygoda.
— Ale tak słodko wyglądałeś jak się obudziłeś rano z potarganymi, rozpuszczonymi włosami, sterczącymi w różne strony. A do tego ta zaspana minka. Oohh — zawołała przypominając sobie, poranek w dniu, kiedy Itachi nocował u niej. Mężczyźnie nie podobała się sytuacja, która miała miejsce, chwilę po tym. Dorwała się do telefonu pstrykając zdjęcia, jedno po drugim. Nie udało się jej namówić, do usunięcia ich. Mało tego, ustawiła sobie na tapetę, zaspanego Uchihę.
— Tobie lepiej w rozpuszczonych. — Lekko zmienił temat, na wypadek, gdyby Keiko chciała znów sięgać po telefon.
— Serio?
— Owszem.
Pogłaskał ją po policzku, uśmiechając się czule. Położył się obok, obserwując radosne granatowe tęczówki. Wiedział, że będzie mu ich brakowało bardzo.
— Ale na serio słodko wyglądasz rano zaspany. No i przyjemne widoczki były, jak potem chodziłeś po domu w samych spodniach. I niezłą jajecznicę robisz.
— Nie miałem wyboru. Strasznie długo siedzisz w łazience.
— Kobietą w końcu jestem, a do tego mój żywioł to woda, nie dziwota, że lubię pod prysznicem siedzieć.
— A mnie, nie chciałaś tam wpuścić.
— Bo zajął byś się czymś innym niż mycie. I musiałabym potem znów się myć.
— Mówisz? — wyszeptał wprost do ucha. — Możemy to sprawdzić? — zachęcał lekko obniżonym głosem.
— Chcesz iść się teraz kąpać?
— Nie koniecznie o kąpieli teraz mówię — oznajmił całując delikatnie skórę tuż za uchem.
— To, o czym? — pytała, udając głupią. Widziała, do czego dąży, ale chciała zobaczyć, jak z tego wybrnie.
— O czymś przyjemniejszym.
— Znasz coś bardziej przyjemnego od długie kąpieli? A to ciekawe, co to?
— Pomyśl chwilkę — polecił podpierając głowę o rękę, drugą wodząc zmysłowym dotykiem po odsłoniętej skórze ramion. Patrzył na nią wzrokiem pełnym pragnienia.
— No, nie mogę wymyśleć — droczyła się, przewracając na bok, przodem do niego. Wiedziała, o co chodzi, dostrzegała podniecenie w jego oczach, lecz miała ochotę się podroczyć. — Może mała podpowiedź? — zapytała kładąc dłonie na jego torsie.
— Zaczyna się na literę s.
— Hm… sympatyczny masaż? No to może być przyjemne. Zrobić ci?
Itachi uśmiechnął się rozbawiony. Wiedział, że droczy się z nim, rozumiejąc jego aluzje, ale w pewien sposób to mu się podobało.
— Dokładnie o tym mówię — ciągnął dalej, głaszcząc tym razem policzek. — Z chęcią przyjmę propozycję.
— To, co ci wymasować? — zapytała przysuwając się bliżej, tak, że ich brzuchy stykały się.
— Oj, ja już coś wymyślę — mruknął łapiąc za podbródek, przysuwając jej usta do swoich.

Za pierwszym razem byli nieporadni, oboje. Trochę mozolnie szło im dostosowanie do siebie rytmów, ruchów i pomysłów. Keiko co chwilę chciała próbować nowych sposób, robiąc z niego niemal królika doświadczalnego. Nie, żeby mu się to nie podobało, wręcz przeciwnie. Dziewczyna swoimi pieszczotami, doprowadzała go do szaleństwa. Kusiła, uwodziła, droczyła się z nim, przerywając w najlepszych momentach, aby nagle przyśpieszyć, zalewając najczystszą rozkoszą, przyćmiony pożądaniem umysł. Jednak najbardziej podniecało go, zajmowanie się jej ciałem. A dziewczyna nie była spokojna w łóżku. Wierciła się, wyginała, jęczała, sapała. Uwielbiał się w to wszystko wsłuchiwać, wyłapując, co głośniejsze dźwięki. Jednak, ze względu na to, że to było ich pierwsze zbliżenie, to dość szybko skończyło się. Podniecenie spowodowane odkrywaniem swoich jeszcze nieznanych ciał, wzięło górę. Nie sposób było przeciągać zbliżenia, aby dokładnie zbadać siebie nawzajem. Itachi miał ochotę nadrobić to teraz. Pieścił jej wargi, całując namiętnie, pozwalając spragnionym dłonią błądzić po ciele, pozbawiając ubrań. Pozostawiając ukochaną w samej czerwonej koronkowej bieliźnie. Oderwał się na chwilę od całowania podbrzusza, aby spojrzeć w te rozpalone granatowe tęczówki. Widział ogień podniecenia, prośbę o doprowadzenia na dno zmysłów. Uśmiechnął się, zakradając dłońmi na plecy, aby rozpiąć stanik. Keiko wówczas pociągnęła go do góry, obracając na łóżku. Usiadła na nim okrakiem, dokładnie w chwili, kiedy ostania sprzączka została zdjęta. Biustonosz osunął się z ramion i piersi, chwilę później lądując na podłodze. Wyciągnął ręce, chcąc zamknąć dwie jędrne półkule w dłoniach.
— O nie mój drogi — wyszeptała mu wprost do ucha, przygryzając lekko jego płatek. Westchnął zaciskając palce na jej pośladka, przyciskając mocniej ciało dziewczyny. — Obiecałam masażyk — oznajmiła zsuwając usta w mokrym pocałunku po szyi. Pieściła wargami każdą linię, wypukłość, wklęsłość, mięsień na torsie mężczyzny. Zgrabnie paluszkami muskając skórę, w delikatnym, lekko łaskoczącym dotyku. Przyciskała piersi, przygniatając je do podbrzusza, prowokatorsko przy tym ocierała się o krocze. Odruchowo ścisnął mocniej talię dziewczyny, kiedy zębami rozpinała mu spodnie. Zmysłowym dotykiem zsunęła je wraz z bokserkami, rzucając gdzieś na podłogę. Nie pozwolił, aby Keiko dalej zajmowała się nim, bo wiedział, czym by to skończy się. Podniósł się do siadu, przyciągając ją do siebie. Całował namiętnie, bardziej zachłannie, błądząc rozpalonymi dłońmi po jej ciele. Przewrócił dziewczynę na materac zajmując się dopieszczeniem piersi. Wsłuchując się w pomruki rozkoszy. Mruczała, co jakiś czas wzdychają, a kiedy przedłużył zabawę, zaczęła wiercić się, unosząc biodra i bezsłownie prosząc o zajęcie się innymi partiami ciała. Spełnił prośbę, zsuwając niepotrzebny materiał, powodując ciche jęki, które stopniowo wzmagały się. Keiko trochę krępowały jej zbyt głośne dźwięki. Zaczęła przygryzać wargi, zaciskając pięści na materiale narzuty. Itachiego to nie spodobało się, zaprzestał pieszczot, całując delikatnie wewnętrzną stronę ud, dając chwilę, aby złapała oddech.
— Nie ograniczaj się — wyszeptał, oblizując wargi. Popatrzyła na niego, lekko niekontaktującym z rzeczywistością wzrokiem. Uśmiechnął się. Sam miał już upite pożądaniem oczy a mózg był w stanie wyprodukować tylko jedną myśl, „więcej”. Pochylił się nad nią, delikatnie przygniatając swoim ciężarem.
— Uwielbiam cię słuchać. Zwłaszcza, kiedy jęczysz mi wprost do ucha — wymruczał, stymulując palcami. Keiko jęknęła wyginając się. Z ust mężczyzny wyrwało się westchnienie pełne rozkoszy. Uwielbiał wsławiać się w nią.
— A co z tobą? — zapytała, zaciśniętymi palcami przejeżdżając po jego męskości. Stęknął głośno, zaciskając palce na narzucie.
— Chcę się nacieszyć tobą — oznajmił zabierając jej dłoń z przyrodzenia. Wyprostował się, delikatnie kładąc dłonie na wewnętrznej stornie uda, uniemożliwiając zaciśnięcie ich. Poruszał się w niej rytmicznie, lecz o zmiennym tempie, co jeszcze bardziej potęgowało podniecenie. I to ich obojga. Obserwował reakcję dziewczyny. Bez skrępowania poddawała się rozkoszy, jęcząc głośno. Widział jak drży, jakby każdy mięsień zaczął wibrować. Wierciła się, co chwilę zaciskając palce w pięści. Nie oplatała mężczyzny nogami w biodrach, jednak nie bardzo wiedziała, co chce z nimi zrobić. Zamykała je, jakby chcąc przytrzymać go dłużej w sobie, aby zaraz rozłożyć szeroko. Pochylił się nad nią łapczywie łącząc wargi w chaotycznym i namiętnym pocałunku. Patrzyła prosto w jego oczy, starając się nie zrywać kontaktu, nawet, kiedy po jej ciele przebiegały kolejne spazmy rozkoszy. Patrzył przez mgłę pożądania, pragnąć ją coraz bardziej. Rozbieganym, przyćmionym wzrokiem dokładnie lustrując wiercące się pod nim ciało, pokryte czerwonymi plamami podniecenia. Obserwował chaotycznie unoszą się klatkę piersiową, wyginający się tors, lekko wyschnięte rozwarte usta, różowe policzki, delikatne kropelki potu na czole i te niesamowite granatowe oczy. Widział w nich, jak Keiko spada na dno zmysłów, poddając się im zupełnie. Co tu kryć, on również od pewnego czasu stracił już zupełnie głowę. Podniecało go, gdy tak na niego patrzyła. Tym absolutnie zatraconym wzrokiem, który nie do końca był w stanie kontaktować z otaczająca rzeczywistością.
— Itachi, ja już nie mogę — wyjęczała, kiedy po ciele przeszły kolejne spazmy. Pochylił się nad nią całując zachłannie. Był to szybki, namiętny i pod pewnym kątem brutalny pocałunek, który zakończył opierając swoje czoło o jej.
— Chcesz już skończyć? — zapytał, ledwo powstrzymując się do wydawania innych dźwięków niż sapanie.
— Oojj taak — wymruczała wyginając się do tyłu.  Nie miał nic przeciwko, sam ledwo powstrzymywał się, powoli tracąc kontrolę. Spletli razem swoje palce i położyli złączne dłonie obok głowy Keiko. Itachi przyśpieszył, a jego ruchy stawały się bardziej agresywne i chaotyczne. Wszystkie doznania wzmocniły się, tworząc wybuchową mieszankę, pełna pasji oraz pożądania. Aż wreszcie nastał kulminacyjny moment, oboje zakosztowali rozkoszy w swej najlepszej odsłonie. Chwilę napawali się tym uczuciem, nim padł obok dziewczyny, dysząc głośno. Uśmiechali się do siebie, zziajani, męczeni, radośni i spełnieni. Oddech ustabilizował się, umysł ogarnęła błogość, zachęcająca do słodkiego zaśnięcia w ramionach tej drugiej osoby.
— Jesteś cudowna — wymruknął czule całując.
— A nie miałbyś ochoty na jeszcze? — zapytała uśmiechając się zadziornie. Pragnęła nacieszyć się jego bliskością ile tylko mogła. W końcu nie zobaczą się przez najbliższe prawie pół roku.
— Jesteś pewna? Nie chce cię zamęczyć.
— A co, nie masz ochoty?
— Na ciebie mam zawsze — odparł składając krótkiego buziaka na czubku nosa. Uśmiechnęła się.
— To, co byś powiedział na, odrobinę ostrzejsze klimaty? — zapytała przeciągając samogłoski, przybierając uwodzicielski ton głosu.
— To chodź tu — mruknął przysuwając ją bliżej i zatapiając się agresywnie w jej ustach.

***

Dziewczyna smacznie spała, wtulając się w nagi tors mężczyzny. Jednak on nie potrafił zasnąć, mimo zmęczenia. Nie dawała mu spokoju myśl, że to ostatnie ich chwile razem. Objął ja mocniej, głaszcząc po włosach. Już zaczynał tęsknić. Nie wiedział jak ma wytrzymać prawie pół roku rozłąki.  Zwłaszcza teraz, po tak upojnej nocy, spędzić sześć miesięcy bez tej rozkoszy. Keiko coś wymamrotała zarzucając ręką w pasie. Uśmiechnął się, całując czule w czoło. Nie mógł zasnąć, nawet nie chciał. Wolał ostatnią wspólną noc spędzić na przyglądaniu się śpiącej szatynce.
Nad ranem, po pokoju rozległ się głośny i nieznośnie irytujący dźwięk budzika. Itachi zamknął oczy, udając, że śpi. Keiko szybko zerwała się, wyłączając urządzenie, nie chcąc zbudzić mężczyzny.
— Jak słodko — mruknęła przyglądając się śpiącemu. Wstała z łóżka, przeciągała się mocno, do tego zwiewając głośno. Nic nie robiąc sobie z tego, że jest naga. Uchiha uchylił nieznacznie powieki, oglądając, jak szuka bielizny w komodzie. Smukła talia, jędrne pośladki, zgrabne nogi i kaskady kasztanowych pasm zasłaniające ponad połowę pleców. Obserwował, jak opuszcza pomieszczenie, kołysząc biodrami. Westchnął siadając. Rozejrzał się po pokoju, starając się unikać wielkiego plecaka leżącego tuż obok komody. Wzrok skupił na chaosie, który zawsze tu panował. Pasowało to do Keiko, uporządkowany chaos.
— Nie śpisz już?
Z rozmyśleń wyrwał go jej głos. Spojrzał w stronę drzwi, gdzie stała w czarnej bieliźnie ze świeżo umytymi włosami, które delikatnie wycierała w ręcznik.
— Łazienka już wolna. A ciuchy jak chcesz, możesz sobie jakieś wybrać — oznajmiła wskazując dolną szufladę komody.
— Dziękuję.
Czule ją pocałował nim zniknął za drzwiami. W tym czasie Higashiyama szybko uwijała się, ogarniając pobieżnie pokój, siebie i nie do końca zapakowany plecach. Z robotą uwinęła się, nim Itachi powrócił z łazienki. Zostawiła go samego, wymijając w drzwiach. Na dzień dobry była w stanie zrobić tylko kawę, nic konkretnego w lodówce nie zostało. A nawet gdyby z resztek zechciała przyrządzić posiłek, nie miała na to czasu.
Do pokoju wróciła, dokładnie w chwili, kiedy Itachi nakładał koszulkę.
— Tylko to mam — oznajmiła unosząc nieznacznie kubki. — Niestety, nic na śniadanie nie mam. Nie jadam ich przed wyruszeniem na misje — wyjaśniła stawiając gorące napoje na biurku.
— To nic takiego.
Wypili w milczeniu, starając się napawać ostatnimi wspólnymi chwilami. Keiko siedziała mu na kolanach z głową na ramieniu, delikatnie się wtulając i wdychając przyjemny zapach jego ciała, pomieszany z jej ulubionym żelem pod prysznic.
— To już pora — oznajmiła cicho. Objął ją mocniej. — Mam coś dla ciebie — dodała wychylając się, aby wyjąć kartkę z szuflady w szafce nocnej. — Proszę.
Wcisnęła w jego dłonie, swoje zdjęcie. Z uśmiechem obracała się na jednej nodze w stronę obiektywu, wprawiając w ruch rozpuszczone włosy. Radość gościł na twarzy tak samo jak rozbawienie. W pełni szczęścia machała do fotografa.
— Takie małe coś, abyś nie zapomniał.
— Nie mógłbym.
Spojrzała mu w oczy. Tęskniła, już bardzo tęskniła, a jeszcze nie wyruszyła. Ukryła twarz w zagłębieniu szyi przytulając się.
— Będziesz tęsknić?
— Nie umiałbym nie.
— Bo ja to straszliwie.
— Będzie dobrze. Szybko czas minie — pocieszał ją i siebie jednocześnie, błagając, aby tak było faktycznie.
— A i… — urwała.
— O co chodzi?
— Mógłbyś patrząc w niebo myśleć o mnie?
— Słucham?
Keiko tylko mocniej się wtuliła, dziękując, że teraz nie widzi jego twarzy, ani on jej.
— Będziemy daleko od siebie, ale niebo jest jedno, więc gdzieś tam hen nasz wzrok będzie się pośród chmur krzyżował.
— Nie martw się. Nie będzie minuty, aby o tobie nie myślał — wyznał łapiąc szatynkę za podbródek, aby móc pocałować. Długi, nieśpieszny, czuły i pełen tęsknoty pocałunek. Prawie ich ostatni. Po nim w ciszy opuścili pokój, schodząc na dół. Nim wyszli na ganek, Keiko sprawdziła cały dom, czy wszystko powyłączała i pozamykała. Cichy trzask zamykanych drzwi, zgrzyt przekręcanego klucza, skrzypiąca furtka i już oboje stali na ulicy przed domem. Ostatnie głębokie spojrzenie w oczy, tak, aby zdążyć je zapamiętać, jakby się miało ich już nigdy więcej nie widzieć. Ostatni gorący pocałunek. Ostatni dotyk i ciepło ciała drugiej osoby. Ostatnie słowa:
— Będę czekał, uważaj na siebie.
— Dam sobie radę.
Uśmiechała się, machając mu na do widzenia. Wciskając w ręce klucze z krótką informacją; jedną są dla niego a drugie dla organizacji. I już… Zamieniła się w wodę rozpływając w powietrzu. Serce go zabolało. Pół roku, bez niej. Westchnął odwracając się.

***

Nie wiedział, co ze sobą zrobić. Zostawił klucze Keiko w portierni u Kindersów, gdzie nie został oszczędzony przed nieprzychylnymi spojrzeniami i uwaga, wchodzącego do budynku Ody. Oznajmił mu, że jest rad, że zostawiła go dostając taką długą misję.  Do tego bezlitośnie wygłosił nadzieję, że dziewczyna otrząśnie się i przez te prawie pół roku zapomni o nim. Itachiego to wprawiło w jeszcze gorszy humor. I nie miał, z kim o tym pogadać. Shisui na misji, brata nie ma a Haniko nie miał zamiaru tym obarczać, wystarczająco miała swoich zmartwień. Nie pozostało mu nic innego, jak włóczenie się po obrzeżach Konohy. Nie chciał widzieć radosnych ludzi. Pragnął zaszyć się gdzieś z dala od innych. Niestety własny pokój, mu tego nie zapewniał. Nie chciał słuchać ojca pastwiącego się słownie nad Sasuke i łkającej w kącie matki.
Tuż przed zachodem zawędrował na głowy Kage, skąd rozpościerał się bajeczny widok na całą wioskę, skąpaną w czerowno-pomarańczowo-żółtych kolorach znikającego za horyzontem słońca. Obserwował chmury, mając w głowie prośbę Keiko. Uśmiechnął się nikło, do blednącego błękitu.
— Nie spodziewałam się ciebie tu zastać.
— Ja ciebie też nie — odparł zerkając na blondynkę przysiadającą obok. Chwilę się przyglądał, jak Haniko pustym wzrokiem ogląda zachodzące słońce. Zastanawiał się, czy tęskni za Sasuke, czy jej go brakuje. Dziewczyna wyczuła na sobie jego wzrok, odwracając się.
— Kiepsko wyglądasz — stwierdziła przyglądając się zmartwionemu obliczu mężczyzny. Itachi przeważnie ukrywał swoje uczucia, prezentując chłodną postawę, lecz tym razem nie potrafił. Powoli przytłaczała go całą ta sytuacja.
— Trochę się namieszało i zbyt kolorowo nie jest. 
— Keiko? — wypaliła po chwili ciszy.
— Słucham?
Spojrzał na nią. Ze spokojem wymalowanym na twarzy obserwowała niebo. Zachodzące słońce pokryło złotym blaskiem falujące na wietrze blond kosmyki, które ukrywały lekko pusty wzrok. Dziewczyna pozbierała się na tyle, aby wyjść z domu, lecz jeszcze nie na tyle, aby nie ruszało ją to.
— W oczach masz wypisane zmartwienie i niepewność — oznajmiła stonowanym, wręcz flegmatycznym głosem — znacznie większą, niż, kiedy przyszedłeś do mnie, po tym jak — lekko urwała głos, — jak Sasuke ogłoszono zdrajcą. W takim razie, to musi dotyczyć Keiko.
Westchnął. Za łatwo go przejrzeć. Przejechał dłonią po twarzy, zastanawiając się nad odpowiedzią.
— Misję ma? — dopytywała, nie zwracając uwagi na jego stan. Nie należała do wylewnych osób i nie chciała pokazywać słabości, ale bardzo była mu wdzięczna, za tamtą noc. W sumie niewiele rozmawiali, spędzając czas na bezmyślnym gapieniu się w ekran, lecz to wystarczyło. Cieszyła się, że nie musiała zostać sama ze swoim problem i znalazła w kimś oparcie. Wypytywaniem starała się nakłonić do wygadania się, co, jak jest głoszone, bardzo pomaga w trudnych chwilach.
— Tak. Niestety ma misję — burknął patrząc, jak stado ptaków przecina nieboskłon.
— Spokojnie, szybko wróci, cała i zdrowa.
— Nie bardzo.
Odruchowo zacisnął dłoń na kieszeni, gdzie spoczywał portfel a w nim zdjęcie.
— To znaczy?
— Wyjechała na pięć miesięcy z możliwością przedłużenia o trzy tygodnie. To niemalże pół roku bez niej — wyszeptał zwieszając głowę. Beznamiętnie dłubiąc czubkiem butów w uklepanej ziemi. Jeszcze dobrze nie minęły dwadzieścia cztery godziny od ich rozłąki a on już czuł, że mu jej brakuje.
Dziewczyna zamarła. Ona i Sasuke nie do końca przepadali za sobą. Bardziej im będzie brakować seksu niż siebie. Natomiast Itachi kocha Keiko całym sercem, wiedziała o tym. A przez to będzie mocno tęsknił i te prawie pół roku, będzie istną udręką. Uśmiechnęła się pokrzepiająco łapiąc za jego dłoń. Odwrócił się w jej stronę, przypatrując się pełnym ciepła oczom Haniko. Nie potrzebowali słów. Delikatnie uniósłszy kąciki ust, przygarnął ją do siebie, mocno przytulając. Ciepło drugiej osoby, przytłumione bicie serca po prawej stronie, łaskoczące po szyi kosmyki i subtelny kwiatowy zapach. Aktualnie zostali pozostawienie sami sobie, pozbawienie wsparcia od tych najważniejszych osób.  Mieli już tylko siebie.
Shimanouchi odsunęła się nieznacznie, z pełnym wsparcia uśmiechem. Odwzajemnił gest. Krótki sygnał, że zawsze będzie, obok, że w razie, czego, przecież mają siebie nawzajem. Itachi obejmując ramieniem dziewczynę spoglądał w gasnące na horyzoncie słońce. Przytuliła się, chowając swoją dłoń w jego, również obserwując nastający zmierzch.

Mimo odległości, nadal jesteśmy pod tym samym niebem, a nasz wzrok będzie krzyżował się pośród chmur, przypomniał sentencję Keiko ściskając mocniej słoń Haniko. Patrząc daleko, poza horyzont. Próbując dostrzec to, czego wzrok już nie może wyłapać. Próbując dostrzec nadchodzące dni.

KONIEC 

5 komentarzy:

  1. Jako czytający cieszę się, że kolejny rozdział już za tydzień. Jako osoba, która też coś tam czasem bazgra, przeczucie podpowiada mi, że mogłyście zrobić chociaż 2 tygodnie przerwy między częścią pierwszą i drugą. To jednak jest szczegół.
    Doskonały moment na zakończenie pewnego etapu. Teraz spokojnie można przenieść się w czasie i jedynie skrócić to co się działo w ciągu ostatnich miesięcy. Ciekawi mnie to czy moje przypuszczenia co do wkupienia się Itachiego w łaski znajomych Keiko się potwierdzą. Być może nie będę musiała zbyt długo czekać :)) (zaciera rączki). Mam też pewne myśli o tym jak będzie wyglądał powrót Sasuke i nie chce mi się wierzyć, że wszystko potoczy się pięknie. No ale Wy jesteście tak bardzo tajemnicze, że ciągnięcie Was za język to i tak prawie daremny trud. :)
    Co do samego rozdziału to bardzo fajnie napisany. Akari biję brawa, bo wreszcie zdecydowałaś się an opisanie sceny łóżkowej. Nieźle Ci to poszło. Ubiłabym, gdyby ona się nie pożegnała normalnie ze swoim chłopakiem, którego twierdzi, że kocha. Listy i takie tam są beznadzieje, a jak się na tak długo wybywa, to trzeba porządnie to zrobić. Co prawda nie liczyłam na aż tak namiętne chwile, ale to miłe zaskoczenie.
    Oda.... Coraz bardziej go nie lubię. Wiadomo, że chce dobrze, ale jakby nie patrzeć to też jest Uchiha, więc mógłby choć trochę ugryźć się w język. No chyba, że koleś jest zabujany w Keiko. Wtedy jego zachowanie byłoby szczeniackie, ale jakoś usprawiedliwione :))
    Jedna rzecz nie podoba mi się w Waszych ostatnich tekstach. Teraz obie podkreślacie, że Haniko i Sasuke podkreślają, że między nimi był właściwie sex i namiętność, ale niewiele więcej. To mi się odrobinę gryzie z wypowiedzią Uchihy w jej sypialni, gdy myślał, że śpi i wyznał jak wiele dla niego znaczy. Piękny moment, ale chyba się zagubił w dalszych wydarzeniach. Pewnie dlatego trzeba było ich rozdzielić. Będą mieli czas na przemyślenia. Jednak pół roku może bardzo zmienić ludzi.
    Dobra koniec moich wywodów. Było super przebrnąć z Wami przez pierwszą część. Będę też przy drugiej. Liczę, że chęci do pisania tej historii Was nie opuszczą. Fajnie, że jesteś we dwie, to będziecie się bardziej mobilizować. Jak nie, to ja sprzedam mentalnego kopa na zachętę.
    LEKKOŚCI KLIKANIA ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z ustaleniami teraz między rozdziałami przerwy nie ma. Za tydzień jest Erroay z 1 rozdziałem 2 części, a potem od października ze względu na uczelnie wracamy do dawnego harmonogramu i rozdziały będą co 2 tygodnie.
      Co do Itachiego i przyjaciół Keiko, to, no nasz kochany Itachi łatwo nie będzie miał, oj łatwo nie będzie. Będzie trochę zgrzytów, będzie trochę poprawy a jak ostatecznie sprawa się rozwiążę to nie zdradzę xD ale mogę powiedzieć, że będzie kilka przełomów no i radzę nie nastawiać się, że to będzie hop siup.
      I bardzo dziękuję za brawa :) Erroay marudziła, że ona swoją miała, więc pora na moją. Także musiałam coś napisać a oto rezultat. Ogólnie cieszę się, że scena przypadłą ci do gustu, bo faktycznie trochę się z nią męczyłam, więc to bardzo miłe jak ktoś docenia włożony trud.
      Co do Ody, no to koleś nienawidzi Uchiha, toż zbyt łagodny nie może być.
      W sprawie Sasuke i Haniko za wiele się nie wypowiem, to kwestia Erroay.

      Obie serdecznie dziękujemy za wytrwanie z nami do końca pierwszej części i za deklarację chęci trwania przy drugiej. I zapewniam, że chęci do pisania tej historii nam nie brakuje, czasami tylko gorzej z czasem. A teraz jeszcze raz zapraszam na drugą część w której będzie się działo, oj będzie się działo i to wiele xD Tak wiem, wiem, że straszną reklamę robię, ale nie mogę się jej doczekać xDD
      Pozdrawiam, Akari

      Usuń
    2. Dziękujemy za komentarz! :-)
      Ja chciałam tylko wyjaśnić kwestię między Haniko a Sasuke. Nie zapomniałyśmy o tym, co Sasuke kiedyś powiedział. Ciągnęło ich do siebie od jakiegoś czasu, zafascynowali się sobą nawzajem, poszli do łóżka, przez chwilę było miło i sympatycznie i poza sypialnią, ale wszystko się posypało i zaczęli oddalać się od siebie. Oboje mają trudne charaktery, a mieli za krótki staż związku, by po planowanym zamachu, ciąży i niedoszłym poronieniu, próbować jeszcze być razem. Został tylko seks, jako jedyna forma pokazania tej drugiej stronie, że pierwszej na niej zależy. Starałam się to jakoś przekazać między wierszami, być może średnio umiejętnie ;-). Dlatego wspomniany moment się nie zgubił, został po prostu przytłoczony i zmiażdżony późniejszymi wydarzeniami, które uświadomiły obojgu, że żeby było kolorowo, oboje muszą się bardziej postarać. I owszem, pół roku może zmienić ludzi. To wystarczająco dużo czasu do przemyśleń, co poszło nie tak i czy cokolwiek jeszcze można z tym zrobić.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    3. A przerwa między jedną a drugą częścią może i powinna być jakaś dłuższa, ale nie ukrywam, że tak nam po prostu wygodniej :D

      Usuń
    4. Nie no, ja jako czytająca na brak przerwy nie narzekam :) Mnie osobiście to cieszy :)) bardziej mnie martwi fakt, że później będzie trzeba czekać aż 2 tygodnie na kolejny rozdział. No cóż, ja to rozumiem, a że piszę sama, to rzadko wstawiam tak obszerne rozdziały jak Wy, bo na tyle tekstu to trzeba posiedzieć i przeklikać wiele godzin :) Doceniam Wasze poświęcenie, dlatego póki nic mi nie pokrzyżuje planów, to będę wiernie czytać o zakochanych braciach Uchiha :)
      Co do relacji Haniko i Sasuke to wyjaśnienia do mnie trafiają. Możliwe, że nie jestem najlepsza w interpretacji tego co skrywa się między wierszami :) Z drugiej strony, jako bardzo zróżnicowani ludzie, mamy różne sposoby interpretacji tego samego tekstu. :) To jednak jest szczegół. Choć bardzo lubię Itachiego (nie tak jak Obito, ale to nie istotne), podoba mi się stworzona postać Keiko, która kojarzy mi się z moimi ukochanymi wariatkami, to perypetie gburowatego Sasuke są równie mocno interesujące. Według mnie to zasługa osoby piszącej ;) Obie jesteście świetne, a ja liczę na to, że druga część będzie przynajmniej tak dobra jak pierwsza, a może nawet lepsza :)

      P O W O D Z E N I A !!!!!

      Usuń