3 kwietnia 2015

22. Urodziny(2)

— Dzie-dziewczyna — wyszeptał kompletnie wmurowany z rozdziawionymi bezwiednie ustami.
— No dziewczyna — odpowiedziała wzruszając ramionami i wymijając go zasiadała z małą na kanapie.
— O kurwa. — Idąc w ślad Sasuke rzucił się na drzwi próbując złamać pieczęć. Jedyny Akihito taktycznie poszedł zagadać szatynkę, by ta niczego nie zauważyła. 

***

Itachi próbował naprzeć z całych sił na drzwi, aby otworzyły się, lecz one nawet nie zaskrzypiały.
— To na nic — mruknęła blondynka rozumiejąc, że wyjdą stąd dopiero za zgodą promotora tejże sytuacji.  Westchnęła spoglądając na czerń za oknem, która nagle i niespodziewanie się pojawiła, tak samo jak przygasłe mdłe światło żyrandola oraz pogłębiający się chłód, przez którego oplotła dłońmi ramiona, kuląc się nieznacznie. Brunet podszedł do opierającej się o blat stołu Haniko delikatnie ją przytulając, tłumacząc to sobie tym, że nie wypada, aby gość marznął zważywszy na to, że jest jego przyjaciółką.

***

Shisui po kilku próbach, które okazały się fiaskiem z powodu trzęsących się dłoni, w końcu zerwał pieczęć pozwalając, aby Sasuke z hukiem otworzył drzwi, niemalże wyrywając je z zawiasów. Zgodnie obaj bruneci osłupieli wlepiając szeroko rozwarte źrenice w tulącą się parę, która obecnie wpatrywała się sobie w oczy z twarzami zbyt blisko.  Nawet Akihito zwabiony hałasem odwrócił się w tamtą stronę.
— Czy ja o czymś nie powinnam wiedzieć? — Keiko jako jedyna zabrała głos wychylając się za rudowłosego, starającego się zasłonić swoim ciałem drzwi. Itachi oprzytomniał wpatrując się w szatynkę lekko wystraszonymi oczami, poluzowując uścisk, dzięki czemu Sasuke płynnym ruchem wyrwał z jego rąk Haniko. Dziewczyna pociągnięciem zmuszona do ruchu wylądowała w ramionach najmłodszego bruneta.
— Aj, aj — syknęła spoglądając na Kinari zaaferowaną długimi włosami szatynki, która wychylając się nieświadomie okryła nimi małą. — Nie ładnie ciągnąć ludzi za włosy — odparła, lecz uśmiech zdradzał, że niezbyt jej to przeszkadza. Chwyciła dziewczynkę za rączkę delikatnie wyjmując pasma z zaciśniętych piąstek.
— Keiko. — Itachi zjawił się błyskawicznie przy szatynce. — Keiko — powtórzył, gdy nie zareagowała. — Skarbie— mruknął kucając przy niej. Jednak nie zwracała na niego uwagi, zapatrzona w niemowlaka uśmiechała się drażniąc machanym kosmykiem włosów tuż nad wyciągniętymi rączkami. — Keiko proszę cię — szepnął.
— Ej — mrugnęła, gdy chciał zabrać jej dziecko z kolan. Sprawnie ją pochwyciła układając z powrotem na nogach.
— Muszę z tobą porozmawiać.
— Nie teraz. — Machnęła ręką nie patrząc nawet na niego, jakby odtrącała natrętną muchę.
— To bardzo pilne, proszę, skarbie.
— Itachi — podniosła głos wstając gwałtownie z małą na rękach. — Nie chce z tobą teraz rozmawiać.
Kinari jakby wyczuwała napiętą atmosferę, rozpłakała się. Szatynka zaczęła się z nią kołysać starając uspokoić, lecz nie pomagało, słone krople ściekały po pucołowatych policzkach. Solenizant zaniepokojony zerknął na przyjaciela, który podniósł nieznacznie ramiona kręcąc przecząco głową dając do zrozumienia, że nie wie, co zrobić. Uchiha odpowiedział groźnym spojrzeniem udając się w jego stronę a mijając pociągnął zaciągając do kuchni.
— Shisui! — warknął.
— Wybacz, wybacz, wybacz — mówił podnosząc do góry ręce z rozwartymi dłońmi jakby się poddawał. — Nie wiedziałem. Wybacz, pomyliłem Haniko z Keiko. Nie chciałem źle. Chciałem ci pomóc z nią. To wszyscy z dobroci, nie chciałem źle. Wybacz.
— Domyślam się tego, jednak — zrobił pauzę zerkając za siebie, żeby upewnić się, że nikogo nie ma, — jeśli to zaszkodzi mojemu związkowi to, nie ręczę za siebie.
Shisui przełknął głośno ślinę, nie widział Itachiego w takim stanie, nie ukrywał, że lekko się przestraszył.
— Spokojnie, naprawię to — rzucił szybko opuszczając kuchnię. Zatrzymał się w drzwiach obserwując skrępowane towarzystwo, Keiko bujała się z małą koło okna, Akihito obserwował Haniko z lekkimi rumieńcami siedzącą obok, zaś Sasuke z miną nie do opisania zerkał w podłogę.
— Hej, może puszczę jakąś muzykę — zaproponował chcąc rozruszać towarzystwo.
— Znam dobra stację radiową, niemalże sama muzyka. — Keiko podeszła do wieży, którą ustawiał brunet. — Potrzymaj ją. — Wcisnęła Kinari mu na ręce a sama pochyliła się nad urządzeniem. — Może być? — zapytała, gdy z głośników popłynęły dźwięki muzyki typowej dla radiów, skoczna, do potańczenia z tekstem bez większej głębi. — Podoba ci się? — zwróciła się do małej, która przestała płakać i wierzgać rączkami a po chwili uśmiechnęła się. — Widzisz jak będziesz starsza to nauczą cię tańczyć, mówię ci to. A teraz obrocik — zakomunikowała obracając całym Shisui jako, że on trzymał dziewczynkę.
Brunet czując na sobie rozgniewane spojrzenie przyjaciela ulotnił się szybko, wciskając dziecko szatynce, do której przyszedł Akihito próbując tańczyć z nią i jednocześnie Keiko, przy okazji podśpiewując teksty piosenek.
— Może położymy ją spać? — zaproponowała Haniko po którejś już przetańczonej piosence. Wówczas Akihito kiwnął porozumiewawczo na szatynkę ściszając maksymalnie głos, po czym zaczął mruczeć coś spokojnego, co przypominało kołysankę, zaś dziewczyna kołysała się w specjalny sposób. Itachi obserwował parę przyglądając się zwłaszcza Higashiyamie. Na dzisiejszy dzień wyjątkowo ładnie się ubrała, inaczej jak szli na festyn. Widać, że starała się, specjalnie dla niego.
Kinari dość szybko zasnęła, o czym zakomunikował uśmiechnięty Endo.
— To ja cię zaprowadzę do jej łóżeczka. — Nagle Sasuke poderwał się z fotelu, ku zaskoczeniu solenizanta, lecz nikt nic nie powiedział.
Brunet zaprowadził szatynkę na górę otwierając drzwi do sypialni rodziców, gdzie stało łóżeczko małej.  Kinari została ostrożnie włożona do kojca i staranie okryta kocykiem.
— Czemu nie zrobiłaś awantury? — zapytał zerkając na uśmiechniętą dziewczynę zapatrzoną w niemowlaka.  — To by pasowało do ciebie.
— Hę? — mruknęła nie zaszczycając nawet ukradkowym spojrzeniem.
— Nie przeszkadza ci to, że Itachi kręci z Haniko jak chodzi z tobą?
Keiko wyprostowała pochyloną dotąd sylwetkę nad łóżeczkiem nowej członkini rodziny Uchiha. Przyjrzała się buńczucznej postawie bruneta opierającego się o komodę.
— O czym ty mówisz? — Uniesiona w górę brew wyraźnie informowała, że niezrozumiała swojego rozmówcy.
— Ty naprawdę ciężko myślisz — szepnął wzdychając. — Przecież to widać, że ma coś do niej. O rany — jęknął widząc jak Higashiyama przechyla głowę z miną wyraźnie zdezorientowaną. — Widziałaś ich razem tulących się, jak niewiele brakowało do pocałunku. — Zacisnął mocniej szczękę, starając się nie przypominać tego widoku. — Przed twoim przyjściem też się przytulali — dorzucił cicho prychając na myśl jak kilka minut przed tym zajściem Itachi próbował mu wmówić, że miedzy nimi nic nie ma.
— No i? — odparła wzruszając ramionami, odwracając się do bruneta bokiem by znów przypatrzeć się słodko śpiącej dziewczynce.
— Przecież on cię wyraźnie zdradza.
— Aha — mruknęła z tonem wskazującym na to, że albo niedotarty do niej te słowa, albo je zwyczajnie olała. Sasuke rozplątał skrzyżowane ręce na piersiach i pomasował prawie już pulsującą skroń. Wiedział, że rozmowa z nią zwłaszcza taka nie będzie lekką sprawą, ale nie spodziewał się aż tak topornego myślenia. Zaczął się zastanawiać czy w ogóle opłaca mu się o tym mówić. Z początku miał plan, dobić brata. W końcu, jeśli on tak jawnie kręci i to na jego oczach z Haniko, próbując mu wmówić, że nic do niej nie czuje, to przecież nic się wielkiego niestanie jak namiesza w jego związku. Mając taki pomysł i wyraźny argument w postaci dzisiejszej sceny oraz potwierdzenie faktu, że są razem postanowił trochę przybliżyć Keiko swoje obserwacje.
— Jesteś tego absolutnie pewien?  — zapytała odrywając się od barierki łóżeczka nim Uchiha zebrał się na kolejne słowa. — Masz niezbite dowody? — Zrobiła kilka kroków w kierunku bruneta a jej głos jak i wyraz twarzy zmienił się. Sasuke zmarszczył brwi próbując się doszukać zwyczajowej radości, czasami wręcz idiotycznej, lecz była tylko pewnego rodzaju powaga.
— Sama widziałaś ich.
— Samo tulenie się jeszcze nic nie oznacza, przecież ma dzisiaj urodziny, wszyscy się do niego tulą — oznajmiła płynnym ruchem wskakując na usytuowane koło kojce krzesło, na którym przykucnęła podpierając łokcie na kolanach a podbródek na rozwartych dłoniach. W takiej pozycyjni z rozbawioną miną przyglądała się lekko skołowanemu Sasuke, którego zaskoczył nagły powrót do jej tradycyjnego zachowania.
— Nawet, jeśli to, co powiedz na to, że niemalże codziennie tutaj przychodzi i to wyłącznie do Itachiego.
— Jesteśmy parą od wczoraj, więc zdradzę można rozpatrywać tylko na podstawie dzisiejszego dnia. — Uśmiechnęła się rozdrażniając tym Uchihę. Nie podobało mu się to, że odpierała jego słowa. — Po za tym spójrz na to tak. Haniko jest nowa w Konoha, zapewne nikogo oprócz nas tutaj nie zna. Nie wie gdzie ja mieszkam, z resztą mnie ciężko zastać. Naruto wygląda na osobę roztrzepaną. Ty nie jesteś przyjaźnie nastawiony do otoczenia i skory do pomocy. Może zwyczajnie przychodzi do niego po rady, w Suna pewnie panują inne zasady, możliwe, że w naszych się jeszcze dobrze nie orientuje. A po za tym, może przynosić polecenia od Hokage. I jeśli wyskoczysz mi z tekstem, że nie ubiera się tak idąc po radę — rzuciła podnosząc palec wskazując do góry niczym karcąca matka dzieci, przerywając niewypowiedziane zdanie, bez słów nakazując zamknąć otwierające się usta, — to puknij się w łeb. To dziewczyna, Sasuke. Może lubi się tak ubierać, miała coś do zrobienia na mieście, wracała z randki, chciała się przypodobać chłopakom mijanym na ulicy. No rany, jest tysiąc powodów i każdy jest dobry.
Sasuke mina wyraźnie zrzedła, wykrzywił wargi w dezaprobacie, mrużąc oczy, co miało wskazywać na to, że nie lubi jak tak się do niego ktoś zwraca i nie popiera wywodu szatynki. Jednak ona nic sobie z tego nie zrobiła, patrzyła chwilę na mężczyznę poczym wyszczerzyła się. Szybkim oraz płynnym ruchem zeskoczyła z krzesła, pokonała niewielką odległość dzielącą ich i wtuliła się w tors bruneta nim ten zdążył odsunąć się. Odruchowo chwycił dziewczynę za ramiona chcąc odkleić od siebie.
— Widzisz to, że się przytulamy nie oznacza, że mamy się ku sobie — szepnęła nim zrobiła krok w tył ku jego zadowoleniu. — Po za tym. — Nachyliła się szepcząc wprost do ucha. — Nawet, jeśli jest tak jak mówisz, kto powiedział, że Haniko to odwzajemnia? Jest miła, więc możliwe, że pozwala na takie drobne, nieznaczące gesty, jak tulenie. — Odsunęła się kierując kroki w stronę drzwi. — A jakby, co, to Itachiego zostaw mnie, nie masz, czym się przejmować — rzuciła zatrzymując się w połowie drogi, odwracając i puszczając mu oczko ze standardowym nieschodzącym z ust uśmiechem.
— Keiko. — Zatrzymał dziewczynę w chwili, gdy dotykała klamki. — Powiedź szczerze — ciągnął obserwując jak zwraca się ku niemu, — to był przebłysk geniuszu, czy słodka wariatka to kostium?
Wyszczerzyła się do niego, lecz nie tak jak zawsze, bardziej cwaniacko, może nawet arogancko, po czym wystawiła język a następnie pociągnęła drzwi znikając na korytarzu.  
Itachi zaniepokojony dłuższym zniknięciem dwójki udał się za nimi na górę, korzystając z okazji, czyli lekko uchylonych drzwi podsłuchał połowę rozmowy. Wychodząca szatynka go nie dostrzegła, gdyż zdążył schować się za sporą rośliną stojącą nieopodal, do tego Keiko nie miała powodów by się rozglądać, więc zapewne nawet nie zauważyła kwiatka.
— Co to miało znaczyć? — warknął wchodząc do pokoju, z którego Sasuke jeszcze nie zdążył wyjść.
— O co ci chodzi? — zapytał najspokojniej w świecie lustrując brata nieprzychylnym wzrokiem.
— Widziałem was i słyszałem.
— No i? — Podłapał styl szatynki wzruszając lekceważąco ramionami.
— Tego już za wiele — wycedził przez zaciśnięte zęby, powstrzymując się do krzyku, aby małej nie obudzić. — Nie obchodzi mnie to, że niszczysz mi urodziny, psujesz atmosferę przyjęcia, stawiasz mnie w jakiś kłopotliwych sytuacjach, pogarszając relację ze znajomymi, ale… — Tu zawiesił głos podchodząc bliżej z zaciśniętymi pięściami oraz szczękami. — Wara od Keiko! — wysyczał ostatnimi siłami panując nad głosem, nie pozwalając na krzyki. — Jeśli popsujesz, albo zrobisz coś, co zagrozi moim relacją z nią to…
— Sam to robisz — wszedł mu bezczelnie w słowo, ignorując zacięty wyraz twarzy. — Ona nie jest głupia, widzi, co ty wyrabiasz, a nie trudno powiązać dwa końce sznurka — oznajmił, chociaż sam nie był przekonany do tych słów, powiedział je tylko po to, aby dopiec bratu, niż, żeby ostrzec czy tym bardziej wyrazić pochlebstwo pod adresem Higashiyamy. — Nawet jej nie przeprosiłeś za rzekomą pomyłkę Shisuiego. Kto wie czy nie była wykonana na twoją prośbę?
— Hę? Czemu nie schodzicie? — Atmosferę rozładowała szatynka zaglądająca do pokoju, w samą porę, gdyż pewność, że nie rzuciliby się na siebie w przeciągu kilku sekund nikt nie mógł mieć.
— Już idę. — Uśmiechnął się do niej miło, kątem oka obserwując zaciskające się pieści brata.
— Itachi? — zapytała lekko ponaglając, gdyż brunet nie ruszał się z miejsca przez dłuższą chwilę, mimo iż Sasuke zniknął już za drzwiami najprawdopodobniej w tej chwili będąc w połowie schodów.
— O czym rozmawiałaś z Sasuke, długo tu byliście.
— Hę? — mruknęła zaskoczona bezpośredniością oraz bardziej surowym niż zwykle obliczem. — A w sumie o niczym — oznajmiła próbując złagodzić dziwną napiętą atmosferę. — Chodźmy. — Pociągnęła go za rękę, wyciągając z pokoju.
— Powiedz — nalegał tonem, który nie przyjmie odmowy.
— Oj to nie ważne. Marudził coś o tym, że ty i Haniko, że powinnam zrobić awanturę. Więc mu powiedziałam, aby pilnował własnego nosa a ja się zajmę pilnowaniem Itachiego. — Wyszczerzyła się puszczając oczko. Uchiha był coraz bardziej zły na brata, miał już serdecznie dość jego wyskoków.
—Ale tu ponuro — mruknęła wchodząc do salonu, gdzie wszyscy siedzieli patrząc na stół. — Może się napijemy? — Nalała do kieliszków. — Za Itachiego!
— Za! – zawtórował ochoczo Akihito chwytając szło. Oprócz Haniko, która w ogóle nie piła, wszyscy, choć niekoniecznie z entuzjazmem sięgnęli po kieliszki.
— To, co robimy? — zapytała siadając swojemu chłopakowi na kolanach, z racji tego, że nie było już wolnego miejsca. Spojrzał na nią zaskoczony, lecz delikatnie oplótł rękoma jej talię odbierając to, jako sygnał, że nie jest na niego za nic zła. — Może w coś pogramy?
— Może w karty? —zaproponowała Haniko widząc możliwość w rozładowaniu atmosfery. Zebrani pokiwali głową, więc blat został w pewnym stopniu opróżniony a blondynka potasowała i rozdała wręczoną jej talię. Grali, jedli i pili, co poprawiło nastój wszystkim. Niestety po pewnym czasie Sasuke odmówił grania dalej, tłumacząc się, że ktoś tu na pewno oszukuje i karty są źle tasowane, gdyż przegrywał, z głośnym westchnienie zakończyli rozgrywkę.
— To, co teraz? — zapytał Shisui połykając chipsy.
— Może zagramy w butelkę? Będzie zabawnie. Prawda czy wyzwanie, jak ktoś odmówi to coś zdejmuje z sobie i to musi być część garderoby, póki nie będzie się siedzieć w bieliźnie.
Wszyscy spojrzeli podejrzanie na rozradowaną tym pomysłem Keiko, niezbyt widząc realizację tej zabawy.
— To wy myślcie a ja idę po ciasteczka — rzuciła pochwytując pustą miskę po słodyczach. — Nie wiesz gdzie one mogą być? — zapytała grzebiąc po szafkach pewna, że kroki, które usłyszała należą do Itachiego.
— Obok — odparł jej Shisui. — Chciałbym ci coś wyjaśnić — dodał, gdy rozerwała paczkę wysypując zawartość do naczynia i chciała zawrócić do salonu. — Nie wiń za to Itachiego. To był mój pomysł. Opowiadał mi trochę o dziewczynie, w której się zakochał, lecz niestety jak zobaczyłem Haniko pomyślałem, że to o niej mówił. Zwyczajnie chciałem mu pomóc jakoś przełamać lody, niestety pomyliłem ciebie z nią. Wybacz, nie było w tym żadnej zdrady. Jemu na tobie naprawdę zależy, nie miej tego mu za złe. Pro…
— Oj cicho już bądź — przerwała długą ułożoną litanię, gdzie w ramach ostateczności zamierzał błagać na kolanach o przebaczenie. — Nie widzę tutaj żadnej zdrady. Nie jestem za nic na Itachiego zła, więc nie ma problemu.
— Całe szczęście. — Odetchnął z ulgą. — Już myślałem, że mnie rozerwie na strzępy.
— Keiko, bo wydaje mi się, że powinnam ci coś wyjaśnić. — Haniko dla pewności chciała również cała sprawę wytłumaczyć, aby nie było nie porozumień czy jakiś zgrzytów w relacjach.
— Jak o zdradzie z Itachim to nie chce słuchać. — Ruszyła, lekko olewając blondynkę.
— Właśnie chodzi o to, że nie ma żadnej zdrady.
— Wiem to. Nie masz się, czym przejmować — dodała odwracając się w progu i puszczając oczko. — A teraz chodźmy grać.
— To nie jest dobry pomysł — oznajmił Sasuke nie mając ochoty na jakieś idiotyczne prywatne pytania czy kretyńskie wyzwania.
— Oj dajcie spokój, będzie zabawnie. Nie może być imprezy bez zabawy w butelkę. Jak się boicie to niech będzie zakaz zadania pytań mocno osobistych i bez zadań na rozbieranie czy całowania w usta. Jednak, kto odmówi ten musi zdjąć coś z siebie, jedynie część garderoby. To po to, aby nikt nie mógł łatwo się wykręcać.
— No można spróbować — oznajmił gość z Suna odstawiając wypity jednym haustem kieliszek.
— Dobra — pomruk poparcia uradował promotorkę zajścia.
— To mam taki pomysł, żeby nie było żadnych złośliwości to nich każdy na kartce napisze dziesięć pytań i zadań. Kartki potniemy, zwiniemy i wrzucimy do miski. Osoba po zakręceniu butelką będzie musiała odczytać to, co wylosuje dla tego, na kogo wskaże zakrętka.
Zgodzili się na taki rodzaj zasad, a niektórzy odetchnęli z ulgą, gdyż spodziewali się dość nieprzyjemnych pytań. Po dłuższej chwili zebrani zasiedli w kółku na podłoże gotowi do zabawy. Z powodu urodzin to Itachi miał prawo do pierwszeństwa, a puste naczynie po alkoholu wybrało Haniko.
— Twoje zadanie to klep się po głowie jednocześnie masując po brzuchu — odczytał zawartość karteczki. Niepewnie acz blondynka wykonała zadanie, dostając prawo do kręcenia butelką. Z powodu tego, że każdy był już po dawce napoju procentowego stosunkowo szybko się zaczęli bawić grą a zadania czy pytanie nie krępowały.
—No Sasuke. — Wyszczerzył się do niego Shisui. — Masz pocałować w rękę osobę siedzącą po twojej prawej, czyli Akihito.
— Mowy nie ma! Nie mogę kogoś innego? W końcu mamy tu dwie dziewczyny.
— Nie, to ma Akihito.
— No chyba, że ściągać coś z siebie — dodała Keiko wyszczerzając się. — I radzę, ku uciesze dam. — Puściła oczko do blondynki. — Zdjąć koszulkę.
Brunet przybrał minę niczym bazyliszek chcący wszystkich pozabijać. Zastanawiał się chwilę, jedno gorsze od drugiego, więc wybrał mniejsze zło, zdjął górną część garderoby z wtórującemu tej czynności głośnemu „uuuu” zawołanego, przez Higashiyamę, która zachichotała widząc skrępowaną minę Uchihy.
— Kto napisał takie głupoty — mruknął pochylając się by zakręcić butelką, zerkając przy tym na Haniko, której wzrok błądził po osobach siedzących po bokach. Dziewczyna pozwoliła sobie tylko na króciutkie zerknięcie podczas samego aktu zdejmowania. Wiedziała, że mężczyzna będzie teraz ją obserwował, więc strategicznie unikała kontaktu. — Keiko — burknął grzebiąc w misce ze starannie zgniecionymi karteczkami. — Masz położyć sobie na nos na trzydzieści sekund pierwszego robala czy insekta znalezionego w ogródku.
— To idziemy na poszukiwania. — Zarządziła podnosząc się z siadu tureckiego.
Solenizant zaprowadził wszystkich zebranych na zewnątrz przez taras. Uznali, że razem szybciej coś się znajdzie.
— Mam — zawołał Sasuke machając ręką ze znalezionym zwierzęciem.
— Co to? — zapytała podbiegając, chcąc wiedzieć, co takiego będzie miała zaraz na twarzy. — Pająk! — krzyknęła i uciekła za Akihito, stojącego w najbliższym otoczeniu. — Nie zrobię tego. Mowy nie ma.
— To tylko malutki pajączek. Zobacz. — Zamachał nim dziewczynie przed twarzą.
— Nie! — krzyknęła biegnąc w stronę domu.
— No to teraz twoja kolej na zdjęcie czegoś z siebie — zauważył kąśliwie zasiadając z powrotem w kręgu na salonowej podłodze. — Ku uciesze panów, radziłby, żeby to była bluzka — odgryzł się.
 — Haha — zironizowała podnoszą się, aby podwinąć bluzkę, lecz nie ona została zdjęta. Cichy charakterystyczny dźwięk rozpinanego zamka i na dół zsunęła się spodniczka. — Ble — wystawiła język, ciesząc się w duchu, że dzisiaj do miniówki nałożyła legginsy sięgające lekko za kolano. — No to Haniko musisz… Zatańczyć całą piosenkę z osobą z przeciwka, w tym wypadku to Sasuke. Muzykę dawać.
Shimanouchi spojrzała niepewnie na wpół rozebranego chłopaka, po czym zerknęła na siebie. Nie miała takiego szczęścia jak Keiko by móc bez przeszkód coś zdjąć, musiała się zgodzić. Ucieszyła się, gdy z głośników poleciała w miarę skoczna muzyka. Z mniejszym niezdecydowaniem wstała, co również uczynił brunet. Oboje niepewnie odsunęli się od grupki rozsiadłej na podłodze. Blondynka odwracała wzrok lekko speszona nagą klatką partnera, który chwycił za dłoń okręcając. Kołysali się w rytm muzyki, starając nie pogubić kroków. Choć w pewnym momentach, kiedy wzrok krzyżował się tracili takt.
Zabawa trwała w najlepsze, padały coraz to dziwniejsze pytania „kolor bielizny”, „ulubiona odżywka do włosów”, które otrzymał Itachi. Jednak największą frajdę dawały zdania, one również zaczynały być coraz dziwniejsze, zjedzenie ciastka z ketchupem, solą i pieprzem, wykrzyczenie na dworze głupich tekstów, zatańczenie na przykład kaczuszek, zaśpiewanie.  Jednak najbardziej zabawne było to, że niemalże wszyscy, oprócz Haniko i Akihito, którzy trzymali się w pełnym ubiorze, musieli coś zdjąć, nawet wyluzowany Shisui siedział bez bluzki. Śmiechy ustały, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaskoczony solenizant wstał otworzyć, lecz gdy to zrobił pożałował. Na progu stała grupka fanek jak miewał po okrzyku radości, co przypomniało mu, że jest bez koszulki.
— Itachi-kun. Wszystkiego najlepszego. Itachi. Sto lat. Upiekłam ci ciasto. Itachi — przekrzykiwały się a ich pisk zwabił gości.
— No nieźle popularny jesteś — skwitowała Keiko wychylając się lekko za jego pleców, aby zobaczyć rozkrzyczany tłumek. Wywołując pomruk oburzenia i zawiedzenia, spowodowany samym faktem bycia. — Pomóc? — szepnęła widząc jak zastanawia się nad sposobem pozbycia ich. Pokręcił głową a w oczach zamienił się sharingan, po chwili dziewczyny zaczęły odchodzi spod drzwi bez słów z wyrazem twarzy jakby były w lekkim amoku.
— To co teraz robimy? — zapytał się Shisui wkładając koszulkę. — Może coś innego?
— Jestem za tortem, tak kusi w tej kuchni — zaproponowała szatynka oblizując się. Długowłosy pokiwał głową pochwyciwszy koszulkę i nakładając ją udał się po ciasto wraz z Shisuim, który ofiarował pomoc w niesieniu talerzyków. W tym czasie reszt grup również ogarnęła pozdejmowane części garderoby oraz zajęła się uporządkowaniem stołu, aby było gdzie tort postawić, który po chwili został wniesiony.
— Sto lat, sto lat — zaczęli śpiewać, gdy światło zostało zgaszone a świeczki zapalone. — Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam, jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje nam. Wszystkiego najlepszego!
Jednym dmuchnięciem płomienie zostały zgaszone powodując oklaski.
— Kroisz — rzuciła Keiko nie mogąc się doczekać swojej porcji.
— Bardzo dobre —zachwaliła Haniko kosztując.
— Pycha — poparł ją Akihito w błyskawicznym tempie pochłaniając swój kawałek.
— Proszę o dokładkę. — Keiko wystawiła talerzyk. Tak zaaferowało ją jedzenie, że nawet nie postanowiła poszukać miejsca siedzącego tylko ulokowała się obok fotelu Itachiego. Uśmiechnął się widząc jej rozdarowanie w oczach i ubabrany policzek kremem.
— No a teraz prezenty! — krzyknął Akihito wybiegając z pokoju, gdy tylko zjedli swoje porcje tortu. Zrobił się lekki szum, kiedy każdy wstał po porzucone w różnych miejscach kolorowe torebki z wyraźnymi urodzinowymi motywami.— Wszystkiego naj. — Wyszczerzył się wciskając Itachiemu w ręce jaskrawą, niemalże neonową torebeczkę. Brunet uśmiechnął się zaglądając do środka i wyjmując…
— Dziękuję — odparł dyplomatycznie przyglądając się zielonej roślince w białej doniczce okalaną folią z wielkim napisem „bazylia” i krzywo zawiązaną kokardką. Shisui odwrócił twarz niemalże ukrywając ją za oparciem kanapy, starając się nie zaśmiać. Haniko szturchnęła rudowłosego karcąc go wzrokiem, lecz ten tylko się szczerzył zadowolony z prezentu. Szatynka zachichotała, zakrywając usta dłonią.
— No to masz na pocieszenie. — Shisui podał torbę siedzące na podłodze Keiko, która przekazała je na kolana solenizanta. Brunet ze spokojem nawet nie zaglądając wyciągnął największy przedmiot w środku, który okazał się słusznej grubości książką. — Mam nadzieję, że to ta, pół świata za nią zlatałem.
Długowłosy pokiwał głową z uśmiechem patrząc na wyraźnie stary i podniszczony egzemplarz już niedostępny. Keiko zainteresowana uniosła się lekko zaglądając na okładkę, lecz skrzywiła się nieznacznie doczytując tytuł, „Misja. Dowództwo. Strategia. Zarządzanie zasobami ludzkimi.”. Uchiha z wielką czułością oraz ostrożnością chciał umieścić księgę z powrotem w torbie, lecz nie mógł jej tam włożyć. Ostatecznie ulokował ją na kolanach zaglądając do opakowania, aby zobaczyć, co uniemożliwia włożenie jej tam i wyjął flakon perfum.
—To tak przy okazji, w końcu musisz ładnie pachnieć dla Keiko — rzucił puszczając oczko, na co szatynka energicznie pokiwała głową.
— Daj — mruknęła zabierając mu z rąk buteleczkę, gdy chciał odstawić ją na stół. Bez krępacji zdjęła obudowę dla atomizera i przymykając powieki powąchała. — Mmm… Masz gust Shisui, niesamowicie pachną.
— Pokaż. — Akihito wychylił się odbierając szklaną zatyczkę. — No faktycznie, bardzo ładne — odparł wręczając przedmiot w ręce blondynki, która powąchawszy pokiwała głową, potakując przyjacielowi.
— Racja — oznajmiła przekazując krążący obiekt z powrotem w ręce Keiko.
— Też chcesz. — Ta wyciągnęła ręce ku Sasuke, siedzącego na fotelu jak zwykle z boku. Kurtuazyjnie nieznacznie się nachylił, aby cokolwiek poczuć, lecz nie mógł od tak sobie stwierdzić głośno, że faktycznie ładnie pachniało, więc jedynie nieznacznie kiwnął głową.
— Teraz ty — nakazała podtykając długowłosemu zatyczkę pod nos.
— Tak bardzo ładnie pachną — oznajmił zatykając flakon, który trafił na stół wraz z kolorową torbą, do której w miedzy czasie zapakował księgę.
— Kolej na Haniko — zarządziła Higashiyama w momencie, gdy nastała chwila ciszy.
— Wszystkiego najlepszego. — Wręczyła starannie zapakowane prostokątne pudełko. Po rozerwaniu folii ukazał się przeźroczysty plastik eleganckiego etui na zestaw dwóch kunai ze specjalistycznego metalu odpornego na ścieranie, ścinanie czy wszelkiej maści trucizny, którymi można powlec ostrze. Zaraz obok nich widniał mały flakonik z etykietką „olejek goździkowy”, niżej w folii szmaciane zawiniątko wypełnione pudrem polerskim a biała kartki na dnie, standardowo musiały być papierem ryżowym.
— Dziękuję bardzo. — Uśmiechnął się przyjaźnie zadowolony z prezentu. Shimanouchi odpowiedziała tym samym rada, że dobrze wybrała.
— No to moja kolei. — Keiko wyszczerzyła się odkładając zestaw na stół. — Proszę. — Uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, gdy położyła mu na kolanach niewielkie pudełeczko zapakowane w papier z namalowanymi kolorowymi balonikami. Po pozbyciu się folii otworzył kartonowe pudełeczko i zamarł. Z zażenowaną minął wyjął z niego długopis obklejony różową wstążeczką z puchowym pomponem u szczytu z piórek w tym samym kolorze, co reszta przedmiotu. Wyglądał niemalże identycznym jak ten, który dodaje się do zestawów z pamiętniczkiem dla dziewczynek, które się bawią w księżniczki. Zawstydzony patrzył niepewnie na prezent nie wiedząc, co ma powiedzieć, zaś Shisui nie wytrzymał wybuch głośnym śmiechem niemalże spadając z kanapy. Akihito się również śmiał nie przejmując groźnym wzrokiem Haniko, ani jej kuksańcami. Mimo iż sama dziewczyna starała się nie śmiać, ograniczając do uśmiechu. Sasuke także nie mógł się powstrzymać od uśmiechu, widząc komiczny wyraz twarzy brata. Keiko bez skrępowania turlała się ze śmiechu po podłodze niemalże dusząc.
— E, no, e, dziękuję — wybełkotał czerwieniąc się z jeszcze większym zażenowaniem, starając się być dyplomatycznym i nie urazić Higashiyamy.
— Czyli podoba ci się? — zapytała opamiętując się i siadając koło jego nóg.
— No, e… — zaciął się próbując dobrać słowa, co spowodowało, że większa część zebranych panów wybuchła większym śmiechem. Szatynka pociągnęła go za t-shirt na wysokości mostka tak mocno, aby się pochylił nad nią, co wykorzystała całując go.
— Uuuuu… — zawołał Endo nim został szturchnięty.
— A oto twój właściwy prezent — oznajmiła odsuwając się szybko i kładąc na kolanach zaskoczonego bruneta spore pudełko. — No, co tak patrzysz? Chyba nie myślałeś, że to ci kupiłam. — Wskazała różowy długopis, który w zamieszaniu wylądował na podłodze wraz z opakowaniem.
— Nie, no skąd — zaczął szybko przeczyć.
— Hihi, wiedziałam, że tak pomyślisz. To była ukartowana zagrywka, żeby zobaczyć twoją minę — odparła wyszczerzając się. — I warto było — dodała zaśmiewając się na samo przypomnienie jego zażenowania. — A teraz otwieraj — nakazała z wyczekiwaniem wlepiając wzrok w bruneta. Zdjął folie ozdobną i wyjął z kartonu coś, co przypominało płomień ognia zrobionego z czerwonego tworzywa sztucznego na czarnej podstawie. Spojrzał zaskoczony na szatynkę, lecz tej nie było na podłodze. Szum zaciąganych zasłon spowodował, że odwrócił się z jeszcze większym zainteresowaniem patrząc na jej poczynania, które obecnie sprowadzały się do zamykania drzwi. Wszyscy spojrzeli na siadającą Higashiyamę z powrotem na podłodze.
— No uruchom ją — ponagliła nim Sasuke zdążył zapytać, po co to wszystko. Z iskrzącymi się oczami patrzyła jak Itachi obraca przedmiot w poszukiwaniu jakiegoś przełącznika. Ciche pstryk i zaciemnione pomieszczenie rozświetlił pomarańczowoczerwony blask. Ściany, meble a nawet zebrani zostali pokryci wyświetlanym przez mini projektor w urządzeniu płomieniami imitującymi palące się ognisko.
— Jest zasilana na baterie. Podoba ci się?
— Bardzo. — Uśmiechnął się głaszcząc delikatnie szatynkę po włosach. Ta przymknęła powieki, nieznacznie wyciągając się ku jego dłoni niczym łaszący się kot. A gdy zaprzestał czynności wgramoliła się na kolana opierając głowę o ramię, zapatrzona w lampę nocną imitującą płomienie.
Miłą atmosferę przerwało pukanie do drzwi, na które Keiko wyraźnie nie reagowała. W momencie, kiedy nieznośny dźwięk się wzmógł wręczył jej przedmiot a wolnymi rękami oplótł ją tak, aby podnieść i wstając z fotela umieścić na swoim miejscu. Wyszedł z pokoju udając się na przedpokój a dobiegając z salonu szum poinformował, że ktoś wstał rozsunąć zasłony.
— Wszystkiego najlepszego Itachi. — Brunet stanął oniemiały nie reagując nawet na przytulenie, zapominając o przesunięciu się by wpuścić do środka, co wcale kobiecie nie przeszkadzało. Lekko go popchnąwszy weszła w głąb ustawiając walizkę pod ścianą.
— A gdzie siostrzyczka? — zawołała pośpiesznie zdejmując buty. — A… O — urwała, gdy chcąc udać się na górę zerknęła na otwarte na oścież drzwi do salonu.
— Ciocia Riza — zawołał Sasuke równie oniemiały jak jego brat przed chwilą.
— Oho, chyba przeszkadzamy w przyjęciu urodzinowym — oznajmił mężczyzna dołączając do kobiety.
— Co wy tutaj robicie?
— Tak nagle przyjechaliście, coś się stało? — dodał szybko Itachi, starając się, aby pytanie Sasuke nie zabrzmiało niegrzecznie.
— No jasne, że stało. Moja siostra urodziła dziewczynkę, koniecznie trzeba było przyjechać zobaczyć nową pociechę.
— Rodzice was nie uprzedzili? Rozmawialiśmy o tym.
— Są na misji i nic o tym nie mówili — rzucił Sasuke wyraźnie niezadowolony z nagłych gości.
— To pewnie wina tego, że mieliśmy przyjechać za trzy dni, ale pomyśleliśmy, że jak są urodziny Itachiego, to zrobi się niespodziankę i przyjedzie wcześniej.
— To miłe. Przepraszam — oznajmił słyszą kolejne pukanie.
— Wszystkiego najlepszego dla mojego ukochanego siostrzeńca.
— Witaj ciociu Nivo. — Uśmiechnął się z lekkim wymuszeniem wpuszczając kobietę do środka.
— Itachi. Itachi — krzyczał pięcioletni chłopiec na rękach męża siostry Mikoto.
— Witaj wujku — podparł pomagając mężczyźnie wejść z wyrywającym się maluchem na rękach i walizkami.
—Rize!
— Niva! Siostrzyczko tak dawno się nie widzieliśmy.
— Trochę późno, będziemy się zbierać. — Haniko wstała, rozumiejąc, że wypadałoby się ulotnić, co nie do końca ogarnął Endo, którego musiała pociągnąć za rękaw.
— A no w sumie dobra, będziemy się zbierać — rzucił pod wpływem ponaglającego wzroku blondynki.
— Dobra myśl — rzuciła Keiko nie mając ochoty na siedzenie z rodzinką Itachiego.
— No ja, też będę lecieć.
— Jeszcze raz wszystkiego dobrego — oznajmiła Haniko wymajając gości na korytarzu.
— Trzymaj się stary. — Akihito klepnął solenizanta po ramieniu dołączając do ubierającej buty blondynki.
— Do zobaczenia, pa. — Shimanouchi pomachała jeszcze nim zamknęła drzwi za Endo, który rozstał się z przyjaciółką tuż po przekroczeniu bramy ulicy Uchihów, gdyż chciał jeszcze coś załatwić przed misją, na która jutrzejszym bladym świtem się wybiera. Z tego powodu już przed wyjściem na imprezę wyniósł się od Haniko.

— Pozwolisz, że cię odprowadzę — zaproponował Shisui zerkając jak Keiko mocuje się z założeniem obuwia.
—Ok — mruknęła zrywając się do pionu. — A Itachi! Mógłbyś mi podać torebkę, chyba zostawiła w salonie.
— Proszę — oznajmił wręczając przedmiot. Keiko uśmiechnęła się i nim brunet odsunął się pociągnęła do siebie całując.
          — Zdrowia, szczęścia, pomyślności, wszystkich misji zaliczonych, wracania z nich bez szwanku, trochę więcej humoru, spokoju w domu, zero kłótni, ciekawy zadań od Hokage, fury prezentów, sporo czasu wolnego, radosnych chwil z przyjaciółmi, słodkich snów każdej nocy i, i, i… I wszystkiego naj, naj, naj. — Rzuciła się na szyję mocno ściskając. — Bo ja ci życzeń zapomniałam złożyć — wyjaśniła dosuwając się. — Do zobaczenia. — Cmoknęła jeszcze w policzek nim podeszła do czekającego pod drzwiami Shisuiego.
— Do zobaczenia.
— Trzymaj się — rzucił przyjaciel ciągnąc za klamkę.
— No na razie.

3 komentarze:

  1. O jaki super prezent na święta!!!!!! Rozdział pochłonęłam w takim tempie, że zdawało mi się, że przeczytałam linijkę a tu już koniec i bu :(
    Ale nie wiedziałam, że Itachiego stać na coś takiego, żeby pod nosem swojej dziewczyny jawnie na tylu oczach obściskiwać się z Haniko O.O Ale chyba najbardziej to mnie wmurowała reakcja Keiko, że ona nic nie powiedziała, nic nie zrobiła, nawet nie nakrzyczała??!! Ciekawe co Itachi chciał jej powiedzieć, kiedy tak nalegał na rozmowę, Ciekawe czy zamierzał przepraszać [w co wątpię] czy wyjaśnić, że kręci z dwoma na raz, albo co gorsza, że chce aby Keiko zgodziła się na jego bycie w podwójnych związku. Ale Sasuke jaki słodki był *.* Martwi się o Keiko i ją pociesza *.* Tylko powinien się bardziej garnąć do podrywania, bo na razie to tylko dziewczyna robi aluzje a ten ni w ząb nie rozumie. Eh... Uchiha. O rany byłaby z nich taka słodka para *.* I w ogóle to nie podobała mi się scena w której Sasuke tańczy z Haniko a ta się ślini do niego -.- Przecież to widać, że jemu zależy na Keiko, gdzie ona ma oczy. No czekam na ciąg dalszy. Już nie mogę się doczekać co tam będzie się działo *.* Yuuki

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka, ja tu pierwszy raz komentuje :))))
    nocia jest bardzo fajna ale sie nie zgadzam z Yuuki. to jedyna rzecz, ktora mi sie nie podoba w waszym opowiadaniu, poniewaz nie lubie yaoi. A tutaj Itachi i Keiko sa przeciez para. czy nie lepiej by bylo gdyby Keiko znalazla sobie jakas dziewczyne? no bo przeciez takeshi odkryl prawde. macie bardzo zagmatwaną tą fabułe i sie troche gubie, no wiecie. przeciez to widac, ze Sasuke tak naprawde nie leci na Haniko, bo on woli facetów. przecież manga Saia nie mogla sie wziac z nikad. na wiem, ze Takeshi cos odkryl ale o tym jeszcze nie bylo mowy, ale sie dowiemy pewnie niedlugo prawda??? a moze Haniko i Keiko beda dobra para? Bo keiko jest facetem a Haniko jakiegos potrzebuje, bo tak naprawde Itachi jest gejem, ale nie moze byc z Keiko, bo ona powinna miec dziewczyne. pptraficie zrobic klimat serio. historia jest niepowtarzalna. prosze tylko o jedno - wyrzuccie to yaoi, bo to obrzydliwe :((((
    pozdrawiam!!!!!
    Duna

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym zaprosić do zapoznania się z moim blogiem. Jest on w dojść nietypowej tematyce, jednakże jest to moja historia, z którą chciałabym się podzielić. Nie robię tego, by wzbudzić jakieś współczucie, bo to nie o to chodzi. Sama daję sobie z tym wszystkim radę. Bardzo bym chciała, aby ten blog był dla innych oparciem, dla osób, które doskonale wiedzą o czym piszę, co czuję. W ten sposób będą mogli uchronić się przed popełnieniem najgorszych błędów…


    Zapraszam : http://bol-ktorego-nie-zapomnisz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń