13 stycznia 2018

37. Następnym razem, gdy będziesz mdlał

Z czystym sumieniem, odhaczywszy podstawowe obowiązki, wyciągnął telefon, odruchowo wybierając numer Keiko. Tęsknił za nią, bo odkąd zniknęła za drzwiami siedziby, nie widzieli się. Mogli jedynie rozmawiać przez telefon, ale tym razem dziewczyna słodko nie nawijała dziesiątkami minut, dzwoniąc, co kilka godzin. To były tylko krótkie wymiany informacji, raz dziennie.
Itachi posmutniał, chowając urządzenie do kieszeni. Nie odebrała. Josuke nie kłamał, mówiąc, że nie będzie miała czasu na krążenie między domem a organizacją, nie ma go nawet na rozmowę. Rozumiał, że to w formie kary i to nie nic nie ma wspólnego z ich niechęcią do niego. Jednak nie potrafił pozbyć się nieprzyjemnego uczucia izolacji, specjalnej izolacji. Gdzieś nadal pobrzmiewało echo słów Isamu. Starał się je wyprzeć z pamięci, zaprzeczyć im, ale nie umiał, nie tak zupełnie. Z przykrością zaczynał, dostrzegał ich częściową rację. Keiko jednocześnie żyje w dwóch światach, u siebie w organizacji i przy nim. Wydawało mu się to nieistotnym dodatkiem. Przecież sam będąc w ANBU prowadzi podwójne życie. Bezlitosny zabójca skryty w mroku, a także szary prawy obywatel. Niestety w tym wszystkim zapominał, że Kindersi powstali na wzór Korzenia. A ludzie Danzo żyją tylko dla swojej siedziby, są tylko i wyłącznie Korzeniem, niczego więcej nie ma, ba nawet nie może być. I z przykrością musiał stwierdzić, że nie wiedział jak bardzo Kindersi są do nich podobni. Czy u nich jest tak samo? 

17 grudnia 2017

36. Strzykawki są dla słabych

Witam!
Wybaczcie mi ten drobny poślizg, ale mam ostatnio tyle na głowie, że nie wyrobiłam się na czas. Ale już jestem, więc... miłej lektury :-)

[Aktualizacja: 29.12.17]
Jeśli liczyliście na dobre wieści, to niestety, muszę Was zawieść. W tym tygodniu rozdział się nie pojawi. Akari zepsuł się komputer i niestety jego publikacja nieco się przesunie. I nie wiemy jeszcze, czy na przyszły tydzień, czy dopiero na za dwa. Gdyby chodziło tylko o wrzucenie gotowego tekstu, nie byłoby problemu, bo mam na dysku wszystkie do tej pory napisane rozdziały. Niestety akurat ten zawierał pewne poprawki i modyfikacje, a finalnej wersji sama jeszcze nie widziałam. Przykro mi, ale będziecie musieli trochę poczekać. Postaramy się jednak wrócić jak najszybciej.
Życzę wszystkim udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku!
__________________________________________________________________

Po kolejnym nieodebranym telefonie Fugaku westchnął z nieskrywaną irytacją. Chwycił długopis i gwałtownie zamazał kolejne nazwisko. Lista, którą sporządził dziś rano, robiła się coraz krótsza i krótsza. Smutna i… trochę niechlujna.
Jak to się stało, że jego najlepsi, zaufani ludzie, na których do tej pory mógł bezwzględnie polegać, teraz go zawodzili?
Shitotsu odmówił zorganizowania spotkania z grupami z Kraju Wiatru i Wody, bo kilka dni temu urodziło mu się pierwsze dziecko. Maki nie był chętny, by przeprowadzić dochodzenie wśród członków klanu i sporządzić listę tych, którzy ewentualnie nie poparliby kolejnej próby zamachu, bo – jak twierdził – sam nie był do końca przekonany.
Ale najgorzej sprawa miała się w przypadku Kenzō…

2 grudnia 2017

35. Ja też znam trudne słowa

Zmarszczyła czoło, rozbudzając się, ale było za jasno, więc ledwo rozchylone powieki znów zamknęła. Tak bardzo nie chciało jej się wstawać.
— Czy ja w ogóle muszę wstać? — pytała samą siebie w myślach.
— E tam, nic się nie stanie, jak pośpisz dłużej — odpowiedział jej wewnętrzny leń, z którym zaraz się zgodziła.
— No to jeszcze godzinka snu — postanowiła, powolutku tracąc kontakt ze świadomością.
Itachi będzie marudził, że jak zwykle za długo śpisz — odezwało się jej sumienie, lekko ją rozbudzając.
Skrzywiła się, tak niewiele brakowało. Wystarczyło wyłączyć myślenie, a nadal odczuwalne senne odrętwienie mięśni, pochłonęłoby ją w krainę Morfeusza. Jednak szansa została zaprzepaszczona.
Uśnij, uśnij, powtarzała w myślach nadaremno. Eh, no cóż, już po ptakach, za bardzo się rozbudziła. Jednak to nie powód, żeby od razu zrywać się na nogi. Uznała, że poczeka aż Itachi zacznie się krzątać.