14 czerwca 2015

23. Uważasz, że nie zasłużyłeś?

Niedługo po wyjściu gości, nastąpił chaos. Okazało się, że ciotka Riza poinformowała o swoich planach również kuzyna Daiki i wujka Susumu, którzy czym prędzej postanowili dołączyć do zlotu rodzinnego. W ciągu następnej godziny, Itachi wpuszczał więc do domu kolejną część rodziny od strony matki. Wujkowie, ciotki oraz ich pociechy szybko zajmowali kolejne pokoje w rezydencji Uchiha. Jak na rezydencję, trochę ich było, jednakże po ostatnim nieudanym ataku na Konohę, część domu wciąż była w opłakanym stanie i nie nadawała się do zamieszkania. Fugaku od dawna planował, że wraz z synami zajmą się remontem, jednak – jak przystało na człowieka bardzo zajętego – nie znalazł na to jeszcze dość czasu. Dosyć szybko okazało się więc, że bracia Uchiha będą musieli spędzić tę noc – i zapewne parę kolejnych – w jednym pokoju.
Na początku oczywiście żaden z nich nie dopuszczał do siebie tej myśli i wspólnie rozplanowywali, kogo i gdzie umieścić, by obaj mogli bez przeszkód spędzać najbliższe noce w samotności, jednak wraz z powrotem Mikoto opuściła ich wszelka nadzieja. Matka przyprowadziła ze sobą jeszcze kuzynkę Mao z dwójką półtorarocznych chłopców. Z powodu dodatkowych gości ich plan szybko legł z gruzach, gdyż musieliby ulokować kobietę w łazience, by pozostać przy swoich pokojach. Mikoto bez najmniejszych oporów oddała więc  w posiadanie Mao sypialnię Sasuke.
Sasuke nieśpiesznie i z nieukrywaną niechęcią, przenosił najpotrzebniejsze rzeczy do pokoju brata. Większość rodziny zdeklarowała się zostać na „kilka dni”, więc zapowiadały się co najmniej dwa tygodnie spędzone z Itachim. Sasuke więc ledwo panował nad nerwami i tylko ostatkiem silnej woli powstrzymywał się od wyrzucenia nieproszonych gości. Cały poczerwieniał ze złości, gdy zobaczył jak półtoraroczni chłopcy demolują mu pokój, więc na wszelki wypadek pospieszył się z przeprowadzką, by oszczędzić sobie tego typu widoków. Jednakże nawet zimny prysznic nie zdołał go ostudzić, więc kiedy pojawił się w pokoju brata, przypominał tykającą bombę. I jak też można było się tego domyślić, w obecności Itachiego prędzej czy później taka bomba musiała wybuchnąć.
Starszy z braci ulokował się na swoim łóżku, zupełnie ignorując Sasuke, który w tym czasie nadmuchiwał zapasowy materac i rozkładał na podłodze. Matka zaproponowała im co prawda, że mogą spać razem, gdyż przecież Itachi posiadał dwuosobowe łóżko, jednak oni nie zamierzali wcielać tego pomysłu w życie. Gdyby atmosfera między nimi nie była tak bardzo napięta, zapewne zaczęliby sobie dogryzać i wymieniać, gdzie też woleliby spędzić noc, byleby nie z tym drugim w jednym łóżku.
– Zgaś to, chcę spać – burknął pod nosem Sasuke, widząc, że Itachi sięgnął przed chwilą po nową książkę.
Starszy z braci jednak zupełnie zignorował to polecenie, otwierając tomiszcze na pierwszej stronie. Niestety, po zaledwie paru przeczytanych zdaniach, w pokoju nagle zapanowała ciemność.
Itachi spojrzał w kierunku lampki nocnej i dostrzegł dłoń Sasuke, która już po chwili zniknęła pod kołdrą. O nie, tak się bawić nie będą. Z grobową miną na powrót zapalił światło. Zignorował warknięcie, które dosłyszał z okolic podłogi i powrócił do lektury. Tym razem jednak nie doczytał nawet do końca zdania, kiedy Sasuke ponownie wyłączył światło. Starszy Uchiha zmarszczył gniewnie brwi, po czym szybkim ruchem włączył lampkę. Zanim jednak zabrał dłoń, Sasuke już zdołał ją wyłączyć, wyciągając wtyczkę z kontaktu. To już wymagało od Itachiego większego wysiłku, co tylko spotęgowało jego irytację. Brunet podniósł się z łóżka, nie zawracając sobie głowy tym, że mógłby przypadkiem nadepnąć na brata, po czym ponownie wetknął wtyczkę na miejsce. W pokoju na powrót zrobiło się jasno, jednakże nie na długo, gdyż kiedy tylko Itachi odwrócił się w stronę łóżka, dostrzegł jak Sasuke wykręca żarówkę. Następną rzeczą, którą dostrzegł, był przedmiot wylatujący przez okno, a potem cichy trzask o chodnik. Tego było już za wiele.
– Co ty, kurwa, sobie wyobrażasz? – wysyczał Itachi, po czym doskoczył do brata i z całej siły pchnął go na ścianę. – Nie możesz zacząć się zachowywać jak dorosły człowiek?! Przypominam, że w tej chwili jesteś U MNIE. Albo przestaniesz wyładowywać swoje frustracje na wszystkich dookoła, albo zaraz wyjebie cię przez to okno śladem tej żarówki.
Brunet czuł, że zupełnie puściły mu nerwy. Raz po raz potrząsał bratem, trzymając go mocno za koszulkę. Jednak przez zbytnią pewność siebie, nie spodziewał się, że Sasuke zamiast się opanować, może się jeszcze bardziej rozzłościć. Chwilę później został silnie odepchnięty, pośliznął się na leżącej na podłodze poduszce i wpadł na szafkę.
– Nienawidzę cię – wycharczał Sasuke, po czym podszedł do zgiętego wpół Itachiego. – Nienawidzę, rozumiesz?! Myślisz, że kim ty jesteś, co?!
Brunet zaczął głośno wciągać powietrze, jakby zaraz miał się udusić. Itachi w tym czasie wyprostował się i spojrzał wilkiem na brata.
– Gówno mnie obchodzi, że jestem w tej chwili U CIEBIE. Jeśli ci się wydaje, że możesz mi mówić, co mam robić, to się mylisz. Ja też, kurwa, mam uczucia i jeśli myślisz, że możesz tak po prostu… – Sasuke niespodziewane przerwał, najwyraźniej rezygnując z tego, co chciał powiedzieć. – Że możesz z nią tak po prostu… – Ponownie zamilkł, powstrzymując się przed wykrzyczeniem bratu wszystkiego tego, co od jakiegoś czasu leżało mu na sercu. Następnie wziął głęboki oddech i spojrzał twardym wzrokiem na Itachiego. – Szkoda, że musiałeś się urodzić. Żałuję, że matka nie poroniła, gdy była z tobą w ciąży. Wszystkim byłoby bez ciebie lep… – Tym razem nie dokończył, gdyż poczuł silne uderzenie w twarz. Nie tylko głowa, lecz całe ciało jego poleciało do tyłu, z hukiem lądując na podłodze.
Sasuke uniósł dłoń i dotknął piekącego policzka. Następnie przejechał palcem po brodzie i starł strużkę krwi, która sączyła się z jego ust. Nigdy wcześniej nie czuł się tak źle, jak w tym momencie.
Itachi stał w lekkim rozkroku nad bratem i spoglądał na swoją dłoń zaciśniętą w pięść. Minęła zaledwie chwila, a on już zaczął tego żałować. Kiedy dosłyszał ruch na podłodze, spojrzał w kierunku Sasuke. Kiedy dostrzegł wyraz jego twarzy, poczuł jak ciarki przechodzą mu po plecach. Brat chyba nigdy nie miał tak pustych i smutnych zarazem oczu. Choć z całej siły starał się to zamaskować i nadać im wrogiego wyrazu, Itachi nie dał się zwieść. Przez głowę przeszła mu myśl, że chciałby aby Sasuke mu oddał, jednak on tego nie zrobił. Szybkim ruchem wciągnął na siebie spodnie, wcześniej przewieszone przez oparcie krzesła, wziął z półki telefon i klucze, po czym wyszedł z pokoju głośno trzaskając drzwiami.
Itachi usiadł na łóżku wpatrując się w posłanie, które pozostawił po sobie Sasuke. Zdawał sobie sprawę z tego, że brat już dziś nie wróci do domu. Co więcej, zaczął się zastanawiać, czy Sasuke w ogóle się pojawi, zanim rodzina wyjedzie. Dla postronnego obserwatora to, co tu przed chwilą nastąpiło może nie było niczym szczególnym, jednak dla nich obu był to definitywny koniec. Szarpali się i bili nie raz i nie dwa, jednak absolutnie nigdy żaden z nich nie podniósł w ten sposób ręki na tego drugiego. Być może dla innych różnica nie była zauważalna, jednak oni obaj doskonale ją dostrzegali. W końcu byli braćmi i wbrew pozorom naprawdę się kochali.

***

Haniko od powrotu do domu, nie mogła pozbierać myśli. Krążyła od pokoju do pokoju, w połowie drogi zapominając, co właściwie zamierzała zrobić. Kręciło jej się w głowie, chociaż nie wypiła ani łyka alkoholu. Chaos, który obecnie panował w jej głowie, dość szybko niestety przeniósł się na resztę ciała i już po chwili dziewczyna wylądowała na kanapie z kubkiem gorącej herbaty, szczelnie opatulona kilkoma kocami. Temperatura jej ciała nie przekraczała obecnie 32 stopni Celsjusza.

***

Sasuke szybkim krokiem przemierzał opustoszałe już niemal ulice Konohy, nie mając pojęcia, co powinien ze sobą zrobić. Chwilę powłóczył się po centrum, potem trochę pokrążył po parkach, aż w końcu zdecydował się pójść nad jezioro. Nie ciągnęło go tam w żaden sposób, ale postanowił odwiedzić wszystkie miejsca, o których istnieniu tylko pamiętał.
Kiedy przysiadł nad brzegiem i spojrzał na swoje odbicie w tafli wody, ogarnęła go jeszcze większa złość. Gdyby był małym dzieckiem, zapewne cisnąłby kamieniem, burząc spokojny prąd. W tym wieku jednak zamiast tego, wyrzucał z siebie całą serię najbrzydszych słów, jakie tylko zdołał poznać w swoim krótkim życiu. Nie był jednak pewien, czy teraz obraża Itachiego, czy też samego siebie. Na wszelki wypadek się po prostu nad tym nie zastanawiał, a zamiast tego prowadził najprawdopodobniej najdłuższy monolog w swoim życiu.
Istniał jeszcze jeden sposób, by szybko i skutecznie zabić tę ogarniającą go złość, z którego Sasuke jednak postanowił nie korzystać. Nie dość, że nie miał dachu nad głową na dzisiejszą noc, to jeszcze zrównując z ziemią plac treningowy, najprawdopodobniej by się pobrudził i zmęczył. Mimo wszystko nie zamierzał dawać bratu tej satysfakcji i kimać gdzieś po krzakach w podartym ubraniu.
Bawiąc się patykiem, zaczął się zastanawiać, gdzie powinien się udać. Czuł jeszcze we krwi alkohol, który fizycznie przyjemnie go rozluźnił, choć nie zdołał pozbyć się napięcia, które ciążyło na jego psychice. Tak czy inaczej Sasuke czuł się zmęczony i najchętniej już dawno położyłby się spać. Adrenalina nieco go rozbudziła, lecz zaczynał już odczuwać powracające zmęczenie. Kiedy po raz pierwszy osunęła mu się lekko głowa, postanowił podjąć decyzję.
Wypisał patykiem na ziemi nazwiska wszystkich znajomych, u których mógłby przenocować. Niestety nie było tego nawet pół tuzina, a i tak większość była mocno naciągana. No bo co na tej liście robił taki na przykład Takeshi? Sasuke pokręcił zrezygnowany głową, po czym zamazał trzy z pięciu nazwisk.
Uzumaki – widniało na czele listy. Naruto był jego najlepszym przyjacielem – temu Sasuke zaprzeczyć nie mógł – a jednak miał pewne opory przed udaniem się do blondyna. Po pierwsze, to nie wyglądał najlepiej. Po drugie, Naruto był na tyle dociekliwy, że nie dałby mu spać, dopóki Sasuke by mu wszystkiego nie wyśpiewał, a na to ochoty nie miał. Po trzecie – i najważniejsze – Naruto na pewno wygadałby się potem przy Itachim. To była chyba największa wada jego przyjaciela – przyjaźnił się nie tylko z nim, lecz z całą wioską. I chociaż zapewniłby go, że nie powie niczego Itachiemu, to i tak zapewne przy pierwszej możliwej okazji napomknąłby mu, że był u niego Sasuke.
Kiedy z nieba zaczął padać rzęsisty deszcz, Sasuke tym bardziej utwierdził się w przekonaniu, że nie obejdzie się bez załatwienia noclegu. Jednakże ułatwiło mu to też podjęcie decyzji. Mimo, że nie był do końca przekonany, to wstał i starając się nie ociągać, ruszył w odpowiednim kierunku. I choć do celu nie miał wcale daleko, to doskonale zdawał sobie sprawę, że zmoknie do ostatniej suchej nitki.

***

Śniło jej się, że jest tak szczęśliwa, jak kiedyś. Jednakże w śnie tym nie odzyskała tego, co niegdyś utraciła, a zyskała coś całkiem nowego. Wszystko wydawało się takie świeże, a jednak nie budziło lęku. Była pewna siebie i zadowolona z życia. I wierzyła w to tylko dlatego, że był to sen. Gdyby była świadoma, wymieniłaby zapewne co najmniej sto powodów, przez które taki stan rzeczy nie miałby prawa zaistnieć. Dawno bowiem porzuciła wiarę w cuda.
Ocknęła się na kanapie, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Dopiero, gdy próbowała wstać, zdała sobie sprawę z tego, jak wyczerpany jest jej organizm. Zużyła ogromną ilość chakry i zapewne dlatego jej ciało tak szybko zapragnęło snu. Nie zastanawiając się nad tym jednak, szczelnie opatulona kocem ruszyła w kierunku drzwi.
– Cześć.
Kiedy usłyszała ten głos, dopiero zdała sobie sprawę, kto stoi właśnie na jej wycieraczce. I chociaż było ciemno, gdyż nie zapaliła światła w holu, zdawało jej się, że coś jest nie tak w postawie bruneta. Dopiero, kiedy mężczyzna zrobił krok do przodu, a ona mogła lepiej dojrzeć jego twarz, zdała sobie sprawę, że coś musiało się stać.
Nie odpowiadając, uchyliła mocniej drzwi i przesunęła się na bok, by zrobić mu miejsce. Sasuke był kompletnie przemoczony, ale nie to było najgorsze. Jego postawa zupełnie nie prezentowała tej pewności siebie, którą zazwyczaj emanował, a oczy były tak puste, jak nigdy wcześniej.
– Chodź za mną – rzekła, po czym poprowadziła Uchihę do łazienki. Tam, wyjęła z szafki duży ręcznik, po czym wręczyła go brunetowi. – Weź prysznic, a ja poszukam ci w tym czasie czegoś do ubrania i zostawię pod drzwiami.
Sasuke tylko kiwnął głową w odpowiedzi, Haniko zaś opuściła pomieszczenie. Gdyby sama znajdowała się w lepszej formie, zapewne dosłyszałabym ciche „dziękuję”, które wydobyło się z jego ust.
Dziewczyna nie musiała długo szukać, by dokopać się do dresów pozostawionych przez Akihito. Mimo, że jej przyjaciel był wielbicielem pedantycznego porządku, w pospiechu zostawiał dwa razy większy bałagan, niż ona w najcięższych momentach swojego życia.
Kiedy jednak Haniko zdała sobie sprawę z tego, że koszulki najwyraźniej żadnej nie zostawił, przełknęła głośno ślinę, po czym skierowała się do własnej szafy. Po krótkich poszukiwań, w jej dłoni znalazło się to, o czym myślała. Stara, już odrobinę przetarta, męska koszulka, która bez problemu powinna pasować na Uchihę. Blondynka przysunęła materiał do twarzy, po czym zaciągnęła się ulotnym zapachem, który pozostał na  koszulce. Westchnęła cicho, odganiając od siebie mroczne myśli, po czym zaniosła odzież pod drzwi. Następnie udała się do kuchni, by przygotować herbatę i jakiś posiłek dla gościa.
Kiedy akurat kończyła robić ostatnią kanapkę, usłyszała, jak ktoś puka w witrynę. Sasuke stał przy drzwiach, chyba nie bardzo wiedząc, jak powinien się zachować. Ostatecznie jednak zaproponował pomoc przy przenoszeniu kubków z herbatą i po chwili oboje znaleźli się w salonie.
– Sasuke… – zaczęła dziewczyna, jednak szybko ucichła, widząc spojrzenie, jakim zaszczycił ją brunet.
– Wolałbym o tym nie rozmawiać.
– Uznaj, że jestem wścibska, ale nigdy wcześniej nie widziałam cię w takim stanie i…
– Martwisz się? – przerwał jej Sasuke.
Haniko przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią, po czym nieśmiało skinęła głową, nie przerywając przy tym kontaktu wzrokowego. Sasuke westchnął cicho, po czym wstał z kanapy i zrobił rundkę po pokoju.
– Ja… nie wiem, jak ci to powiedzieć.
– Jeśli wolisz, mogę zacząć zadawać pytania. Pokłóciłeś się z Itachim, prawda?
Sasuke niechętnie skinął głową, po czym zatrzymał się mniej więcej na środku pomieszczenia i przez chwilę wpatrywał w swoje bose stopy. Szybko jednak odzyskał rezon i spojrzał na przykrytą kocami dziewczynę.
– Dlaczego? – Padło następne pytanie.
Przez chwilę między nimi panowała cisza, którą brunet wykorzystał do wpatrywania się w blondynkę w poszukiwaniu jakichś śladów pogardy czy zakłamania. Dostrzegł tam jednak coś zupełnie innego. Na moment uaktywnił sharingan i przyjrzał się uważnie Shimanouchi, krzywiąc się przy tym nieznacznie.
– Dlaczego marnujesz chakrę? – spytał niezbyt miłym tonem.
Haniko przygryzła na moment wargę. Powiedzieć, czy nie powiedzieć? Skoro od Sasuke wymagała szczerości, to sama też powinna być z nim szczera.
– Żeby utrzymać temperaturę ciała na poziomie pozwalającym na przeżycie.
– A dlaczego twoje ciało samo jej na takim poziomie nie utrzymuje?
– Chętnie wysłuchałabym opinii kogoś, kto znałby odpowiedź na to pytanie. W moim życiu było parę zawirowań i… po jednej z cięższych dla mnie chwil, mój organizm po prostu zaczął się tak zachowywać. Nie potrafię nad tym zapanować. Jedyne, co mogę zrobić, to rozgrzewać się z pomocą chakry i wszystkich zewnętrznych środków.
Sasuke pokiwał głową, po czym zrobił krok w jej kierunku.
– Byłaś z tym u Tsunade?
– Nie miałam jeszcze okazji.
– To wybierz się najszybciej, jak to będzie możliwe. A teraz łaskawie posuń się.
Zanim jednak Haniko zdążyła spytać, o co mu chodzi, bo przecież na kanapie było jeszcze sporo miejsca, on wgramolił się pod koce tuż obok i szczelnie oplótł ją ramionami, przytulając do własnej piersi. Następnie chwycił ją za rękę.
– Wtedy, w lesie, byłaś w stanie przekazywać mi swoją chakrę, więc teraz ja użyczę ci swojej. Weź, ile potrzebujesz – szepnął jej tuż przy uchu.
Osłabiona dziewczyna nie potrzebowała większej zachęty. Sasuke miał dosyć spore zapasy energii, więc bez przeszkód mogła od niego wyciągnąć tyle, ile aktualnie potrzebowała. Przy okazji utwierdziła się tylko w przekonaniu, że przy nim jej zasoby były raczej skromne. Następnie mu podziękowała i mocniej wtuliła się w jego klatkę piersiową.
– Sasuke, powiesz mi, o co poszło?
– Tak właściwie, to o nic konkretnego. Byłem trochę zdenerwowany, ale Itachi też do najspokojniejszych nie należał. Poszło o wszystko i o nic.
Dziewczyna wierciła się chwilę między jego nogami, by odwrócić się przodem do niego. Dotknęła dłonią jego policzka i wyczuła pod palcami spore opuchnięcie, wciąż świeże i cieplejsze od reszty ciała.
– A to?
Sasuke chciał odwrócić wzrok, jednak nie potrafił w tym momencie oderwać spojrzenia od twarzy blondynki, która znajdowała się tak niebezpiecznie blisko.
– Uderzył mnie. Ale… nie, nie biliśmy się. Właściwie, to powiedziałem mu coś, czego nigdy mówić nie powinienem, a on mi przyłożył.
– Co mu powiedziałeś?
Sasuke skrzywił się nieznacznie, zdając sobie sprawę z tego, że nie do końca ufa swoim strunom głosowym.
– Że go nienawidzę i wolałbym, by się nigdy nie urodził.
Haniko przejechała palcami po jego policzku, po czym zabrała rękę. Sasuke wiedział, że nie chciała głośno komentować tego, co o tym wszystkim myśli, bo tylko niepotrzebnie by się pokłócili.
– Itachi nigdy wcześniej mnie nie uderzył, nie w ten sposób. Zawsze, kiedy załatwialiśmy konflikty siłą, działo się to na trochę innej zasadzie. Właściwie, to nie potrafię ci wytłumaczyć, w czym tkwi różnica...
Haniko pokiwała nieznacznie głową, nie spuszczając wzroku z jego twarzy.
– Powiedzmy, że rozumiem, co masz na myśli.
Między nimi nastała cisza. Dziewczyna spuściła wzrok, zastanawiając się nad czymś. Po chwili odezwała się jednak, nie będąc w stanie pohamować pytania, które od jakiejś chwili cisnęło się jej na usta.
– Uważasz, że nie zasłużyłeś?
Sasuke zamknął na chwilę oczy, wracając do chwili sprzed zaledwie dwóch, trzech godzin. Wiedział, że zasłużył. Zasłużył jak cholera, a jednak nie potrafił tego przyznać na głos. Zamiast tego chwycił Haniko za rękę i wykorzystując jej zaskoczenie, przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie. Ich twarze znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie, a Sasuke miał zamiar z tego faktu zaraz skorzystać. Starając się robić to możliwie najdelikatniej, chwycił jej twarz w swoje dłonie i przyciągnął do pocałunku. Z każdą sekundą serce waliło mu w piersi coraz mocniej, a ciało zdążyło zapomnieć, że jeszcze chwilę temu było przemarznięte.
Pocałunek jednak nie nastąpił. Haniko ocknęła się z odrętwienia i odsunęła od bruneta, gdy usłyszała głośne pukanie w szybę. Zrobiła to tak gwałtownie, że niemal spadła przy tym z kanapy. Silne ręce Sasuke uchroniły ją od upadku. Nie było to jednak tak delikatne, jak dotyk sprzed chwili.
Blondynka chrząknęła cicho, po czym zwlekła się z kanapy i poczłapała w kierunku drzwi. Kiedy już znalazła się w przedpokoju, otworzyła je gwałtownie i przyjrzała się przybyszowi. O futrynę stał oparty Shikamaru z niezbyt zadowolonym wyrazem twarzy. Haniko wiedząc, o czym przyszedł rozmawiać i że nie mogą tej rozmowy prowadzić w towarzystwie Uchihy, szybko narzuciła na ramiona kurtkę przeciwdeszczową, ubrała buty i wyszła z domu. Przez chwilę oboje szli w milczeniu. Zatrzymali się dopiero jakieś dwieście metrów od jej domu.
– Tsunade się to nie spodoba.
– Daruj sobie nadinterpretacje.
Dziewczyna poprawiła kaptur, który pod wpływem wiatru zaczął zsuwać się z jej głowy.
– Słuchaj, widziałem wystarczająco dużo – powiedział Shikamaru, po czym oparł się o drzewo znajdujące się za jego plecami. – Myślałem, że jesteś profesjonalistką. Ty tymczasem narażasz naszą misję.
– Już coś ci chyba powiedziałam. Nie wyciągaj pochopnych wniosków, skoro nie masz obrazu całej sytuacji. Nie wiesz, po co do mnie przyszedł. Nie wiesz, o czym rozmawialiśmy. Nie wiesz w sumie nic o sytuacji, a mimo to mnie oceniasz i śmiesz twierdzić, że nie zachowuję się profesjonalnie. Ja jednak zapewniam cię, że mam wszystko pod kontrolą.
Haniko skrzyżowała ramiona na piersi, starając się, by jej głos brzmiał względnie spokojnie.
– Masz rację, stałem tam ze dwie minuty. Widocznie jednak miałem tyle szczęścia, że znalazłem się w odpowiednim miejscu o właściwej porze. Haniko, ja nie jestem głupi. Parę sekund więcej, a byście się obściskiwali. – Nara westchnął i pokręcił zrezygnowany głową. – Posłuchaj mnie uważnie. Z tego, co wiem, to Sasuke nigdy nie był zainteresowany żadną dziewczyną. Żadną, rozumiesz? Nie, żeby czegoś ci brakowało, ale to, że w obecnej sytuacji, nagle się tobą zainteresował jest co najmniej podejrzane, nie uważasz? Uchiha jest przystojny i nie mam wątpliwości, że owinięcie sobie ciebie wokół palca nie jest dla niego niczym trudnym. Zastanów się dobrze, zanim pozwolisz tej znajomości się rozwinąć. Tym bardziej, że w tej chwili mamy już pewność, że naszym przeciwnikiem jest ktoś z klanu Uchiha. Dziewczyno, skąd masz pewność, że to nie on jest naszym wrogiem?
Haniko zacisnęła mocno pięści. Shikamaru miał rację, miał cholerną rację, ale… nie w tej sytuacji. Panowała nad wszystkim, po prostu Sasuke ją zaskoczył. Jej cholerne szczęście polegało na tym, że ktoś zawsze znajdował się w pobliżu, kiedy jej zdarzało się potknąć. Co do Sasuke, to… intuicja. Jakkolwiek śmiesznie by to nie zabrzmiało, kobieca intuicja mówiła jej, że to nie on jest sprawcą obecnych kłopotów Konohy. Nie zamierzała co prawda bezgranicznie ufać swoim przeczuciom, a jednak pozwoliła sobie na większą swobodę w kontaktach z brunetem. Nie mogła mieć jednak Shikamaru za złe, że obawiał się o powodzenie ich misji. Postanowiła więc sama sobie obiecać, że będzie ostrożniejsza. Jeżeli współpracownicy stracą do niej zaufanie, to nic już razem nie wskórają.
– Przyjęłam to do wiadomości. Zgadzam się z tobą, a jednak proszę o więcej zaufania. Domyślam się, że Tsunade dostanie szczegółowy raport z tego zdarzenia i pogadanka mnie nie ominie. Może to i dobrze? Przedstawię również swój punkt widzenia. Wiem, że się martwisz, a jednak apeluję o to, byś nie wtrącał się więcej i zajął swoją częścią misji. Shikamaru, nie chcę się kłócić, ale wydaje mi się, że w ogóle mi nie ufasz. Nie masz pojęcia, jakbym się zachowała, gdyby Sasuke faktycznie mnie pocałował. Nie jesteś wcale tak spostrzegawczy, jak ci się wydaje.
– Wydaje mi się, że nie dojdziemy do porozumienia – odpowiedział, odrywając się od drzewa.
Haniko skrzywiła się lekko.
– Raczej nie. Do rzeczy.
– Jutro punkt jedenasta zebranie u Hokage. Do tej pory mamy nadzieję uzyskać już jakieś konkretne informacje.
– Mała burza mózgów – podsumowała blondynka.
– Otóż to.
– To wszystko?
Shikamaru tylko skinął głową. Haniko skierowała się w stronę domu. Nie odeszła jednak daleko, gdyż zaledwie po kilku krokach, mężczyzna odezwał się ponownie.
– Uważaj na niego.
– Będę – odpowiedziała nie odwracając się.
Kiedy znalazła się w środku, zdała sobie sprawę, że już przestało być jej tak zimno. Powiesiła przemoczoną kurtkę na wieszaku, a buty ułożyła na gazecie, by wyciekająca z nich woda nie ubrudziła przy okazji podłogi. Następnie wolnym krokiem weszła do salonu, w którym panował półmrok. Sasuke siedział na kanapie, dokładnie w takiej pozycji, w jakiej go zostawiła. Głowę miał skierowaną na okno.
Haniko podeszła bliżej, po czym usiadła na fotelu naprzeciwko bruneta. Po samym wyrazie jego twarzy mogła stwierdzić, że atmosfera między nimi uległa drastycznej zmianie. Uchiha był wściekły.
– Musicie mieć naprawdę ważne tajemnice, skoro sądzicie, że gdybyście rozmawiali w drugim pokoju, to bym was podsłuchiwał. Jak tam, przyjemnie na dworze?
Blondynka zmarszczyła brwi.
– Nie zaczynaj. Najpierw Itachi, a teraz ja? Po prostu nie drąż tematu.
Sasuke dopiero teraz spojrzał w jej kierunku. Zacisnął mocno szczękę, powstrzymując się przed kolejnym komentarzem. Przez chwilę przyglądali się sobie, po czym Haniko wstała i podeszła do kanapy. Zabrała jeden z koców i skierowała w stronę schodów.
– Dobranoc – powiedziała, po czym weszła na górę.
Sasuke przejechał dłonią po włosach i położył się na kanapie. Sięgnął po pozostawiony przez dziewczynę koc i okrył się nim szczelnie. Nawet nie zauważył, kiedy odechciało mu się spać. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że przestaje sam siebie poznawać. Był tak potwornie zazdrosny o Haniko, że nie potrafił już panować nad nerwami. Najpierw ten nieszczęsny Itachi, a teraz najchętniej obiłby mordę Shikamaru. Nie, Sasuke nie potrafił pojąć, co się z nim działo. Było mu tak strasznie źle, kiedy zdawał sobie sprawę z tego, co robił. Złość, którą żywił do wszystkich dookoła, kiedy zostawał sam, kierował do samego siebie. Ilekroć próbował się uspokoić, dochodził do wniosku, że sam niczego nie zmieni. By rozwiązać problem potrzebował poważnej rozmowy. Rozmowy z Haniko – dziewczyną, która była powodem wszystkich jego aktualnych problemów. Tyle, że on akurat w tej sprawie nie chciał być z nią szczery. Nie chciał się przyznawać do tego, do czego musiałby się przyznać, gdyby już ta rozmowa doszła do skutku. Ona nie była taka, jak inne dziewczyny i to stanowiło zarówno jej największą zaletę, jak i wadę. Znacznie prościej by było, gdyby nie zależało mu tak na jej opinii.
Uchiha wstał z łóżka, by zgasić lampkę, która paliła się w przeciwległym kącie pokoju. Następnie ponownie ułożył się na kanapie, przodem zwrócony do ściany. Zmęczenie nie chciało jednak nadejść. W jego głowie wciąż kołatało się tysiące myśli, a zero rozwiązań. Jednego był tylko pewien – prędzej czy później będzie musiał podjąć jakąś decyzję. Jeśli się nie pośpieszy, to straci wszystko.

***

Kiedy na zegarze wybiła dziewiąta, Haniko przygotowała parę kanapek i poszła dobudzić swojego gościa. Nie miała z tym większego problemu, gdyż Uchiha okazał się mieć dosyć płytki sen, w przeciwieństwie do Akihito, którego można było zrzucić z łóżka i wywlec z domu w sam środek ulewy, a i to nie przynosiło czasem pożądanego skutku.
Śniadanie zjedli w milczeniu. Sasuke zobowiązał się pozmywać naczynia i powstawiać do szafki. Nie spieszył się z tym jednak, więc Haniko co chwilę zerkała nerwowo w stronę zegarka, obawiając się, że jeśli tak dalej pójdzie, to się spóźni. Z drugiej jednak strony nie zamierzała poganiać bruneta, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie miał on najmniejszej ochoty, by wrócić do domu. To, że jej zdaniem powinien on jak najszybciej porozmawiać z bratem, przemilczała.
Okazało się jednak, że Sasuke zadziwiająco szybko poradził sobie w łazience, więc już po chwili, szli obok siebie względnie pustymi uliczkami Konohy. Z każdym kolejnym krokiem, cisza panująca między nimi stawała się bardziej niezręczna. Kiedy więc doszli do rozwidlenia, przy którym ich drogi się rozchodziły, oboje odczuli ulgę.

***

Sasuke wziął głęboki oddech, zanim zdecydował się pociągnąć za klamkę. Był zły na siebie, że serce łomotało mu tak w piersi. Wyraz twarzy miał jednak na tyle obojętny, że z pozorną pewnością siebie przekroczył próg pokoju Itachiego. Mężczyzna zaszczycił go tylko przelotnym spojrzeniem, po czym wrócił do czytania książki.
A więc zamierza udawać, że nic się nie stało – pomyślał Sasuke, po czym podszedł do szafy, do której przeniósł niewielką część swoich ubrań. Wyciągnął z niej pierwsze lepsze spodnie i jakąś koszulę i już zamierzał wyjść, by udać się do łazienki, gdy w drzwiach pojawiła się matka.
– Sasuke! Gdzie byłeś przez całą noc?
Itachi, który przez cały ten czas leżał, drgnął nerwowo, co zaowocowało cichym skrzypnięciem łóżka.
– Musiałem wyjść – odpowiedział wymijająco młodszy z braci.
Mikoto przyjrzała mu się. Jej uwadze nie uszły cienie pod oczami oraz lekkie opuchnięcie po uderzeniu, które znajdowało się na policzku bruneta.
– Ojciec strasznie się zdenerwował, kiedy zauważył, że cię nie ma. Powiedziałam mu… – przerwała. – A zresztą chodź, zrobię ci coś do jedzenia i wszystko opowiem. Chwilowo kuchnia jest pusta, bo wszyscy wyszli na spacer.
Sasuke skinął tylko matce głową, odłożył ubrania na krzesło, po czym wyszedł wraz z nią z pokoju. Po chwili znaleźli się w kuchni, a Sasuke nalał sobie do kubka kawy z ekspresu.
– Itachi jest bardzo nerwowy od wczoraj – powiedziała Mikoto. – Domyślam się, że o coś wam poszło.
Syn jednak uparcie milczał. Przysiadł przy stole z kubkiem w ręku i zapatrzył się na widok za oknem.
– Sasuke, porozmawiaj ze mną.
Kobieta położyła swoją dłoń na jego i usiadła naprzeciwko. Nie przyniosło to jednak pożądanego efektu, gdyż brunet mimo iż spojrzał na matkę, w dalszym ciągu nie odezwał się ani słowem.
Mikoto przyglądała mu się, nie kryjąc emocji wymalowanych na twarzy. Była zmartwiona. Jej dwóch ukochanych synów od jakiegoś czasu nie potrafiło się dogadać. Konflikt między nimi z dnia na dzień się zaostrzył. Obaj z jakiegoś powodu czuli się zdradzeni, a jednak żaden z nich nie chciał powiedzieć, o co chodziło. Zaledwie pół godziny wcześniej próbowała odbyć tę samą rozmowę z Itachim, niestety z tym samym skutkiem. Najwyraźniej obaj postanowili przemilczeć sprawę.
– Sasuke, proszę cię…
Brunet gwałtownie wstał, po czym bez słowa wyszedł. To nie miało sensu. Wracanie tu nie miało najmniejszego sensu. Z takimi myślami chwycił katanę, którą trzymał w stojaku na parasole, po czym wybiegł na słońce.

2 komentarze:

  1. Hejka :))))))))
    nocia bardzo fajna chociaz nie rozumiem niekturych watkow bo dlaczego Sasuke nie moze sie zdecydowac??? A moze on jest bisexualny??? no bo przecierz same napisalyscie, ze Sasuke lubi facetow (fuuuu!!!!), a teraz on leci do Haniko i chce ja calowac??? ale serio potraficie wprowadzic taki klimat bo ja juz nie wiem serio. chyba ze to jest czesc jakiejś gry w którą on gra a o co chodzi to sie dowiemy na koncu w sumie to bardzo mozliwe jest tak mi sie wydaje. a moze szikamaru ma jednak racje i Sasuke jest w to zamieszy i dlatego udaje, niegeja a nim jest bo chce oszukac Haniko??? Niech ona sie nie da!!!! Moze itachi interweniuje i go powstrzyma w koncu Itachi nie chce by nastapila zdrada wioski. Tylko ze Sasuke chyba jest w zmowie z Keiko bo ona mu specjalnie pomaga, zeby itachi mial jakies zajecie i dlatego on tego nie widzi i nie pomorze haniko, a wioska jest zagrozona :(((( jacie, fajnie piszecie seryjnie podziwiam
    Pozdrawiam :)))))
    Duna

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tu się dzieje!!!! :o O rany! Gdyby nie goście w domu to się chyba by pozabijali! Ten opis był genialny, chociaż mi zabrakło trochę więcej słów, jak ich poniosło to powinni trochę więcej sobie po wypominać. Ale... uuuuu... poszedł nocować do Haniko :D i omal nie doszło do kissa :D Uuu... będzie się działo, jak się Itachi dowie, że nocuje u Haniko. Ciekawe czy będzie z tego coś więcej ;> :D czekam, czekam. W ogóle niech się Sasek zdecyduje kogo wybiera, bo tak kręci z dwiema na raz, a może robi bratu na złość, dlatego padło na Haniko. Szkoda, że nie poszedł na noc do Keiko byłoby tak słodko a przy jego zapędach [skoro od tak sobie całuje Haniko] mogłoby być naprawdę słodko, słodko <3 :D *.* chociaż nie wiem czy on wie, gdzie ona mieszka. Koniecznie chcę przeczytać ciąg dalszy, czekam z niecierpliwością. Piszcie, piszcie szybciej. Yuuki

    OdpowiedzUsuń