19 lipca 2015

25. To, Sasuke, musisz poczuć sam

Sasuke z powrotem przysiadł na rogu kanapy, zastanawiając się, czy powinien spojrzeć ojcu w oczy, czy raczej powrócić do kontemplowania wystroju pomieszczenia. W przypływie odwagi, zerknął w stronę ojca, który z zakłopotaniem drapał się po szyi. Oho, nie wróżyło to niczego dobrego.
– Jak zapewne wiesz, czasem świat nie jest taki prosty, jak się nam wydaje. Dotyczy to niemal wszystkiego. Zaczynając od przejścia przez życie zgodnie z planem, aż po nasze… osobiste preferencje.
Sasuke wlepił spojrzenie w drewnianą podłogę. Z przypływu desperacji zaczął liczyć okruszki po cieście, które wciąż na niej zalegały. Jeden, dwa, trzy, cztery…
– W życiu niektórych młodych ludzi… takich jak ty, przychodzi również moment zwątpienia. Dzieje się tak pod wpływem hormonów, o których istnieniu zapewne już trochę wiesz. – Fugaku zaczął sobie powoli wyłamywać palce, gubiąc się we własnym monologu. Sam sobie zadawał pytanie, do czego właściwie zmierza? – Jest tyle możliwości, że czasem trudno jest się zdecydować. A czasami po prostu zniechęcamy się do czegoś, chociaż nie dane nam było tego jeszcze hm… skosztować. Tak, to dobre słowo. Kiedy w życiu dziecka przychodzi moment, kiedy nieświadomie wybiera niewłaściwą drogę, to rodzic musi interweniować.
Dwadzieścia osiem, dwadzieścia dziewięć, trzydzieści…
– Na początku byłem z tego powodu naprawdę mocno rozzłoszczony, jednak zdałem sobie sprawę, że jako ojciec muszę podjąć odpowiednie kroki, by temu zapobiec i spróbować cię namówić do… nawrócenia się. Złość mi nie minęła, a jednak muszę w takiej sytuacji kierować się przede wszystkim głosem rozsądku i dobrem zarówno twoim, jak i całej rodziny. Sasuke, twoje wybory moją mieć katastrofalny wpływ na przyszłość klanu.
Czterdzieści dziewięć, pięćdziesiąt, pięćdziesiąt jeden, pięćdziesiąt dwa, pięćdziesiąt trzy…
– Dlatego też postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i z pomocą niezbędnych środków dotrzeć do twojego głosu rozsądku. Niestety, ale dowiedziałem się o całej sprawie dopiero dzisiaj, a więc nie miałem jeszcze czasu, by się odpowiednio przygotować. Na szczęście jako shinobi mam nieco większe możliwości, niż przeciętny mieszkaniec Konoha i na szybko udało mi się załatwić coś, co uznamy za pierwszą na dziś lekcję. Jesteś gotowy?
Ale… o co mu właściwie chodzi? Ojciec krążył wokół tematu bardziej, niż zwykle, przez co Sasuke nie był nawet w stanie się psychicznie przygotować na to, co go czekało. Co on znowu takiego niewłaściwego zrobił? Albo pamięć płatała mu figle, albo naprawdę nie miał prawa wiedzieć, o co chodzi. Z początku podejrzewał, że Fugaku chce poruszyć temat jego ostatniej kłótni z Itachim, ale to, co przed chwilą usłyszał, nijak nie pasowało do tamtej sytuacji.
Fugaku z lekkim zażenowaniem sięgnął do reklamówki, którą przyniósł mu klon, podczas gdy on rozmawiał z synami. Chwilę przyglądał się okładce, po czym z drobnymi rumieńcami podał pisemko synowi.
Sasuke poczuł chęć zapadnięcia się pod ziemię, kiedy spojrzał na zdjęcie na pierwszej stronie. Wysoka, szczupła blondynka z długimi nogami i pełnymi piersiami rozstawiała przed nim nogi. O zgrozo.
– Tak więc… – Fugaku odchrząknął. – Chciałbym, żebyś się z tym na spokojnie zapoznał. Zastanawiałem się co prawda, czy nie lepiej by było, gdybyśmy przejrzeli to wspólnie, bym zwrócił ci uwagę na istotniejsze… elementy kobiecego ciała, ale doszedłem do wniosku, że nie będę ingerował w twoje eee… zafascynowanie. To, Sasuke, musisz poczuć sam.
– Ale… – Po raz pierwszy odezwał się Sasuke. – Ojcze, ja nie rozumiem, o co chodzi.
– Synu, nie musisz udawać, ja już wszystko wiem. – Fugaku spojrzał na niego niechętnie. – Nie ukrywam, że nie podoba mi się to, dlatego mam nadzieję, że weźmiesz to pod uwagę i zmienisz swoje postępowanie. Matki jeszcze o niczym nie informowałem, nie chciałem jej martwić. Liczę na to, że w ogóle nie będę musiał, bo się w porę nawrócisz.
Sasuke wybałuszył oczy, po czym ponownie zerknął na okładkę czasopisma. Szybko odłożył je na stolik z daleka od siebie i postanowił wziąć się w garść.
– Ojcze, ja naprawdę nie rozumiem.
– Nie pozwolę, by mój młodszy syn został homoseksualistą, bo ma takie widzimisię!
Sasuke drgnął lekko, zaskoczony nagłym wybuchem ojca. Jednak kiedy dotarło do niego, co też on powiedział, poczuł, jak szczęka opada mu do ziemi. Co to za pomysł w ogóle?
– Ależ ojcze, ja nie mam takich skłonności – odparł pewnym głosem.
Fugaku wstał, sięgnął po pisemko i wcisnął synowi.
– Bez dyskusji – odpowiedział stanowczym tonem. – To nie jest ostatnia nasza rozmowa na ten temat.
Sasuke patrzył, jak mężczyzna szybkim krokiem ruszył w kierunku swojej sypialni. Następnie poczuł ogromne zmęczenie. Ostatnie dni były dla niego takie trudne. Gorsze, niż niejedna misja. Z przerażeniem doszedł do wniosku, że narażanie własnego życia jest dla niego naturalniejsze i przyjemniejsze, niż konfrontacje i rozmowy z członkami rodziny. To codzienne życie chyba go przerastało.
Uchiha schował magazyn z powrotem do reklamówki, w której trzymał go Fugaku, po czym już zamierzał wstać, kiedy coś przykuło jego uwagę. Wśród gazet, które zalegały na stoliku do kawy, dostrzegł śliską, kolorową okładkę, która nijak nie pasowała do czasopism, które czytali członkowie jego rodziny. Sięgnął po książeczkę, a już w następnej chwili cisnął nią w przeciwległą ścianę.
Nagle wszystko stało się dla niego jasne. Ojciec przeczytał tę nieszczęsną mangę i wyciągnął niewłaściwe wnioski. Sasuke zacisnął mocno pięści, w rannej dłoni wywołując tym samym ponowne krwawienie.
Itachi mu to podsunął chcąc się na nim odegrać! Tak blisko trzymał się z Haniko, że na pewno istnienie tego komiksu nie mogło mu umknąć. Trzymał sobie egzemplarz w zanadrzu i czekał na okazję, kiedy będzie mógł go odpowiednio wykorzystać. No i ten dzień w końcu nadszedł. Itachi postanowił go zniszczyć. Zniszczyć w oczach ojca, w oczach Haniko, w oczach mieszkańców wioski. Sasuke poczuł, jak łzy cisną mu się do oczu, kiedy uświadomił sobie, jak bardzo jego własny brat musi go nienawidzić.
Wziął głęboki oddech, po czym podniósł z ziemi mangę, rozszarpał ją na strzępy i wrzucił do kominka. Nic go nie obchodziło, że był czerwiec, a na dworze panował upał. Jedna prosta technika i książeczka zniknęła w płomieniach.
Nie panując zupełnie nad emocjami, sięgnął po reklamówkę z magazynem i pognał szybko na górę. Pchnął drzwi do pokoju brata tak mocno, że niemal wyrwał je z zawiasów. Nie zawahał się nawet przez chwilę, widząc zaskoczone spojrzenie, którym uraczył go Itachi. Sasuke szybkim ruchem wyjął gazetkę z woreczka i cisnął nią w brata, trafiając go w nos.
– I co?! Jesteś teraz z siebie zadowolony?! – wrzasnął, zupełnie nie przejmując się tym, że usłyszą go goście zajmujący sąsiednie pomieszczenia. – Jesteś z siebie, kurwa, dumny?!
Itachi spojrzał nic nie rozumiejącym wzrokiem na brata, po czym na leżący u jego stóp magazyn.
– Nie zniszczysz mnie tak łatwo! Jeśli, kurwa, myślisz, że to wystarczy, to się grubo mylisz! Póki co jednak zrób mi tę przyjemność i wsadź sobie tę gazetę w dupę!
Sasuke doskoczył do brata i pchnął go mocno na ścianę. Następnie ponownie rzucił w niego magazynem. Itachi uderzył mocno głową w twardą powierzchnię i na chwile pociemniało mu przed oczami.
– O co ci znowu chodzi?! – Starszy stracił cierpliwość. – Odjebało ci już do reszty?! Wynoś się stąd! I zabierz ze sobą to! – krzyknął, po czym niezbyt delikatnie wcisnął bratu w ręce czasopismo. Następną rzeczą, którą poczuł było szarpnięcie i wraz z Sasuke wylądował na twardej podłodze.
– Nawet nie wiesz, jaka ogromną ochotę mam teraz, by cię uderzyć – usłyszał Itachi przy uchu. – By ci wpierdolić tak samo, jak ty mi wczoraj. – Sasuke przełknął ślinę, bojąc się, że głos mu się załamie. – Czemu mi po prostu, kurwa, nie powiesz, że gówno dla ciebie znaczę?
Przez chwilę obaj wpatrywali się w siebie. Kiedy jednak żaden z nich się nie odezwał, Sasuke postanowił wstać z brata, którego siłą przeciskał do podłogi.
Złość gdzieś się ulotniła. Jej miejsce zajęło… rozczarowanie. Młodszy Uchiha tak jak poprzedniego wieczoru, wpakował parę rzeczy do kieszeni spodni, po czym szybko opuścił pomieszczenie, głośno trzaskając drzwiami.
No i to by było na tyle.

***

– Oczywiście zgodnie z naszymi przypuszczeniami, zatrzymany nie chce mówić. – Shikamaru przerwał na moment, patrząc na twarze zebranych. – Nie miał przy sobie niczego, co mogłoby nam zapewnić jakiś trop. Oczywiście nikt z nas nie podejrzewał, że zatrzymany będzie przy sobie posiadał dokumenty świadczące o jego winie, a jednak liczyliśmy, że popełni jakiś błąd.
– Rozumiem – odpowiedziała Tsunade, kiwając głową. – Akihito, co ty masz do powiedzenia?
Chłopak wstał z krzesła i wyprostował się, dzięki czemu był wyższy od wszystkich zebranych.
– Uważam, że nie ma on nic wspólnego ze sprawą. Przyglądałem mu się przez wiele godzin i nie zauważyłem niczego, co mogłoby świadczyć o jego winie. Oczywiście założyłem, że może skutecznie udawać, więc pozwoliłem sobie zastosować na nim taką jedną technikę, która…
– Wystarczy – przerwała mu Hokage, która już zdążyła się zorientować, że Endo był gadułą i prędko nie zakończyłby swojej wypowiedzi. – O tym przeczytam sobie w twoim raporcie. Proszę do rzeczy.
– W porządku, Hokage–sama. Jedna rzecz zwróciła moją uwagę w szczególności. Nasz więzień nie ma najwyraźniej nic wspólnego z badaną przez nas sprawa, ale z całą pewnością ma coś innego na sumieniu. I nie, nie jest to kradzież cukierków. On coś przeskrobał. Coś naprawdę poważnego.
– Co proponujesz?
– Chciałbym go jeszcze pomęczyć. Być może on nie zdaje sobie z tego sprawy, ale to może być w jakiś sposób związane z naszą misją. Jest twardy, ale myślę, że po tygodniu wszystko mi wyśpiewa. Wie Hokage, bo ja kiedyś oglądałem taki jeden film, a tam taki facet postanowił, że…
– Dość!
Tsunade przetarła twarz dłonią, przyglądając się zebranym. Misja zakończona sukcesem okazała się ostatecznie jedną wielką klapą. Właśnie urwała im się większość tropów. Kobieta przyjrzała się stojącej nieopodal Haniko, zdając sobie sprawę, że póki nie wymyślą nowego planu, dziewczyna jest ich jedyną nadzieją. Ona i jej umiejętności aktorskie. Oshirame pewnie się wygada, ale pytanie brzmi, czy ich prawdziwy przeciwnik zgłosi się do dziewczyny?
– Haniko, zostań na chwilę. Reszta może się oddalić. Zamykam spotkanie.
Niewielka grupka skinęła jej głową, po czym opuściła pomieszczenie. Haniko stanęła na baczność, przybierając nieświadomie pozycję obronną. Właśnie miało zacząć się najgorsze.
– Shikamaru wszystko mi powiedział. Co masz na swoją obronę?
– Nie zamierzam się z niczego tłumaczyć. Mogę powiedzieć tylko, że Shikamaru nie jest tak spostrzegawczy, jak mu się wydaje. Mnie i Uchihy nic nie łączy.
Tsunade nie spuszczała z niej oczu. Niezadowolenie nie zniknęło z jej twarzy.
– To marne wytłumaczenie. Wiem, że Itachi ci powiedział, że jego brat nie jest w to zamieszany, ale akurat w tym przypadku nie jest on obiektywny. Nie mogę zabronić ci się z nim spotykać, bo gdyby to był jednak on, zapewne zacząłby coś podejrzewać. Shimanouchi, ufam ci i nie schrzań tego.
– Tak jest, Hokage–sama.
– Ostrzegam cię jednak. Jeśli zawiedziesz… cóż.
Haniko wiedziała, że kobieta nie żartuje. Kto jak kto, ale akurat Tsunade była doskonale znana w Suna. Rodzice często straszyli nią nieposłuszne dzieci. Nie znalazło się jeszcze takie, na które groźba ta skutecznie by nie podziałała.
– Jestem profesjonalistką.
– Mam taką nadzieję.
Dziewczyna skinęła tylko głową, po czym opuściła pomieszczenie. Czuła ogromną potrzebę, by z kimś porozmawiać. Gdyby nie to, że Akihito był zajęty, zapewne uderzyłaby od razu do niego. W głowie miała tyle sprzecznych myśli, że musiała je jak najszybciej wyrzucić. Sasuke był zupełnie nieprzewidywalny. Raz był czarujący, raz był dupkiem, raz opiekuńczy, a raz agresywny. Raz mu na niej zależało, a raz miało się wrażenie, że jest ona jego największym wrogiem. Mężczyźni byli tacy humorzaści! Haniko nie miała zielonego pojęcia, co powinna z tym wszystkim zrobić. Rozsądek podpowiadał jej, że powinna unikać Uchihy. Bo niby dlaczego miałaby się spotykać z takim aroganckim, zimnym i zadufanym w sobie dupku? Z drugiej jednak strony, Sasuke miał w sobie jakiś magnetyzm, który ją do niego przyciągał. Pamiętała zresztą, co powiedziała jej jego matka. Sasuke potrafił być czuły i… z całą pewnością również namiętny.
Shimanouchi zarumieniła się lekko, zdając sobie sprawę, na jaki tor zeszły jej myśli. O zgrozo. Ona chyba faktycznie zaczyna się w nim podkochiwać. W ciągu ostatnich paru dni przyglądała mu się częściej, niż zazwyczaj. Myślała o nim częściej i… marzyła też. Kiedy tańczył z nią nagi od pasa w górę, kiedy tego samego wieczoru przyszedł do niej w poszukiwaniu schronienia. I choć nie zdradził się przed nią z niczym, prócz tego, co konieczne, ona poczuła, że trochę się przed nią otworzył i być może nawet zaufał. Myśli te były jednak naiwne i kiedy na nowo odzywał się w niej głos rozsądku, poczuła rozczarowanie.
Kiedy jednak jej myśli nie krążyły bezpośrednio wokół Uchihy, czuła się jeszcze gorzej. Wyrzuty sumienia, które zakiełkowały w niej parę dni wcześniej wciąż dawały o sobie boleśnie znać. Czuła, że to, co działo się w ostatnich dniach, było niemal jak zdrada. Dostawała takich drgawek, że odechciewało jej się żyć. Błędne koło. Najpierw o nim myślała, potem miała z tego powodu wyrzuty sumienia, a żeby się ich pozbyć, musiała z powrotem skupić się na brunecie. Od kiedy Sasuke stanowił zarówno źródło jak i lekarstwo na jej problemy?

***

Itachi po raz kolejny dziś westchnął i zamknął czytaną wcześniej książkę. Chociaż prawda była taka, że udało mu się przebrnąć ze zrozumieniem przez zaledwie trzy strony. Nie, to zdecydowanie nie był najlepszy czas dla tej nieszczęsnej książki.
Tuż po wyjściu Sasuke, ojciec ponownie zjawił się u niego. Ostatniego spotkania nie mógł uznać za przyjemne, ale czymże ono było przy rozmowie, którą odbył niedawno. Obecność gości w domu zdecydowanie nie wpływał pozytywnie na nastrój Fugaku.
Itachi wstał powoli z łóżka, po czym uklęknął przed posłaniem młodszego brata, który prawdopodobnie w najbliższym czasie nie zamierzał z niego skorzystać. Podniósł pogniecione czasopismo dla panów i rzucił okiem na okładkę. Nie miał zielonego pojęcia, dlaczego Sasuke tak na niego nawrzeszczał i w dodatku cisnął w niego tą gazetką dwukrotnie.
Skrzywił się lekko, pobieżnie przeglądając zawartość. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego wydawcy takich czasopism nie skupią się na subtelności, delikatności i naturalności kobiecego ciała, a nie wyzywających pozycjach i szeroko rozstawionych nogach. Cała ta galeria stawała się przez to wyjątkowo niesmaczna, chociaż urodzie modelek nie można było nic zarzucić.
Jednak czego doszukał się Sasuke, że tak na niego naskoczył?
Itachi zaczął powoli przeglądać magazyn, tym razem strona po stronie. Tekstu było w nim niewiele, szybko więc doszedł do ostatniej, wciąż niczego nie rozumiejąc. Zamyślił się przy tym tak bardzo, że nie usłyszał pukania do drzwi. Ocknął się dopiero, kiedy matka weszła do pomieszczenia i zaczerwieniła się cała na widok gazetki, którą wciąż trzymał w dłoni. Nagle Itachi zapragnął zapaść się pod ziemię. Odłożył ją na posłanie brata, po czym wstał i podszedł do Mikoto.
– Chyba nie powinnam ci przeszkadzać – powiedziała, robiąc krok w stronę drzwi.
– Nie, mamo, nie przeszkadzasz mi, naprawdę. Coś się stało?
– Chciałam z tobą porozmawiać na temat twojej relacji z Sasuke, ale widzę, że to nie jest odpowiedni moment. – Kobieta zaczerwieniła się mocniej.
– Nie, nie – zaprzeczył szybko Itachi, po czym podniósł czasopismo z materaca. – Sasuke… rzucił tym we mnie, kiedy się kłóciliśmy. Nie bardzo rozumiem, o co miał do mnie pretensje, ale odniosłem wrażenie, że to jest w jakiś sposób związane z tym – powiedział, podając matce czasopismo.
Mikoto przyjrzała się okładce, po czym nieśmiało zajrzała do środka. Nie wyglądała na zdziwioną tym, co widzi.
– Wolałabym nie wiedzieć, że mój młodszy syn zaczytuje się w takich gazetach.
– Podejrzewam, że to nie jego.
– Co masz na myśli?
– Nie wiem – Itachi westchnął. – Nie chcę snuć teorii spiskowych. Nie wiem, skąd to wziął, ale miał do mnie pretensje o tę gazetę. Między nami ostatnio trochę źle się dzieje – dodał cicho.
– Chodź, usiądź ze mną, synku – powiedziała kobieta, po czym pociągnęła go za rękę w stronę łóżka. Przysiedli obok siebie, a ona położyła mu dłoń na ramieniu. – Co się z wami ostatnio dzieje?
Itachi tylko wzruszył ramionami, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć matce. Bo co miał jej powiedzieć? Że problemu tak naprawdę nie ma, a raczej nie byłoby, gdyby porozmawiali ze sobą chociaż przez pięć minut? On był z Keiko, a Sasuke podobała się Haniko. Jak to się w ogóle stało, że kłócili się o dziewczynę, podczas gdy każdy z nich był zainteresowany inną? Nie, gdyby powiedział o tym matce, przedstawiłby ich obu w bardzo złym świetle. Świadczyłoby to o nich tylko tyle, że umysłowo mają nie więcej niż trzynaście lat i nie dorośli nawet do tego, by ze sobą szczerze porozmawiać.
– Itachi, powiesz mi, co się dzieje?
Oni muszą porozmawiać. Itachi był tego pewien, jak nigdy. Jeśli tego nie zrobią, zniszczą wszystko, co ich łączyło. Jednym głupim nieporozumieniem już nadwyrężyli mocno swoje zaufanie. Byli śmieszni. Sytuacja wręcz żenująca. Nikt nie powinien się o tym dowiedzieć.
– Itachi?
– Nic takiego, mamo. Obaj ostatnio mamy trochę na głowach i chodzimy bardziej podenerwowani, niż zwykle. Mieszkanie w jednym pokoju w dogadaniu się też nam nie pomaga. Zresztą… to widać.
– Na pewno nie chcesz mi o czymś powiedzieć?
Że Sasuke podkochuje się w dziewczynie, która jest na niego cięta, ale jest przekonany, że ma ona romans z Itachim? I że w związku z tym wyżywa się na bracie, a sam Itachi denerwuje, chociaż powinien trzymać nerwy na wodzy i zwyczajnie mu wytłumaczyć, że się myli? Nie, tego raczej mówić nie powinien. Jedna wielka żenada.
– Nie martw się, mamo. Wszystko jest pod kontrolą. – Uśmiechnął się delikatnie do kobiety, jakby na potwierdzenie swoich słów.
Mikoto nie do końca przekonana, pokiwała tylko głową, po czym wstała.
– Cieszę się w takim razie, że nie czytacie takich gazet – powiedziała ponownie spoglądając na zdjęcie dziewczyny na okładce.
– Ja też, mamo, ja też.
Spoglądając po raz ostatni na gazetkę, Itachi przyrzekł sobie, że musi w najbliższym czasie porozmawiać z bratem. Po prostu MUSI. Kiedy złożył przysięgę przed nagą kobietą, która rozchylała przed nim nogi, wyrzucił zarówno ją, jak i jej koleżanki do kosza na śmieci.

***

Sasuke przetarł rękawem twarz, wciąż opierając się o framugę. Wyprostował się dopiero wtedy, kiedy usłyszał kroki. W następnej chwili drzwi się uchyliły i dostrzegł zaskoczoną dziewczynę, która uważnie mierząc go wzrokiem, wpuściła go do swojego mieszkania.
– Co ci się znowu stało?
– Biłem się.
Haniko westchnęła, po czym gestem wskazała brunetowi, by usiadł, a sama poszła do łazienki po apteczkę.
– O co poszło wam tym razem? – spytała, sięgając po wodę utlenioną i namaczając nią wacik.
– Nie biłem się z Itachim.
Haniko uniosła pytająco jedną brew w górę, jednak kiedy Uchihy chciał odpowiedzieć, przyłożyła mu wacik do rozciętej wargi, czym wywołała u niego cichy syk. W następnej chwili brunet odsunął od siebie jej dłoń, wstał i podszedł do regału w kącie pokoju. Zdjął coś z półki i pokazał dziewczynie.
– Z autorem tego.
Kiedy ponownie usiadł, blondynka wróciła do obmywania rany na jego ustach. Co miała mu powiedzieć? Załatwianie wszystkiego siłą było czystą głupotą, ale wydawanie komiksu z podobiznami swoich przyjaciół bez uprzedniego poinformowania ich o tym i spytania o zgodę, również nie było fair.
Kiedy skończyła z rozciętą wargą, zajęła się opuchlizną nad okiem i rozwalonym łukiem brwiowym. Mężczyźni widocznie najbardziej lubili lać się po gębach, bo uszkodzeniu uległa jeszcze poza nią, tylko poraniona już wcześniej dłoń.
– Naruto pewnie też nie był z tego powodu specjalnie zadowolony – zagaiła.
– Nie powiedziałem mu.
– Dlaczego? – Haniko była trochę zbita z tropu. – Nie lepiej by było, gdybyście załatwili to wspólnie? W końcu dotyczy to was obu.
– Tak też i planowałem, ale wynikły… nowe okoliczności. – Sasuke mocno zacisnął usta.
Haniko czekała na ciąg dalszy, kiedy jednak nie nastąpił, postanowiła odpuścić.
– A jak tam z Itachim? – spytała, chcąc zmienić temat.
Sasuke tylko mocniej zacisnął szczękę i zmarszczył nieświadomie brwi. Nie zamierzał się najwyraźniej odezwać.
– Rozumiem.
– Nie, właśnie, że niczego nie rozumiesz – syknął, odtrącając jej rękę, którą właśnie zamierzała opatrzyć mu dłoń. – Nie dotykaj, w końcu to twoje dzieło.
– Właśnie dlatego chciałam pomóc – odpowiedziała Haniko, krzywiąc się.
– A co, masz wyrzuty sumienia? Nie usłyszałem jeszcze przeprosin, więc łaskawie sobie daruj ten chwilowy przypływ sympatii.
Shimanouchi poczuła, ze sytuacja wymyka się spod kontroli. Znowu będą się kłócić? No pięknie.
– Ja w przeciwieństwie do ciebie posiadam odrobinę empatii. Ty potrafisz tylko załatwiać problemy siłą. Pojęcie rozmowy jest ci najwyraźniej obce. W końcu po co dać sobie coś wytłumaczyć i spróbować dojść do porozumienia, skoro można od razu wyskoczyć z pięściami.
Sasuke wiedział, że trafiła tym w sedno, ale nie dał tego po sobie poznać. Zacisnął ze złości dłonie w pięści , czym spowodował kolejny potok krwi w tej zranionej.
– Nie wszyscy ludzie zasługują na to, by dać im prawo głosu.
– Chcesz powiedzieć, że nie zasługuje na to nikt, prócz ciebie. Szkoda więc, że sam z tego prawa nie korzystasz.
– Co sugerujesz? – spytał nieco zbity z tropu.
– Że ja nigdy nie zabroniłam ci się wytłumaczyć z tego, co się stało… – Haniko przełknęła ślinę, siląc się na to, by jej głos wciąż brzmiał tak pewnie, jak przed chwilą.
Uchiha poczuł, jak cała złość jak na zawołanie go opuszcza. Ulotniła się, jak zapach więdnących kwiatów.
– Haniko, ja… – poczuł, jak sucho robi mu się w gardle. Przyglądał się przez chwilę jej twarzy, jakby szukając na niej pomocy. Gdzie się podziała jego odwaga? – Wiesz, że nie chciałem, by tak wyszło.
Blondynka tylko skinęła głową, po czym się uśmiechnęła. Następnie chwyciła jego dłoń w swoje i zaczęła odwiązywać zabrudzony opatrunek.
– Mogę? – spytała jeszcze dla pewności. Sasuke burknął pod nosem ciche „tak” i usiadł. Haniko najpierw przemyła ranę, starając się robić to jak najdelikatniej, po czym zaczęła kumulować w ręce swoją chakrę.
– Chcesz mi to całkowicie wyleczyć? – zapytał zdziwiony.
– A chcesz czekać, aż samo się zagoi?
– Myślałem, że to rodzaj mojej pokuty. – Uchiha uśmiechnął się do niej zadziornie w przypływie nagłego powrotu dobrego humoru. Następnie poczuł mrowienie w dłoni, w miejscu, w którym Haniko aplikowała mu swoją chakrę pomieszaną z ogniem. Co zadziwiające, mieszanka ta była raczej chłodna w dotyku. Po paru minutach rana nie wyglądała już tak źle, chociaż blondynka nie wyleczyła skutków oparzenia do końca.
– Twoja pokuta obecnie prezentuje się tak. Może być?
Sasuke skinął głową, po czym rozruszał palce, które dopadło drobne odrętwienie, najprawdopodobniej spowodowane niekonwencjonalną metodą leczenia. Dłoń prezentowała się znacznie lepiej. W końcu będzie mógł z niej w pełni korzystać.
– Dziękuję.
– Nie ma za co.
Przez chwilę między nimi panowała cisza. Sasuke wciąż trzymał w drugiej ręce tomik tej nieszczęsnej mangi. Przyglądał się chwilę okładce, po czym postanowił odłożyć książeczkę z powrotem na półkę. Najchętniej co prawda spaliłby wszystkie dostępne egzemplarze, jednak nie mógł tego zrobić.
– Dziś też zostajesz? – spytała Haniko, przyglądając się poczynaniom Uchihy. – To zrobisz kolację – dodała, kiedy ten pokiwał głową.
Następnie sama udała się do sypialni, w poszukiwaniu wczorajszej piżamy Sasuke i czegoś, co sama mogłaby na siebie narzucić przed snem.

***

Takeshi rozłożył na stole przed sobą wszystkie zrobione dziś zdjęcia i wyjął swój zeszyt z Kubusiem Puchatkiem, w którym notował wszystkie swoje obserwacje. Wmawiał sobie, że okładka była dla zmyłki, nie przyznając się, że tak naprawdę, to po prostu bardzo mu się podobała.
Jako punkt pierwszy zanotował, że misja zatytułowana „dostawa” zakończyła się sukcesem. Kolejny punkt dotyczył tego, że pan Uchiha zapoznał się z „aktami sprawy”, a następny, że reakcja „obiektu” była zgodna z oczekiwaniami. Właściwie, to nie bardzo wiedział, czy pisząc „obiekt” chodziło mu o głowę klanu czy Sasuke, gdyż obaj zachowali się zgodnie z jego przypuszczeniami. No… do czasu.
W punkcie czwartym napisał, że „obiekt młodszy” zaatakował „dilera”. Postawił w tym miejscu wiele znaków zapytania, gdyż uznał to zachowanie za co najmniej dziwne i stanowiło ono kolejną tajemnicę, którą będzie musiał rozwiązać. Niestety, ale nie posiadał w tym momencie wszystkich informacji, a fakt, że podczas podglądania pośliznął się na gałęzi i wylądował w krzakach, wcale mu w tym nie pomógł. Niemal został odkryty, więc na jakiś czas zmuszony był się ulotnić.
Kiedy po jakiejś godzinie ponownie znalazł się naprzeciwko okna „dilera”, dostrzegł panią Uchiha, która z zafascynowaniem – tak, zafascynowaniem, podkreślił dokładnie to słowo – przeglądała magazyn pornograficzny pełen zdjęć nagich kobiet. W tym właśnie momencie Takeshi zwątpił w normalność całej tej rodziny. Czyżby Mikoto była przyczajoną lesbijką?! Albo co gorsza, mogła wcale nie być matką Itachiego i Sasuke!
Takeshi starł z czoła krople potu i zanotował swoje obserwacje, doprawiając je w szczegóły, których wprawdzie nie widział, ale na pewno gdzieś tam były. Bądź co bądź Takeshi był niezwykle spostrzegawczy i miał dobrze rozwinięty zmysł przewidywania. Nigdy co prawda nie zdołał wygrać partyjki w shōgi, ale to się wcale nie liczyło. Od dawna podejrzewał bowiem, że z tą grą było coś nie tak i prawdopodobnie gdzieś w zasadach był ukryty taki haczyk, który sprawiał, że uczciwe rozegranie partii nie było możliwe. Takeshi wiedział, że brzmi to bardzo nieprawdopodobnie, a jednak był przekonany, że jego teoria miała pokrycie. Jego intuicja nigdy się nie myliła!
Przy kolejnym punkcie zanotował, że Itachi wiedział o „preferencjach” matki. Było więc bardzo prawdopodobne, że jest on jednak synem Mikoto, która dowiedziała się o swojej homoseksualności dopiero po urodzeniu pierwszego syna. Istniały więc dwie możliwości – albo Sasuke urodziła już inna kobieta, ale Fugaku powiedziała, że ona jest matką, albo bała się męża i niezgodnie ze swoimi upodobaniami oddała mu się po raz kolejny. Tylko jedna rzecz była pewna – Kinari nie mogła być jej córką, gdyż nikt w tym czasie w Konoha nie widział Mikoto z brzuchem. O tym Takeshi wiedział, gdyż zdążył już przeprowadzić krótki wywiad. Kim była więc ta mała istotka, która aktualnie spoczywała w kołysce w sypialni państwa Uchiha? Tego musiał się jak najszybciej dowiedzieć.

2 komentarze:

  1. Hejka, o rany a jednak itachi nie wiedział o niczym!!!! ale sie dowiadujemy chociarz ze to Mikoto jest w zmowie z takeshi i teraz mam tylko takie WTF?!?!?! a moze on wcale nie jest w ich wieku a jest juz starszy troche i to on jest ojcem sasuke ale o tym nie wie co mikoto nie powiedziala mu???? ja juz seryjnie nie wiem bo to moze jednak fugaku ma zapedy terrorystyczne i ja zmusza ale udaje normalnego meza. w ogole sasuke sie wypiera swojego homo, hehehe, nikt mu nie uwiezy w to!!! haniko jest jakas dziwna ze wiezy w te jeo bajki moglaby w koncu spojrzec i zobaczyc ze to nie on a Itachi sie w niej podkochuje i to on jest jej pisany. moze sie uchiha zorientuje ze keiko to facet i ja w koncu zuci i wtedy milosc zwyciezy!!!! pozdrawiam i weny zycze wam bo chce juz przeczytac nexta :)))))
    Duna

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany a ja tego rozdziału nie widziałam O.O MA-SA-KRA Ale rozdział GE-NIAL-NY!!!! padłam wyobrażając sobie jak Itachi ogląda ten magazyn, hahahahaha pewnie rączka powędrowała troszkę niżej :D :D :D :D :D a jak były tam blondynki to przed oczami miał zapewne Haniko :D :D :D jak wy wpadanie na takie pomysły to ja nie wiem :D boskie!!! Tylko czemu Sasuke poleciał do Haniko? Nie mógł do Keiko, z tym pisemkiem :D A Takeshi coś wydziwia? Że Mikoto nie jest matką Sasuke? To brzmi trochę dziwnie. Ale znając was, to wszystko w waszych rozdziałach jest możliwe :D Czekam na wyjaśnienie sprawy i coś więcej o naszych parkach :D Yuuki

    OdpowiedzUsuń