12 lipca 2014

17. Festyn(3): Znowu? Przecież dopiero jadł

Witam!
Chyba należą wam się małe wyjaśnienia. Ze względu na ciężki semestr nie udało mi się znaleźć czasu pisanie. Każdą wolną chwilę poświęcałam na naukę i spanie. Sesja na szczęście już się skończyła, a ja powoli wracam do formy.
Zapraszam na nowy rozdział!
_______________________________________________________________

Sasuke czuł, że jak tak dalej pójdzie, to z całą pewnością trzeźwy do domu nie wróci. Kończył właśnie drugie tego wieczoru piwo i szczerze mówiąc wciąż było mu mało. Był niemal pewien, że jeśli to spotkanie dalej będzie przebiegać w taki sposób, to prędko sięgnie po następne.
Przez jakiś czas brunet zastanawiał się, czy może powinien odpuścić i po prostu wrócić do domu. Od początku cały ten festyn go nie bawił, ale teraz robiło się już z chwili na chwilę gorzej. Zerkał co pewien czas na Haniko, której humory zmieniały się jak w kalejdoskopie. Najpierw przeszczęśliwa, później bliska płaczu, radosna, załamana, żywiołowa, na skraju depresji. Każda kolejna zmiana nastroju wkurzała go coraz bardziej. Zdenerwowanie to z każdą kolejną chwilą przyćmiewało zdrowy rozsądek, który nakazywał mu po prostu się wycofać i jak najszybciej stąd wiać. Tymczasem on wpatrywał się w Akihito, nawet na chwilę nie spuszczając z niego wzroku. Sasuke doskonale zdawał sobie sprawę, że chłopak już dawno go rozszyfrował, a mord w ciemnych oczach nie robił na nim wrażenia, mimo to nie potrafił odpuścić. Póki co Endo nie odezwał się nawet słowem na ten temat, zamiast tego zabawiając rozmową Keiko i Naruto, którzy zdaniem Sasuke, przesadnie interesowali się jego osobą. Przez chwilę nawet przyszło mu na myśl, że w takim razie może powinni mu od razu pomnik postawić i funclub założyć, ale zachował to dla siebie. Z całej siły starał się wyrzucić z głowy takie myśli, próbując się skupić na dziwnym zachowaniu Itachiego i ukradkowych spojrzeń Akihito, którymi ten co jakiś czas zaszczycał starszego Uchihę. Coś tu zdecydowanie było nie tak.
– Naruto, chodźmy jeszcze potańczyć – zaproponowała Keiko, kiedy wraz z Uzumakim wyciągnęli już z Endo wszystko, co ich interesowało. Przynajmniej na razie było to wszystko.
– No przyda się trochę ruchu. – Blondyn wyszczerzył się w uśmiechu, pociągając dziewczynę za rękę w kierunku parkietu.
Keiko odwróciła się dyskretnie, po raz ostatni spoglądając w kierunku stolika. Widząc uniesiony w górę kciuk Akihito, pomachała mu i wyszczerzyła się w uśmiechu. Następnie wzrok przeniosła na Itachiego, który tak jak się spodziewała, przyglądał jej się. I choć usilnie starała się odczytać coś z jego twarzy, zbyt szybko znalazła się gęstym tłumie, by dostrzec coś konkretnego.
Kiedy tylko szatynka zniknęło wśród ludzi, Itachi przyjrzał się pozostałej trójce, która chwilowo siedziała w absolutnej ciszy. Haniko wpatrywała się pustym wzrokiem w blat stolika, Sasuke piorunował wzrokiem ich nowego znajomego, który uśmiechał się delikatnie i właśnie po raz kolejny zaszczycił starszego Uchihę znaczącym spojrzeniem. W porządku, Itachi nie był głupi, Akihito wyraźnie od niemal godziny dawał mu do zrozumienia, że chce z nim porozmawiać. Nie było to jednak takie proste. Blondynka coś podejrzewała i raz po raz obrzucała przyjaciela karcącym spojrzeniem. Nie mogliby tak po prostu wstać od stolika i udać się na stronę. Dziewczyna z cała pewnością by do tego nie dopuściła. Pozostawało więc w jakiś sposób się jej pozbyć. Niestety, to wszystko nie było wcale takie proste. Tylko Sasuke mógł w tym momencie oderwać ją w jakiś sposób od stolika. No właśnie, Sasuke. Nie, w bieżącej sytuacji było to niewykonalne.
Akihito jednak wcale w taki sposób do tego nie podchodził. Gdyby tylko Itachi potrafił czytać w myślach, zapewne wiedziałby, że rudowłosy zawsze ma jakiś plan. Łatwo było się poddać, jeśli jednak chciało się coś osiągnąć, należało zrobić wszystko, by dosięgnąć zamierzonego celu. Ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, ile istniało rozwiązań różnych sytuacji, wystarczyło tylko dobrze się rozejrzeć. Sam Akihito miał w głowie dopracowane przynajmniej trzy. Najlepsze w tym wszystkim było to, że wszystkie były wręcz banalne. Dlaczego ludzie wpadają na tyle naprawdę ciężkich i skomplikowanych rozwiązań, a tych najprostszych nie są w stanie w ogóle dostrzec? Czy to z jakiejś silnej potrzeby celowego utrudniania sobie życia? Akihito nie był w stanie tego pojąć.
– Haniko, chodź zatańczymy! – krzyknął chłopak, po czym nie czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony przyjaciółki, chwycił ją za rękę i po raz kolejny dziś, pociągnął w stronę tańczącego tłumu.
W przeciągu chwili znaleźli się w samym środku zamieszania, tuż obok Keiko i Naruto, którzy bawili się w najlepsze. Para cały czas się śmiała, zataczając się przy tym koślawo. Tak, prawdopodobnie miało to przypominać taniec.
Blondynka uśmiechnęła się widząc tę małą scenkę, pozwalając się prowadzić Akihito, który również rzucał ukradkowe spojrzenia w stronę tej dwójki, uśmiechając się przy tym co rusz. Naruto zdecydowanie nie należał do najlepszych tancerzy, jednak wyraźnie się tym nie przejmował. Jego partnerki również nie zwracały na to uwagi, gdyż chłopak potrafił tak doskonale pochłonąć całą uwagę tańcujących z nim kobiet, że jedno czy dwa nadepnięcia nie robiły na nich najmniejszego wrażenia. W dodatku Uzumaki potrafił zarażać swoim dobrym nastrojem i z każdym kolejnym tańcem Keiko była w jeszcze lepszym humorze.
– Naruto ma dar – szepnęła blondynka, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. – Nawet ty nie potrafisz tak zarażać ludzi swoim optymizmem.
– Wiem to moja droga Haniko, wyobraź sobie, że wiem i zaledwie chwilę temu myślałem o dokładnie tym samym. A wiesz, czemu? Bo chcę ci pomóc.
Zanim jednak dziewczyna zdążyła zareagować na to, co usłyszała, Akihito już zdążył pociągnąć ją w stronę śmiesznie wyginającej się pary i pobawić w odbijanego. To wszystko stało się tak szybko, że zanim zdążyła się obejrzeć, już tkwiła w ramionach wyszczerzonego Uzumakiego. Po raz ostatni spojrzała w kierunku przyjaciela, który już zdążył się rozgadać.

***

– Keiko, wyświadczysz mi małą przysługę? Obiecuję, że się odwdzięczę i to jeszcze dziś!
Szatynka spojrzała nieufnie w stronę swojego nowego partnera, automatycznie doszukując się w tym wszystkim jakiegoś podstępu. Skoro tak mu na tym zależy, to zapewne nie jest to żadna drobnostka, która przyszłaby jej z łatwością. Zdecydowanie za mocno zależało na tym tej parze niebieskich oczu.
– Wal.
– Bo wiesz… ja muszę porozmawiać z Itachim. Zaraz, a w sumie to natychmiast. Problemem jest Sasuke, który mnie do niego nie dopuści! Nie, nie pytaj skąd wiem, po prostu mi zaufaj. To naprawdę dla mnie ważne. Mogłabyś poprosić tego skwaszonego buraka do tańca? Nie, nie odmawiaj! Już was widziałem razem na parkiecie, więc wiem, że to możliwe. Postarałabyś się dla mnie? Proszę!
Keiko skrzywiła się lekko, słysząc wywód chłopaka, który wyrzucił z siebie właściwie na jednym wdechu. Zagranie celowe. Nie miała nawet kiedy przerwać i mu odmówić.
– Dobra, załóżmy, że to rozważam. Co ja będę z tego miała?
– Itachiego – odpowiedział Akihito, a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. – No może nie tak dosłownie na tacy, ale zapewnię ci mile spędzony z nim czas. No i powiem mu, że taniec z Sasuke był misją, którą ci powierzyłem, więc nie będzie zawiedziony. Stoi?
Keiko zarumieniła się lekko, zdając sobie sprawę z tego, co, a raczej kogo oferuje jej w zamian Endo. Myślała nad tym chwilę, całkowicie zapominając o tańcu, przez co oboje wypadali aktualnie nawet gorzej od zataczającego się śmiesznie Uzumakiego i Haniko, która stała się jakoś dotrzymać mu kroku. Niewiele osób zwróciło na to uwagę, Keiko jednak nie potrafiła aktualnie oderwać od tej dwójki wzroku.
– Czy to ma coś wspólnego z Haniko?
Akihito zupełnie nie spodziewając się takiego pytania, nadepnął dziewczynie na stopę.
– Niee, czemu? My po prostu mamy z Itachim kilku wspólnych znajomych i eeee… obiecałem im, że pójdę z Uchihą na piwo, ale Itachi właściwie o tym nie wie, bo jeszcze nie zdążyłem mu powiedzieć, że jego znajomi są też i moimi kumplami! No a Sasuke nas nie chce puścić, bo hm… on lubi alkohol, co widać, i chce żebym mu piwo postawił, a ja mam tylko na jedno dla Itachiego, a nie, no i dla siebie mam, a nie chcę mu robić przykrości i tak wprost mu tego mówić, więc no tak wyszło.
Chłopak uśmiechnął się, starając się zatuszować swoje zakłopotanie i ogromne rumieńce, które znikąd pojawiły się nagle na jego policzkach. Pod wpływem badawczego spojrzenia szatynki ponownie pogubił kroki i nadepnął jej, tym razem jednak , na drugą stopę.
– Wyjątkowo dobry kit, serio. Nawet sama Tsunade by to łyknęła. Ale dobra, zrobię to.
– Dzięki! Jesteś wielka! – wykrzyczał chłopak, po czym nie mogąc powstrzymać przypływu radości, nachylił się nad szatynką i ucałował ją w czoło. – Zrobisz nam jakieś dwa ładniusie wodne klony, które odciągnęłyby naszą blond parkę? Bo Haniko się tu ciągle gapi.
Dziewczyna tylko skinęła głową i pociągnęła Akihito w lewo, by na moment mogli ukryć się za ludźmi. Wykonała parę nieskomplikowanych ruchów dłońmi i tuż obok pojawiły się ich wierne kopie. Szatynka dała im znak, by udali się na parkiet, po czym pociągając Endo za rękaw, ruszyła w stronę stolików. Kiedy znaleźli się już dostatecznie blisko, rozkazała mu się schować, po czym bez zastanowienia, z ogromnym uśmiechem na ustach, podeszła do Sasuke.
– Tak sobie myślałam, że może poszlibyśmy zatańczyć – powiedziała, po czym bez uprzedzenia chwyciła bruneta za rękę, ciągnąc go w stronę tłumu.
– Tak sobie pomyślałem, że może nie ze mną.
Sasuke zaszczycił ją mrożącym krew w żyłach spojrzeniem, a następnie wyrywając dłoń z jej uścisku, usiadł z powrotem. Itachi zaś przypatrywał się całej scenie, próbując ukryć rozczarowanie.
– No weeeeź… – Dziewczyna stanęła za nim i pochyliła się w stronę jego ucha. – Nie chcesz zrobić na złość bratu?
Brunet przez chwilę zastanawiał się, czy czasem dyskretnie nie zerknąć w stronę starszego Uchihy, zdał sobie jednak sprawę z tego, że nie będzie to konieczne. O tym, że coś jest na rzeczy zauważył już jakiś czas temu i nie było sensu jeszcze się w temacie upewniać.
Opierając się wygodniej, spojrzał w stronę tańczącego tłumu. Nie była to wolna piosenka, a więc wymagałaby od niego dużo więcej zaangażowania i zbędnego ruchu. Również kroki wykonywane przez tańczących zdawały mu się średnio atrakcyjne. Gdyby zepsuł coś takiego, niewątpliwie byłaby to hańba dla klanu.
– Jaki ty masz w tym interes? I gdzie zgubiłaś Uzumakiego?
Keiko zmieszała się lekko, ale na szczęście Sasuke siedzący do niej tyłem nie mógł tego dostrzec.
– Powiedział, że zaraz wraca, bo zgłodniał i idzie po ramen.
– Znowu? Przecież dopiero jadł.
– Mnie to mówisz? – Dziewczyna przewróciła teatralnie oczami, po czym mocniej pochyliła się nad uchem chłopaka, aż do jej nozdrzy dostał się zapach perfum. – A z Itachim… tańczyłam z nim zanim się spotkaliśmy i raczej nie wspominam tego miło.
Niespodziewanie Sasuke odwrócił się przodem do niej, tak, że ich twarz dzieliły od siebie zaledwie centymetry.
– Tak? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Ale niech będzie.
Brunet uśmiechnął się do niej lekko, a następnie zerknął w stronę jej ust, mając świadomość, że doprowadzi tym Itachiego do szału. Keiko zaś zarumieniła się soczyście, na moment tracąc całą pewność siebie. Następnie chwytając wyciągniętą w jej stronę dłoń, dała się poprowadzić w stronę w stronę podwyższenia.
Nie minęła nawet minuta, Itachi nie zdążył się nawet porządnie rozzłościć, kiedy ktoś położył mu rękę na ramieniu, zmuszając do odwrócenia się. Pierwszą myślą bruneta było, żeby jak najszybciej pozbyć się natręta i zabawić się w odbijanego. Porzucił jednak tę myśl, dostrzegając z kim ma do czynienia.
– Kurcze, dobra jest! Wiedziałem, że go stąd wywabi, ale spodziewałem się raczej użycia siły, a tu proszę.
Niebieskie oczy niemal śmiały się, wpatrując się w stronę, w którą przed chwilą udała się parka. Jednak po krótkiej chwili chłopak westchnął, opuszczając wzrok na siedzącego przed nim bruneta. Jego oczy automatycznie przybrały poważniejszy wyraz.
– Poprosiłem ją o to, bo chciałbym z tobą wreszcie porozmawiać. Przejdziemy się w jakieś spokojniejsze miejsce?
Itachi skinął głową, wstał i ruszył przodem. Akihito podążał za nim, aż dotarli poza teren festynu na niewielki mostek. Brunet oparł się o balustradę z jednej strony, a Endo zajął miejsce naprzeciwko.
– Z Haniko znamy się od lat. – Chłopak przerwał na chwilę, nie bardzo wiedząc od czego zacząć. – Jej przeprowadzka do Konoha niewiele zmieniła, wciąż utrzymujemy stały kontakt. Wspomniała mi parę razy, że chyba znalazła tutaj kogoś bliskiego i że jak tak dalej pójdzie, to zyska prawdziwego przyjaciela. Zdajesz sobie sprawę, że mówiła o tobie?
Itachi skinął lekko głową, lecz wyraz jego twarzy nie zmienił się.
– W porządku. Mam nadzieję, że dla ciebie ona jest tak samo ważna, jak ty dla niej. Nie będę dociekać. Tak czy owak, zapewne nie wiesz, dlaczego po tylu latach życia w Suna, nagle przeniosła się tutaj, a ja nie zamierzam cię uświadamiać. Sama to zrobi, kiedy nadejdzie czas. Ale jest jedna sprawa, o której chciałbym ci powiedzieć. Ja nie jestem stąd, nie mogę jej strzec, dlatego powierzam to zadanie tobie. Ona… sporo wycierpiała w swoim krótkim życiu. Dokładnie rok temu miał miejsce pewien incydent, który diametralnie zmienił jej życie. I chociaż to bardzo silna dziewczyna, jeszcze nie zdołała się do końca pozbierać. Pewnie w ogóle nie dała wam odczuć, że coś jest nie tak. Chcę powiedzieć, że ona jest teraz bardzo krucha i jeśli znowu zostanie poważnie zraniona, to może się na dobre posypać.
Akihito zamilkł, przy okazji urywając kontakt wzrokowy. Spojrzał w dół, przyglądając się sznurówkom w swoich trampkach.
– Co chcesz przez to powiedzieć?
– Żebyś nie pozwolił Sasuke jej skrzywdzić.
Brew Itachiego uniosła się pytająco do góry.
– Co on miałby z tym wspólnego?
Akihito podniósł głowę, przez chwilę przypatrując się bawiącym w tle ludziom, po czym skupił wzrok na twarzy Itachiego.
– Ona nie chce o tym mówić, ale ja wiem swoje. Pewnie zauważyłeś, że coś między nimi jest. Po tych ich ukradkowych spojrzeniach podejrzewam nawet, że coś poważniejszego już się musiało wydarzyć. Haniko naprawdę jest teraz bardzo delikatna, choć stara się to ukryć. Twojego brata nie zdołałem jeszcze do końca rozgryźć, ale to chyba nie będzie konieczne. Sam znasz go najlepiej, prawda? Z każdym kolejnym tygodniem Haniko będzie się angażowała coraz mocniej, aż w końcu, o zgrozo, mogłaby się jeszcze w nim zakochać. Sasuke z nikim i z niczym się nie liczy, prędzej czy później zrobi jej krzywdę. Nie byłoby mnie tu i nie robiłbym z tego powodu takiej afery, gdyby to naprawdę nie była poważna sprawa. Byłem przy niej przez ostatnich parę miesięcy, wspierałem ją i patrzyłem jak powoli staje na nogi. Szukałem wraz z nią innego rozwiązania, ale nam się nie udało, kolejnym krokiem do powrotu do normalności było wyniesienie się z Suna.
Chłopak przerwał na chwilę, gdy dwójka dzieciaków przebiegła między nimi przez mostek. Na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.
– Ona cię ma za przyjaciela. Jeśli ty myślisz o niej podobnie, to nie pozwól na to, by twój brat ją zranił. Ty go znasz najlepiej i tylko ty mógłbyś ją przed nim uchronić.
Między nimi zapadła cisza. Akihito ponownie spuścił wzrok, tym razem jednak przyglądając się strumykowi przepływającemu pod mostkiem. W powietrzu unosił się aromat najróżniejszych potraw, które serwowano na straganach nieopodal.
– Rozumiem, że to już wszystko? – Itachi poczekał, aż Akihito skinie głową, po czym kontynuował. – To teraz ty mnie posłuchaj. Haniko jest… moją przyjaciółką, przyznaję. Ale Sasuke jest moim bratem i wbrew pozorom wcale nie jest taki zły, jak się wydaje. Nie przepadamy za sobą, właściwie to nawet się nie lubimy, ale nie wierzę, by był zdolny naprawdę ją skrzywdzić.
– Itachi – przerwał mu Endo. – Ja nie sugeruję, że on dopuści się na niej gwałtu, zrobi jej dziecko i porzuci, zdradzi z inną, czy coś w tym stylu. Ale pamiętaj z jakiego klanu się wywodzę i jakie umiejętności dzięki temu posiadam. Sasuke jest rozkapryszony i humorzasty. Być może ty nie chcesz myśleć źle o swoim bracie, ale to dupek. Wystarczy, że ona za mocno się w to zaangażuje, w jakiś sposób urazi jego dumę i się zacznie. Wystarczy go w odpowiedni sposób sprowokować, a zacznie pluć jadem. Haniko to wspaniała dziewczyna, a on nie jest jej wart.
Uchiha skinął głową, najwyraźniej przyjmując do wiadomości argumentację Akihito. Spojrzał na niebo, dostrzegając powoli wyłaniające się tego wieczoru gwiazdy. Było całkowicie bezchmurnie, więc najprawdopodobniej w ciągu najbliższego czasu pojawi się ich znacznie więcej.
–  W porządku, choć nie bardzo rozumiem, jak ty to sobie wyobrażasz. Nie mogę zabronić im się widywać, niezależnie od tego, jak bardzo by mi się to nie podobało. Nie będę również ich śledzić, by ewentualnie zareagować, gdyby coś się wydarzyło. Nie zapominajmy również, że zawsze mogą dostać jakąś wspólną misję.
– Ale zapomniałeś o jednym, ty tu jesteś geniuszem klanu Uchiha.
Akihito wyszczerzył się do niego, na tym kończąc rozmowę. Po chwili obaj oderwali się od barierek i ruszyli spacerowym krokiem z powrotem w stronę centrum festynu.
– Została jeszcze jedna sprawa do omówienia, ale nie martw się, znacznie przyjemniejsza – powiedział Endo, po czym poklepał chłopaka po ramieniu. – Obiecałem coś Keiko w zamian za odciągnięcie od ciebie Sasuke. A konkretnie to obiecałem jej CIEBIE.
Uśmiech na ustach niebieskookiego powiększył się, gdy dostrzegł lekko zdziwione oblicze bruneta.
– Chcesz czy nie chcesz, a wiem, że chcesz, będziesz musiał z nią zatańczyć. Swoją drogą ładna jest z was para. Bierz się za nią, bo jeszcze się rozmyśli, haha! Na pewno czeka was lepsza przyszłość, niż Haniko i Sasuke.
Akihito zasępił się, jednak nie na długo, gdyż po chwili tuż przed nimi wyrósł parkiet i właśnie schodzący z niego Naruto wraz z Keiko. Szatynka śmiała się na całe gardło z jakiegoś żartu, którym podzielił się z nią Uzumaki. Gdy już zaczynał opowiadać następny, niemal wpadł na Itachiego.
– Wy znowu razem? – Endo zaniepokoił się lekko widząc tę dwójkę. – A gdzie zgubiliście swoich partnerów?
– Sasuke zaczął się denerwować, bo Keiko tak się śmiała, że kaleczyła kroki, więc postanowił odbić mi Haniko. Akurat się piosenka skończyła i zaczynało coś wolnego, więc zgarnąłem Keiko i mieliśmy iść po coś do jedzenia. A wy co robiliście? – Uzumaki uśmiechnął się promiennie, po czym objął szatynkę ramieniem.
– Bardzo jesteś głodna, Keiko?
Dziewczyna spojrzała pytająco na Itachiego, po czym pokręciła przecząco głową. Zanim zdążyła zareagować, starszy Uchiha porwał ją do tańca. Szatynka odwróciła się tylko raz i posłała Akihito ogromny uśmiech.
– Świat się kończy! Bracia Uchiha na parkiecie, a my podpieramy ściany.
– Dzięki, że mi przypomniałeś – powiedział Akihito i skierował się w stronę parkietu, wypatrując przyjaciółki. Dostrzegł ją kilka kroków na prawo od siebie. Para ta o niczym nie rozmawiała, tylko przypatrywała się sobie z mieszanymi uczuciami. Haniko zerkała na bruneta sporadycznie, raczej skupiając wzrok na czymś odległym gdzieś za jego plecami. On zaś nie odrywał od niej wzroku, jednak spojrzenie, którym ją zaszczycał niewiele miało wspólnego z cieplejszymi uczuciami. Raczej z ukrywanymi pretensjami.
Endo zmarszczył brwi na ten widok, jednak szybko się ogarnął, przywołując na twarzy szeroki uśmiech i ruszając szybkim krokiem w ich stronę.
– Heja! No to odbijamy – krzyknął, po czym przechwycił dziewczynę z rąk Uchihy. – Tęskniłaś moja mała Haniko?
Akihito nie czekając na odpowiedź, zaczął łaskotać blondynkę, wywołując cichy chichot. Sasuke ostatkiem sił powstrzymał się, by nie aktywować sharingana. Zacisnął mocno dłonie w pięści, kiedy napotkał spojrzenie niebieskich oczu, w których kryła się autentyczna radość. Oj jakże wielką ochotę miał teraz do niego podejść i mu porządnie przyłożyć. Gdyby nie to, że tylko by się zdemaskował i ośmieszył, już wcieliłby ten plan w życie. Żeby dodatkowo nie kusić losu, odwrócił się i szybkim krokiem wyszedł z tłumu.

***

Haniko napawała się otaczają ją ze wszystkich stron ciszą, przerwaną jedynie bzyczeniem owadów. W pewnym momencie zstąpiła ze ścieżki, kierując się w najmniej stromym miejscu zbocza w dół, w kierunku kilkudziesięciu desek, stanowiących maleńkie molo na niewielkim jeziorze. Odkąd zamieszkała w Konoha zaledwie raz widziała to miejsce i od razu zapragnęła przystanąć choćby na chwilę na brzegu, by popatrzeć na wodę. Jednak jakoś nigdy nie nadarzyła się ku temu okazja, gdyż miejsce to znajdowało się niesłychanie blisko siedziby klanu Uchiha, a ona raczej wolała unikać tej dzielnicy. Teraz jednak, korzystając z faktu, że jest noc, a większość mieszkańców wioski bawiła się w najlepsze na festynie, mogła w końcu spełnić swój plan.
Dziewczyna ulotniła się przy pierwszej możliwej okazji, a więc gdy męska część zdecydowała się na trzecie tego dnia piwo. Poprzednie dwa znacznie rozluźniły towarzystwo, które dopiero wówczas zaczęło się naprawdę dobrze bawić. Naruto wraz z Keiko zdecydowali się wziąć udział w konkursie karaoke, Akihito trzeba było siłą odciągać od stołu, bo miał ochotę na nim zatańczyć, Itachiemu kilka razy udało się tak szczerze i głośno roześmiać, tylko Sasuke z każdą chwilą zdawał się bardziej wyobcowany. Młodszy Uchiha miał humor gorszy niż zazwyczaj, odnosił się do nich chłodniej i z większym dystansem. Haniko raczej starała się nie zwracać uwagi na jego fochy, ale dobry nastrój reszty grupy również się jej nie udzielił. Za każdym razem, kiedy dała się ponieść dobrej zabawie, uzmysławiała sobie, jaki jest dziś dzień i czuła, jak wcześniejsza radość gdzieś się ulatnia. Sytuacja taka miała miejsce kilka razy, co nie umykało uwadze Akihito, który niemal stawał na głowie, by ponownie ją rozweselić. Jednak towarzystwo stawało się coraz bardziej pijane, a ich żarty coraz mniej śmieszne dla kogoś zupełnie trzeźwego. W końcu nie wytrzymała i korzystając z okazji, że mężczyźni zajęci byli kupowaniem piwa, a Keiko zdecydowała się po raz kolejny na karaoke, wymknęła się.
Haniko usiadła na ostatniej z desek, rozpięła pasek od sandałów i spuściła stopy do niesamowicie chłodnej wody. Po całym dniu spędzonym w butach na koturnie, tego właśnie było jej trzeba. Poczuła ulgę, kiedy mogła w końcu trochę poruszać palcami, przy okazji zapewniając im orzeźwiającą kąpiel.
Pochyliła się nad wodą, przypatrując się swojemu odbiciu. Faktycznie, Hinata zrobiła z niej prawdziwą księżniczkę. Uśmiechnęła się lekko do swojego odbicia, po czym podniosła wzrok na księżyc. Zacisnęła jednak mocno powieki, kiedy ujrzała tam odbicie tak dobrze znanej twarzy. Tak być nie mogło, to się musi wreszcie skończyć. Przycisnęła dłoń do oczu, starając się nie rozpłakać. Miała już tego wszystkiego dość, tej tęsknoty, smutku, nieuzasadnionych wyrzutów sumienia, łez nieustająco cisnących się do oczu również. Wiedziała, że nie będzie łatwo, że nie zapomina się ot tak, rany nie goją się w ciągu zaledwie roku, że ten koszmar jeszcze się dla niej nie skończył.
Wzdrygnęła się lekko, słysząc że gdzieś za jej plecami ktoś nadepnął na gałązkę łamiąc ją. Wzięła parę głębokich oddechów, starając się zapanować nad emocjami i łzami, które zbierały się w kącikach jej oczu. Te, które zdążyły się już uwolnić, szybkim ruchem starła z policzków. Kiedy nieznajomy stanął gdzieś za jej plecami, dopiero zdecydowała się odwrócić. Para niesamowicie ciemnych oczu patrzyła obojętnie w jej kierunku. Wyraz twarzy Sasuke zmienił się diametralnie odkąd po raz ostatni zerkał w jej kierunku. Przed oczami stanęła jej wizja tego, co działo się między nimi wtedy, w nocy. Zamrugała kilkakrotnie, po czym ponownie spojrzała na stojącego obok niej chłopaka. Jakby miała do czynienia z zupełnie innym człowiekiem.
– Akurat po tobie się czegoś takiego nie spodziewałem – powiedział Sasuke.
Haniko podniosła się i odwróciła do niego przodem, w dłoni wciąż trzymając sandały.
– Co masz na myśli?
– Z iloma facetami jeszcze się spotykasz? Może jeszcze któryś nie zdaje sobie sprawy z istnienia twojego kochasia?
– Nie bądź śmieszny, chyba za dużo dziś wypiłeś.
Blondynka zmrużyła gniewnie oczy, nie spuszczając wzroku z jego twarzy. Sasuke emanował takim chłodem, że mimo lata przez chwilę nawet zrobiło jej się zimno. Objęła dłońmi ramiona, starając się zamaskować gęsią skórkę.
– I co? Będziesz teraz udawała taką cnotkę? – Uchiha zrobił krok w przód, tak, że ich klatki piersiowe niemal się stykały. – Kochanek w Suna, w Konoha próbowałaś uwieść mnie, oczywiście bezskutecznie, a kto wie, ilu gachów masz w pozostałych wioskach? I co, wszystkim im dajesz dupy?
Zanim Sasuke zdążył pożałować tych słów, jego głowa odskoczyła w bok, a on poczuł pieczenie na policzku. Zamiast jednak ostudzić, tylko rozbudziło to jego emocje. Nie czekając aż dziewczyna go wyminie, chwycił ją brutalnie za łokieć, przyciągając z powrotem do siebie.
– Słuchaj, ja jeszcze nie skończyłem.
– Ale ja skończyłam. Puść mnie!
Haniko spojrzała na niego gniewnie, po czym zaczęła się wyrywać, jednak bezskutecznie, gdyż był dużo silniejszy. Nie zdawała sobie jednak sprawy z powagi sytuacji, dopóki Sasuke nie pochylił się nad nią niebezpiecznie blisko. Jego oddech śmierdział alkoholem.
– Nie jesteś mnie warta. W życiu nie chciałbym się umówić z kimś takim jak ty. Ciesz się, że tyle razy okazałem ci choć trochę litości, bo na tym koniec. Nic miłego już więcej nie spotka cię z mojej strony. Gardzę takimi jak ty.
Shimanouchi poczuła jak ponownie zbiera jej się na płacz. Poirytowana już i zmęczona ciągłymi próbami uwolnienia się, postawiła na drastyczniejszy krok. Podniosła głowę do góry i zaprzestając jakiegokolwiek ruchu, spojrzała hardo w oczy bruneta.
– Daję ci ostatnią szansę, puszczaj – powiedziała przez zaciśnięte zęby.
Uchiha prychnął, po czym uważniej przyjrzał się jej twarzy. Poczuł lekki ucisk na sercu, widząc czające się w oczach łzy, jednak nie dał tego po sobie poznać. Kiedy jego dłoń zacisnęła się mocniej na łokciu dziewczyny, poczuł narastający ból, a następnie odór spalenizny. Bez zastanowienia odskoczył od Haniko, przyglądając się swojej dłoni, z której skapywała krew. W młodości zdarzało mu się oparzyć podczas trenowanie technik ognia, jednak nigdy nie doprowadził się do takiego stanu.
– Coś ty mi kurwa… – urwał, bo podnosząc wzrok zdał sobie sprawę z tego, że nie ma tu już nikogo.

***

Lekko podpity Itachi, przekręcił klucz w drzwiach, po czym cicho wszedł do domu. Z racji bardzo później pory, większość mieszkańców dzielnicy Uchiha dawno położyła się spać, a na ulicy panowała głucha cisza. Chłopak zdziwił się trochę, kiedy spoglądając na zegarek, uświadomił sobie, że dochodzi prawie druga w nocy. Ze znajomymi pożegnał się blisko godzinę temu, odprowadził Keiko do domu, mimo że ta trochę się przed tym opierała, po czym spacerowym krokiem wrócił do siebie. Nie wypił jakoś bardzo dużo, ale czuł, że alkohol trochę go otumanił i nie powinien mieć specjalnych problemów z zaśnięciem.
Wszedł ostrożnie po schodach, nie chcąc budzić rodziców. Zdziwił się jednak lekko, widząc, że w łazience pali się światło i na piętrze wcale nie panuje taka idealna cisza. Brunet zakradł się pod drzwi i korzystając z faktu, że były one lekko uchylone, zajrzał do środka.
– Szlag! – krzyknął Sasuke, kiedy zawartość apteczki rozsypała mu się na kafelki.
Itachi przeleciał wzrokiem po jego sylwetce, zauważając, że z dłoni kapie mu krew, brudząc wszystko dookoła. Chłopak był wyraźnie rozdrażniony i nie potrafił opanować trzęsących się rąk.
– Cholera, no!
Starszy Uchiha schował się na moment, słysząc, że jego brat kopnął prawdopodobnie jakieś wiadro, które zaraz potem uderzyło w ścianę.
– Co ja narobiłem… - Rozległ się po chwili cichy głos Sasuke. – Zasłużyłem sobie na to.
Brunet ponownie przybliżył się do szpary w drzwiach i zerknął na brata, który aktualnie nieudolnie mocował się z bandażem.
– Chyba powinienem się cieszyć, że nie poparzyła mi twarzy. – Chłopak zaśmiał się smutno. – Kiedy mnie spoliczkowała nie była jeszcze tak wkurzona, jak później. Matko, jakim ja jestem dupkiem… Powinienem ją teraz przepraszać na kolanach.
Sasuke złapał się zdrową dłonią na głowę, przegrywając walkę z opatrunkiem. Itachi wykorzystał tę chwilę, by się oddalić do siebie. Nie zaszedł jednak daleko, gdyż na korytarzu pojawiła się matka. Brunet podszedł do niej cicho, gestem ręki dając do zrozumienia, by nie mówiła głośno.
– Co tam się dzieje, Itachi? – spytała lekko zaspana Mikoto. – Usłyszałam, jakiś huk i się zbudziłam. Coś się stało?
Chłopak przez chwilę przypatrywał się kobiecie, zastanawiając się, co właściwie powinien powiedzieć.
– Sasuke ma problem. Mamo, czy mogę mieć do ciebie prośbę? On… miał mały wypadek i przydałaby mu się pomoc. Tylko mu nie mów, że wiesz to ode mnie. W ogóle nie wspominaj mu, że tu byłem.
Mikoto przebiegła wzrokiem po twarzy syna, po czym skinęła lekko głową. Mimo ogromnego brzucha, dość szybkim krokiem podeszła do drzwi łazienki, zapukała w framugę i zajrzała do środka. Mina nieco jej zrzedła, gdy dostrzegła prawą dłoń syna, która nie prezentowała się najlepiej.
– Co się stało, kochanie? – spytała, kładąc Sasuke rękę na ramieniu. Brunet pokręcił tylko głową, po czym podniósł wzrok na matkę. – Pomogę ci, posuń się.
Mikoto usiadła obok chłopaka, podniosła z podłogi wodę utlenioną, szpitalną maść na oparzenia, gazę oraz bandaż. Następnie ze spokojem zaczęła opatrywać ranę, nie zwracając uwagi na krzywiącego się chłopaka. Kiedy już skończyła, chciała schylić się, by posprzątać z kafelków rozsypane leki, jednak Sasuke ją w tym ubiegł.
– Chodzi o dziewczynę, prawda?
Brunet nie zareagował, już ze spokojem wpakowując wszystko z powrotem do apteczki. Kiedy już umieścił ją z powrotem w szafce nad zlewem, spojrzał na matkę i skinął nieznacznie głową.
– Wdałeś się w ojca bardziej, niż myślisz. Obaj macie trudny charakter. Jesteście dumni, uparci i z pozoru zimni. Pamiętam doskonale jakie miałam problemy, by wydobyć z twojego ojca to, co najlepsze. Ile razy mu przyłożyłam, bo zachował się nie tak, ile razy się obrażałam i ile razy on mnie później przepraszał. Sasuke, wiem, że nie jest ci łatwo, masz to w genach. Jeśli ci na niej zależy, to musisz się jednak przemóc, na chwilę zapomnieć o dumie i dać jej  to odczuć. I lepiej, żebyś jej więcej nie denerwował, bo ta rana wcale nie wygląda dobrze. – Kobieta uśmiechnęła się lekko i pogłaskała bruneta po zaczerwienionym policzku. – Zasłużyłeś sobie na to, czy jeszcze potraktowała cię ulgowo?
– Ulgowo – wyszeptał Sasuke, wpatrując się w kafelki. – Byłem pijany i trochę mnie poniosło.
Mikoto skinęła głową, pogłaskała syna po głowie, po czym wstała.
– Idź już spać. Jutro będziesz się martwił jak załagodzić ten problem. Dobranoc.
– Dobranoc, matko.

***

Haniko odstawiła kubek z herbatą, po czym rozsiadła się wygodnie na kanapie i włączyła telewizor. Przez jakiś czas skakała z kanału na kanał, ale ostatecznie zdecydowała się na jakiś film sensacyjny. Nie przeszkadzało jej specjalnie, że minęła już niemal połowa. Wpatrywała się pustym wzrokiem w ekran i zajadała wcześniej przyniesionym popcornem.
Kiedy film dobiegł końca, szybko znalazła jakieś zastępstwo. Nie oglądała jednak długo, gdyż po paru minutach usłyszała dźwięk zamykanych drzwi, a do ciemnego pokoju wkroczył Akihito.
– Czemu siedzisz po ciemku?
Chłopak nie czekając na odpowiedź podszedł do włącznika i już po chwili w pomieszczeniu rozniosła się poświata sztucznego światła.
– Co się stało? – Endo przyjrzał się minie przyjaciółki, po czym bez zastanowienia podszedł do kanapy i usiadł obok niej. – Źle się czujesz? To dlatego uciekłaś?
Haniko pokręciła przecząco głową, wzięła głęboki oddech i spojrzała na przyjaciela, uprzednio odstawiając na stolik pustą miskę po jedzeniu.
– Nie, ja… wybrałam się na krótki spacer, potem przyszedł Sasuke i… – urwała, przenosząc wzrok z powrotem na ekran telewizora.
Przez chwilę obaj milczeli, ona skupiona na filmie, on nie odrywający od niej bacznego spojrzenia.
– Co ten drań ci zrobił?
Blondynka milczała, przypatrując się parze, która właśnie wyznawała sobie miłość. Patrzyli na siebie z taką czułością, a następnie pocałowali. Mężczyzna mocno objął swoją wybrankę, wyszeptał jej na ucho, jak bardzo ją kocha i przyrzekł, że pozostanie z nią na zawsze. W następnej scenie pokazano wspomnienie z ich pierwszego spotkania, kiedy to zakochali się w sobie bez pamięci. Jego niebieskie oczy śmiały się, gdy wręczał jej pojedynczą różę.
– Nie oglądaj tego, to stek bzdur – powiedział Akihito, po czym wyłączył odbiornik. – Moja mała Haniko…
Dziewczyna w ciągu sekundy zaniosła się głośnym, niekontrolowanym płaczem. Równie szybko znalazła się w ramionach przyjaciela. Jej ciałem wstrząsnął szloch, dłonie zacisnęły się na jego ramionach. Dłoń Akihito spoczęła na jej głowie, głaskając uspokajająco. Trwali tak kilka minut, dopóki atak nie minął.
– Czuję się, jakby to wszystko wydarzyło się zaledwie wczoraj. – Dziewczyna pociągnęła nosem. – Myślałam, że kryzys minął, myślałam, że już ze mną lepiej. Zaczęłam już normalnie żyć, funkcjonowałam niemal jak dawniej, śmiałam się, zawierałam przyjaźnie, aż tu nagle wszystko wróciło. – Haniko mówiła szeptem, wycierając łzy z policzków. – Tęsknie za nim…
– Wiem, kochana, wiem. 

2 komentarze:

  1. No nareszcie nowa notka!!!!!! Tak się cieszę. Jupi! I do tego tak superancka, warto było czekać. No widać coraz bardziej, że Keiko i Itachi mają się ku sobie <3 jak słodko. Nie no ale padałam, ze śmiechu przy tym jak Keiko wyciągała Sasuke na parkiet hihihi. Genialny pomysł. Tylko tak smutno mi się zrobiło czytając jak relacje Saska z Haniko się psują :( nie dobrze, czy oni w ogóle się zejdą? Widać, że mają się ku sobie no ale jakoś tak żadne z nich nie przełamuje tych pierwszych lodów. No nie dobrze. Trzeba ich wsadzić do jednej jaskini odciętych od świata i zoabczyć co się będzie miało! Od co!!! No i ta tajemnica Haniko wygląda tajmniczo. Czekam na rozwój akcji i nowy rozdział na który mam nadzieję, że będzie trzeba czekać tak długo. Są wakacje więc na pewno jest czas. Yuuki

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,
    fantastyczny rozdział, Sasuke jest zazdrosny o Hanako, ale to co zrobił, jak się zachowywał... jak dobrze, że chociaż wie, że źle zrobił... a Itachi i Keiko może coś z tego będzie... liczę na to...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń