18 listopada 2017

34. Jak brat dla brata. Pozwól mi umrzeć

Fugaku spojrzał na zegarek i kiedy upewnił się, że do zebrania klanu ma jeszcze czas, a Mikoto jest zajęta obiadem i nie będzie zawracała mu głowy, zamknął drzwi do gabinetu. Odetchnął głęboko, opadając na czarny fotel ze skórzanym obiciem i rozejrzał się dookoła. Jego wzrok przesunął się po granatowych ścianach i ciemnych meblach do kompletu. Trzy wysokie regały, półki wypełnione teczkami z danymi wszystkich członków klanu, korespondencją, tajnymi aktami. Wszystko zaszyfrowane, oczywiście.
Fugaku kochał to, co robił, z pełną pasją oddawał się pracy, ale bywały takie dni, kiedy patrzenie na te segregatory napawało go wstrętem. Był dumny ze swoich osiągnięć. Zazwyczaj. Czuł się spełniony, dowodząc tak dużą grupą kompetentnych ludzi. Przeważnie. Sukcesy napawały go radością, a wyzwania mobilizowały do jeszcze cięższej pracy. Z reguły. Na ogół, często, prawie zawsze. Bo obowiązki potrafiły go również przytłoczyć, zwłaszcza wtedy, kiedy do komplikacji w pracy, dochodziły problemy w rodzinie.
I właśnie dziś miał taki dzień. Dzień przytłoczenia i zniechęcenia. Pierwszy, drugi, trzeci, bo ostatnio zdarzały mu się tylko takie. Do spraw związanych z zamachem jakoś stracił zapał, Mikoto warczała na niego częściej niż w przeciągu ostatniej dekady, z Itachim nie potrafił znaleźć wspólnego języka, a z Sasuke… No właśnie.

4 listopada 2017

33. Trójka świeżo upieczonych przestępców

Hanabi sapnęła ciężko z wyczuwalnym podirytowaniem.
— Uchiha twoja ręka — mruknęła, spoglądając na ranę na ramieniu. Materiał ubrania szybko pochłaniał krew, przez co czerwona plama urosło do całkiem pokaźnych rozmiarów, mylnie sugerując, że draśnięcie jest bardzo głębokie. Hyuuga nawet nie musiała wydawać polecenia, Keiko od razu zerwała się, próbując zatamować krew opaską uciskową. Prowizoryczny opatrunek, zanim zostaną oddani w ręce medyków.
— Co robimy? — zapytał Kento, rozglądając się po pomieszczeniu, mając w pamięci ogromną sieć tuneli, jaką chwilę temu widzieli. — Teren trzeba zabezpieczyć, a tę trójkę wyprowadzić.
Akihito drgnął. Niby wiedział, że przecież mogą ich złapać, ale jakoś nie zakładał, poprawka nikt z nich nie zakładał, że tak faktycznie będzie. A teraz umoczyli i to po całości. Aktualnie ich dalsza kariera stała pod znakiem zapytania. I to nie mniejszym niż relacje, między Konohą i Suną.

21 października 2017

32. Dyktuję: toluen

Witam!
Nie mam raczej w zwyczaju prosić o komentarze, ale tym razem chyba nie mam wyboru. Chyba każdy, kto choć przez chwilę pisał i prowadził bloga, wie, że nic tak autora nie motywuje, jak opinie czytelników. U nas z tym ostatnio krucho, co niestety odbija się również na wydajności naszej pracy. Chciałybyśmy już skończyć tę historię, a pisanie idzie nam w ślamazarnym tempie. Dlatego zachęcam Was do wyrażania swoich opinii, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Będziemy wdzięczne choćby za kilka słów.
Życzę miłej lektury!