11 października 2014

19. I nie potrzebuję ochroniarza

Czasem każdemu potrzebny jest taki dzień, który w całości może spędzić w łóżku. Zakopać się w pościeli i móc spokojnie sobie wszystko przemyśleć. Zapomnieć o reszcie świata i skupić się tylko na sobie. Dzień, kiedy przyjaciele są przy tobie i poświęcają ci całą swoją uwagę. Dzień, w którym naprawdę zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele dla nich znaczysz i że czasem to właśnie dla nich powinno się zrobić następny krok.
Haniko wciągnęła bluzkę przez głowę, nie spuszczając wzroku ze swojego odbicia w lustrze. Poprawiła opadający na czoło kosmyk, po czym starając się nie przypatrywać zanadto zdeterminowaniu kryjącemu się w oczach, opuściła łazienkę. Poczuła się znacznie lepiej, dostrzegając Akihito w różowym fartuszku, mieszającego coś na patelni i kręcącego pośladkami w rytm muzyki. Uśmiechnęła się lekko na ten widok, po czym usiadła przy stoliku, nie spuszczając wzroku z tańczącego przyjaciela. Kiedy skoczna melodia dobiegła końca, Endo odwrócił się i dopiero zdał sobie sprawę z jej obecności.
– Ooo, już wstałaś? To co, śniadanko? – Rudowłosy wyszczerzył się do dziewczyny, szybko wyłączył palnik i wydobył z szafki dwa talerze, po czym nałożył na nie potrawę. Kiedy jeden z nich wylądował przed blondynką, przyjrzała mu się z zaciekawieniem.
– To jakiś nowy przepis?
Akihito potaknął i bez skrępowania zaczął zajadać się swoją porcją. Haniko obserwowała go uważnie, a kiedy zdała sobie sprawę, że nie padł po paru gryzach, sama spróbowała nieco ze swojego talerza.
– Mmm… pyszne! Nauczyłeś się gotować?
Endo nie odpowiedział, tylko ponownie pokiwał głową, ani na moment nie zaprzestając jedzenia. Kiedy skończył i niemal wylizał talerz, przyjrzał się uważnie dziewczynie, która zajadała się ze smakiem.
– Głodna byłaś, co?
Haniko kiwnęła głową, po czym posłała mu słaby uśmiech. Kiedy i ona skończyła swoją porcję, wstawiła wodę na herbatę i szybko pozmywała naczynia. Kiedy już zasiedli z powrotem z kubkami ciepłego napoju przy stole, Akihito postanowił zabrać głos.
– Widzę, że faktycznie miałaś rację. Trzymasz się lepiej, niż się spodziewałem. Jak na sytuację, to nawet całkiem dobrze. Pasuje ci życie tutaj, prawda?
Dziewczyna przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią, wpatrując się w parę unoszącą się nad napojem.
– Tak, chyba jest mi tutaj dobrze. Ostatnio… miałam mały kryzys, ale odkąd tu mieszkam znacznie mi ulżyło.
– Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy! – Akihito uśmiechnął się szeroko, po czym, jak to miał w zwyczaju, porwał dziewczynę na ręce, przytulając mocno. – Moja mała Haniko…
Blondynka roześmiała się, czując, że przyjaciel znowu zaczyna ją łaskotać. Tym razem się jednak nie dała, szybko wyrywając się z jego objęć. Chwyciła kubek ze swoją herbatą i skierowała się w stronę kanapy. Akihito bez słowa podążył za nią, po czym usiadł obok.
– Jest coś, co chciałbym ci powiedzieć. No bo ja… trochę rozmawiałem z Itachim, ale przysięgam, że miałem dobre intencje!
Chłopak zaczął wymachiwać rękoma przed twarzą, jak gdyby bał się, że zaraz brutalnie mu się oberwie. Haniko tylko westchnęła cicho, starając się zapanować nad nerwami. Następnie spojrzała przyjacielowi badawczo w oczy.
– Co mu powiedziałeś? Tylko się nie wykręcaj.
Ton jej głosu nie znosił sprzeciwu, więc rudowłosy przełknął ślinę, zastanawiając się jak powinien zacząć i możliwie załagodzić sytuację. Lepsza wkurzona Haniko, niż płacząca, ale… to jednak wciąż nie było to.
Przyjrzał się kubkowi z herbatą, analizując, co dokładnie wydarzyło się dwa dni temu. Nie chciał niczego pominąć ani przekręcić, wiedział bowiem, że blondynka przejdzie się z całą pewnością do starszego Uchihy i będzie wyjaśniała tę sprawę. Jeśli nakłamie, to tylko jej się niepotrzebnie narazi.
– Z grubsza, to… że jesteś na skraju depresji, a poza tym powoli zaczynasz podkochiwać się w Sasuke i żeby cię od niego trzymał z daleka.
Akihito osłonił się szczelnie rękoma, zapadając się w miękką kanapę i oczekując na cios. Kiedy po dłuższej chwili on jednak nie nastąpił, odsłonił twarz i spojrzał w stronę Shimanouchi. Na jej twarzy malował się wyraźny grymas, nic jednak nie powiedziała. Powoli wstała z kanapy i udała się schodami na górę do swojej sypialni. Rudowłosy spodziewał się trzaśnięcia drzwiami, jednak i tym razem się mylił. Mimo to nie odważył się ruszyć z miejsca i pójść sprawdzić, co planuje przyjaciółka. Zamiast tego postanowił zaopiekować się jej herbatą. Szkoda, by wystygła.
Haniko wkrótce ponownie pojawiła się na schodach. Ubrana schludnie, uczesana, krótko mówiąc gotowa do wyjścia. Akihito przez chwilę przyglądał jej się, nie mając jednak problemów z osądem - z całą pewnością szła do Itachiego. Jedyne, co go dziwiło, to że zdecydowała się załatwić tę sprawę od razu. To nie w jej stylu, by najpierw działać, a dopiero później myśleć. Nie odezwał się jednak, nie chcąc się jeszcze mocniej narażać. Dziewczyna zaś nie zaszczyciła go nawet przelotnym spojrzeniem. Wychodząc jednak trzasnęła lekko drzwiami.

***

Im bliżej znajdowała się dzielnicy klanu Uchiha, tym mniej pewnie się czuła. Nie, nie ze względu na, jak podejrzewała, mało przyjemną rozmowę z Itachim i ewentualne spotkanie Sasuke, lecz z powodu misji, którą jej powierzono. Nie chciała się nawet zastanawiać, jak długo to już trwa i z iloma członkami tego klanu zdołała się już spotkać. I chociaż za każdym razem stosowała dobrze opracowany kamuflaż, to jednak nie opuszczała jej myśl, że mogłaby zostać rozpoznana. Zawsze inny kolor włosów, długość, kolor oczu, figura, wzrost, a nawet odcień karnacji, a jednak mimikę trudno było ukryć. Wystarczyłaby jeden charakterystyczny wyraz twarzy oraz stosunkowo inteligentny i spostrzegawczy członek klanu Uchiha, a wszystko by się wydało. Tak, Haniko dużo ryzykowała zmierzając teraz do domu Itachiego.
Humoru również nie poprawiała jej świadomość, że po ostatnio przeprowadzonych badaniach wykluczyli klan Hyuuga. Nie pozostawały już żadne wątpliwości – w spisek zamieszany był użytkownik sharingana. Kwestia, której nie udało im się jeszcze ustalić, to czy działa on sam, czy jest  członkiem większej grupy, oraz czy grupa ta składa się z różnych shinobi Konohy, czy też wszyscy należeli do tego jednego klanu.
Haniko wciągnęła powietrze, kiedy przyszło jej przekroczyć bramę tej nieszczęsnej dzielnicy. Starała nie zwracać najmniejszej uwagi na, na szczęście, jedynie przelotne spojrzenia, którymi była obrzucana. Nie była to jej pierwsza wizyta w tym miejscu, a jednak za każdym razem czuła się jak intruz. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że to ze względu na wiedzę, którą obecnie posiadała, a jednak nie potrafiła się pozbyć wrażenia, że jest o coś podejrzewana.
Jednak dopiero poważnie nieswojo zaczęła się czuć, gdy stanęła przed drzwiami domu braci Uchiha. Wypuściła głośno powietrze i nie zastanawiając się nad tym dłużej, zapukała. Kiedy drzwi otworzyły się, a ona dostrzegła twarz Sasuke, cudem powstrzymała się, by się nie skrzywić. Pech jej najwyraźniej nie opuszczał.
– Cześć.
– Cześć – odpowiedział.
Brunet przez chwilę przyglądał się dziewczynie, przy okazji zastanawiając się, co powinien jej teraz powiedzieć. Nie zdołał jeszcze obmyślić, w jaki sposób powinien ją przeprosić, by wyjść z tego z twarzą i by zachować dumę. Myśl o błaganiu na kolanach już dawno odrzucił.
– Jest Itachi? – Rozmyślania przerwał mu jej dźwięczny głos.
Sasuke zmarszczył brwi i mocniej zacisnął pięść na framudze drzwi, zdając sobie sprawę, że ona wcale nie przyszła tu do niego. Przyjrzał jej się po raz kolejny, zły na siebie, że wcześniej nie dostrzegł tej niechęci wymalowanej na jej twarzy. Otworzył mocniej drzwi, nie wpuszczając jej jednak. Serce zabiło mu mocniej, gdy blondynka skrzywiła się.
– Czego tu chcesz?
– A głuchy jesteś?
– Teraz zarzucasz sidła na Itachiego? – Uśmiechnął się krzywo widząc jak mruży oczy. – No dalej, na tym policzku nie mam jeszcze odcisku twojej dłoni.
Haniko poczuła, jak zaczyna jej nerwowo drgać powieka, nie odezwała się jednak. Sasuke przypatrywał jej się z nienawiścią, najwyraźniej czekając aż odbije piłeczkę.
– Podświadomie czujesz, że na to zasłużyłeś, prawda? I słusznie, bo zasłużyłeś. A teraz wybacz, ale nie mam najmniejszej ochoty na rozmowę z tobą. Odpowiesz na moje pytanie, czy nie?
Sasuke poczuł, jak zalewa go fala gniewu. Jego dłoń mocniej zacisnęła się na framudze. Zapominając w jakim stanie jest druga, odruchowo również ją zacisnął, po czym skrzywił się mocno z bólu. Był on tak niespodziewany i potworny, że nie był w stanie powstrzymać grymasu. Haniko przyjrzała mu się badawczo, po czym idąc za jego spojrzeniem zauważyła zabandażowaną rękę, z której teraz na nowo zaczęła skapywać krew. Przez chwilę nawet zrobiło jej się go żal, kiedy jednak ponownie obrzucił ją wrogim spojrzeniem, uczucie to minęło. Uniosła głowę do góry, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
– Nie bądź taka dumna z siebie. Nigdy nie podniosłem ręki na kobietę, ale to się może szybko zmienić. Dopóki mam drugą dłoń sprawną, nie czuj się nazbyt bezpiecznie.
– Grozisz mi? – spytała wyzywająco.
– Ostrzegam.
Sasuke wyprostował się i wypiął dumnie pierś przed siebie, chcąc tym samym zaznaczyć, że ma przewagę siłową.
– Jesteś żałosny. – Blondynka skrzywiła się lekko. – Wydawało mi się, że Uchiha są dumni, ale honorowi. Zdania nie zmieniłam, ale teraz wiem również, że istnieją poważne wyjątki. Wydaje ci się, że dobrze reprezentujesz swój klan, ale to nieprawda. Wczoraj udowodniłeś jakim dnem jesteś i zrobiłeś coś, czego tak bardzo się obawiasz. Splamiłeś honor tego klanu, tylko jeszcze najwyraźniej nie zdajesz sobie z tego sprawy. Coraz bardziej zaczynam współczuć Itachiemu, że ma takiego brata. Ale chociaż ma się za kogo wstydzić, bo za siebie zdecydowanie nie musi.
Między nimi zapadła cisza. Oboje wpatrywali się w siebie z niechęcia i nienawiścią, ani na moment nie przerywając kontaktu wzrokowego. Kiedy jednak Sasuke otworzył usta, by się odezwać, do pokoju wtargnęła Mikoto z dzieckiem na rękach.
– Dzień dobry – powiedziała uśmiechając się do blondynki, która nieco zaskoczona widokiem kobiety, szybko zmieniła wyraz twarzy. – Sasuke, czemu trzymasz gościa w drzwiach? Wpuść koleżankę.
– Dzień dobry. Czy zastałam Itachiego?
Dziewczyna wsunęła się do środka, niechętnie ocierając się o Sasuke, który najwyraźniej niewiele robił sobie z uwag matki. Haniko wymusiła delikatny uśmiech, wciąż jednak nieco podenerwowana. Mikoto odwzajemniła go, po chwili jednak przenosząc wzrok w stronę syna.
– Sasuke, idź po Itachiego, dobrze?
Chłopak skinął lekko głową, po czym sztywnym krokiem ruszył w kierunku schodów. Kobieta zaś gestem zaprosiła Haniko do salonu, prosząc by nie zdejmowała butów, bo ze względu na mały remont i nowonarodzone dziecko, nie miała jeszcze okazji posprzątać.
Shimanouchi zasiadła na fotelu naprzeciwko pani Uchiha, nie spuszczając wzroku z maleństwa, które kobieta trzymała na rękach. Dziewczynka jak na niemowlę była nadzwyczaj żywa i ciekawa świata. Haniko uśmiechnęła się, kiedy mała wyciągnęła rączki w jej stronę.
– Miałabyś ochotę ją potrzymać?
Haniko zmieszała się lekko, zupełnie nie spodziewając się takiego pytania. Po chwili jednak skinęła nieśmiało głową, a na jej rękach wylądowała mała ciemnowłosa istotka tak bardzo podobna do swoich braci.
– Jest słodka prawda? Itachi i Sasuke też tacy byli jako dzieci. Teraz raczej niewiele im z tego zostało. Mężczyźni z tego klanu mają zazwyczaj wyjątkowo paskudne charaktery. Pewnie już zauważyłaś, że ciężko z nimi wytrzymać.
– Itachi wcale nie jest taki trudny – odpowiedziała Haniko, uśmiechając się do małej, która z ciekawością wyciągała rączki w kierunku jej twarzy. – Dogadanie się z nim nie sprawia mi raczej problemów.
– Masz rację, Itachi nie jest typowym Uchiha, ale potrafi być niezwykle uparty, surowy i za nic w świecie nie złamie swoich zasad. Sasuke jest bardziej dumny, zimny i bezwzględny, uparty równie mocno jak brat, ale do zasad podchodzi znacznie luźniej. Na dłuższą metę obaj są jednak trudni do zniesienia.
Mikoto uśmiechnęła się, widząc że Haniko skinęła głową. Kobieta przez chwilę wpatrywała się w schody, a gdy upewniła się, że żaden z jej synów nie znajduje się w zasięgu wzroku, ściszyła nieco głos i ponownie odezwała się do blondynki.
– Jemu na tobie zależy. – Kobieta uśmiechnęła się szerzej, widząc zdumiony wyraz twarzy blondynki. – Wiem, że Sasuke pokazał ci się ze swojej najgorszej strony, ale wiem również, że jeśli udałoby ci się do niego dotrzeć, to czekałaby cię miła niespodzianka. On potrafi być czuły, opiekuńczy i kochający, ale dopóki ci nie zaufa, będzie zbyt mocno bał się odrzucenia, by się przed tobą otworzyć. Wiem, że jako matka raczej nie jestem do końca obiektywna, ale chciałabym, żebyś przemyślała to, co ci powiedziałam. Pamiętam, jak to było między mną, a jego ojcem, a Sasuke bardzo się w niego wdał. Nie tylko ciebie boli to, co mówi. Jeśli ci na nim naprawdę zależy, to daj mu czas i bądź wyrozumiała. Jestem pewna, że wynagrodziłby ci to wszystko, przez co dla niego przeszłaś. – Mikoto przerwała, ponownie zerkając w stronę schodów, po czym westchnęła. – Pewnie się znowu kłócą, albo biją.
– Często się to zdarza?
– Ostatnio niemal bez przerwy. Podejrzewam, że w życiu Itachiego też się ktoś pojawił, bo nie tylko Sasuke jest wiecznie zazdrosny o twoje spotkania z Itachim. Przyjaźnisz się z moim starszym synem, prawda?
Haniko potaknęła, oddając jej córeczkę, która zmęczona zaczęła usypiać w jej ramionach.
– Nie chciałabym plotkować, ale faktycznie Itachiemu też na kimś zależy. – Blondynka przerwała na chwilę, zastanawiając się, czy powinna kontynuować i powiedzieć to, co jeszcze przyszło jej do głowy. – Ale on w przeciwieństwie do Sasuke nie zachowuje się jak dupek i nie rani z tego powodu wszystkich dookoła.
Brunetka przyglądała jej się chwilę z nieodgadnionym wyrazem twarzy, po chwili jednak westchnęła cicho i delikatnie się uśmiechnęła.
– Itachi swoją zazdrość stara się stłumić. Jest spokojniejszy i bardziej opanowany. Będzie świetnym facetem dla dziewczyny, której potrzebne są ogromne pokłady cierpliwości.
– Ma pani rację. – Haniko uśmiechnęła się szerzej, wyobrażając sobie nieobliczalną Keiko, której zdarza się najpierw coś zrobić, a dopiero później myśleć, czego skutki bywają czasem katastrofalne.
Mikoto chciała powiedzieć coś jeszcze, ale przerwał jej odgłos kroków na schodach. Obie odwróciły się w tamtym kierunku i ujrzały Itachiego, który z grobową miną schodził na dół, przy okazji poprawiając sobie potargane włosy i mocno wymiętoloną koszulę. Chwilę później na szczycie schodów pojawił się Sasuke, który wcale nie prezentował się lepiej. Jeden rękaw jego koszulki został mocno podarty, czym najwyraźniej brunet wcale się nie przejmował. Obrzucił blondynkę chłodnym spojrzeniem, jednocześnie nie spuszczając oka z starszego brata.
Kiedy Itachi znalazł się na dole, skinął Haniko głową, po czym od razu skierował się w stronę drzwi, przy okazji wsuwając buty na stopy. Z całej siły starał się zamaskować złość, która jeszcze z niego nie uleciała, jednak z marnym skutkiem.
Blondynka spojrzała na Mikoto, przy okazji wyłapując jej znaczące spojrzenie.
– Do widzenia – powiedziała, uśmiechając się lekko. – I dziękuję za rozmowę.
Brunetka pomachała dziewczynie, kiedy ta opuszczała dom, po czym westchnęła i obrzuciła Sasuke karcącym spojrzeniem. Ten jednak zupełnie się tym nie przejmując, udał się do swojego pokoju, przy okazji głośno trzaskając drzwiami.

***

Haniko przyjęła z ulgą fakt, że w obecności Itachiego członkowie klanu Uchiha nie spoglądają już na nią tak, jak poprzednio. Nagle jej osoba stała się mało ważna, a jeśli już ktoś spoglądał w ich stronę, to ograniczał się do kiwnięcia brunetowi głową, nic poza tym.
– O czym chciałaś porozmawiać?
– Nie tutaj, w parku.
Brunet przez chwilę przyglądał się jej, po czym skinął głową i w milczeniu przemierzali ulice. Jednak po paru minutach, cisza ta zaczynała nieco ciążyć Itachiemu. Była jakaś niezręczna, a blondynka jakby w ogóle nieobecna. Parę razy próbował ją wciągnąć w pogawędkę o błahych rzeczach, ale za każdym razem kończyło się to dla niego niepowodzeniem. Itachi wzruszył więc ramionami i reszta drogi do opuszczenia dzielnicy Uchiha, minęła im w ciszy. Tuż przy samej bramie miała jednak miejsce sytuacja, której brunet się nie spodziewał. Parę metrów przed nimi stał Shisui i wpatrywał się w Haniko z zaciekawieniem. W końcu uśmiechnął się szeroko i pokazał Itachiemu uniesiony w górę kciuk. Następnie skręcił w boczną uliczkę i zniknął im z oczu. Dziewczynie całe zajście nie umknęło. Wyraz jej twarzy przedstawiał autentyczne zdziwienie.
– Kto to był? – spytała, wpatrując się teraz w Itachiego. – I o co mu chodziło?
Brunet ukrył zmieszanie, jednocześnie zastanawiając się nad jakąś sensowną odpowiedzią. Shisui najwyraźniej pomyślał, że Haniko to… Keiko. Cóż, będzie musiał to odkręcić i porozmawiać z przyjacielem ponownie.
– Mój przyjaciel, Uchiha Shisui.
Blondynka kiwnęła głową, na znak, że rozumie, nie spuszczając jednak oczu z Itachiego, najwyraźniej czekając na dalszą część wypowiedzi, która jednak nie nastąpiła.
– On chyba nie pomyślał, że my…
– Właśnie chyba dokładnie tak pomyślał.
Haniko zaśmiała się cicho, skręcając w boczną parkową alejkę, którą zamierzała uciec od tego miejsca. Im dalej znajdowali się od dzielnicy klanu Uchiha, tym czuła się spokojniejsza.
W parku panował przyjemny chłód, zapewniony przez bujną roślinność, która częściowo zasłaniała dopływ promieni słonecznych, dzięki czemu od ziemi nie bił taki żar, jak miało to miejsce na terenach znacznie bardziej zabudowanych. Ulgę znalazły tutaj również ptaki, które bardzo licznie zakładały gniazda na tutejszych drzewach, mając pewność, że ich młode nie skończą w słońcu jako jajecznica.
Haniko wskazała brunetowi pobliską ławkę, po czym oboje usiedli nie spuszczając z siebie oczu. Blondynka oparła się wygodnie, biorąc przy okazji głęboki wdech.
– Co powiedział ci na mój temat Akihito?
Itachi od początku miał podejrzenia, że to tego może dotyczyć ich rozmowa, choć nie przypuszczał, że Endo wygada się jej tak szybko.
– Powiedział mi, że całkiem niedawno spotkało cię coś złego i nie jesteś na tyle silna, by bez pomocy brnąć dalej przez życie, i…
– To nieprawda – przerwała mu blondynka. – Owszem spotkało mnie coś mało przyjemnego, ale nie jestem z porcelany, by trzeba mnie było strzec na każdym kroku. Sama doskonale daję sobie radę.
Itachi przyjrzał się jej zdeterminowanej twarzy, po czym skinął głową.
– Wspomniał też, że zakochałaś się w Sasuke. – Chłopak skrzywił się z niesmakiem. – A ja obiecałem mu, że będę cię przed nim chronił.
Blondynka westchnęła cicho.
– Nie kocham twojego brata. I nie potrzebuję ochroniarza.
– Ale przyjaciela potrzebujesz.
– Przyjaciela tak.
Haniko uśmiechnęła się do niego lekko. Kiedy jednak zdała sobie sprawę, że dręczy go coś jeszcze, uśmiech zniknął z jej twarzy.
– Nie podoba ci się, że między mną a Sasuke mogłoby coś być, prawda? – Nie doczekawszy się jednak odpowiedzi, kontynuowała. – Pytanie tylko czy martwisz się o mnie, czy o niego?
Itachi przyjrzał jej się dokładnie, marszcząc lekko brwi.
– Myślisz, że to wszystko jest takie proste? Że moja niechęć do tego związku wynika jedynie z ewentualnej troski o któreś z was?
– Dokładnie tak właśnie myślę. Jeśli jest więc coś jeszcze, to mnie oświeć.
Blondynka przysunęła się do niego bardziej, kładąc mu dłoń na ramieniu. Itachi przyjrzał się jej badawczo, po czym ponownie się skrzywił.
– Dlaczego on? Co ty w nim widzisz?
– Wiesz… – Haniko ponownie oparła się wygodnie na ławce, patrząc przed siebie na jedną z gałęzi, na której matka karmiła akurat swoje pisklęta. – Sama wolałabym, żeby ktoś inny wzbudził moje zainteresowanie. Tym bardziej, że wciąż mam go na oku w związku z misją. Nic mi po mojej pewności, że on nie jest w to zamieszany, skoro nie mam na to dowodów. Nie mogę się do niego zanadto zbliżać, co, nie powiem, nawet mnie cieszy. Nie lubię go jako człowieka.
Między nimi przez chwilę zapanowała cisza. Oboje wpatrywali się w gdzieś w dal, najwyraźniej zastanawiając nad słowami, które dopiero padły. Brak reakcji ze strony Itachiego, Haniko uznała jako zgodę z jej opinią. I dobrze, ponieważ gdyby brunet zaczął nadmiernie bronić brata, musiałaby mu wyraźnie zaznaczyć, że w tym wypadku jest nieobiektywny. Gdyby zaś zaczął go zbyt mocno potępiać, wiedziałaby, że kłamie, gdyż wcale tak o nim nie myśli. Itachi wybrał więc najbezpieczniejszą drogę, nie zdradzając przy okazji swoich uczuć.
– O co wam dziś poszło?
– Już jakiś czas temu przestałem się orientować, o co on ma do mnie pretensje. Prawdopodobnie chodzi o ciebie, chociaż wybuchy złości ma w zupełnie nieoczekiwanych momentach. Gorąco, masz ochotę na loda?
Kiedy Haniko potaknęła, wstali i skierowali się w stronę centrum.
– Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Akihito wspomniał, że coś między wami zaszło. Domyślam się, że chodzi o tę noc, kiedy został u ciebie?
Blondynka zarumieniła się lekko, zdając sobie sprawę z tego, jak to w ogóle brzmi.
– Sugerujesz coś?
– Mam nadzieję, że nie.
Itachi poczuł uderzenie w ramię, więc spojrzał w stronę dziewczyny, której wyraz twarzy wskazywał na poirytowanie. Cios nie był mocny, a jednak stanowił ostrzeżenie.
– Przepraszam – powiedział.
Więcej się do siebie nie odezwali. Po paru minutach para znalazła się obok stoiska z lodami, gdzie Itachi zamówił dwa, uprzednio wykłócając się z Haniko, że on zapłaci. Kiedy już udało mu się wywalczyć postawienie deseru, dzięki czemu zachował swój honor, mina ponownie mu zrzedła, gdy na horyzoncie po raz kolejny dzisiaj ujrzał swojego przyjaciela. Shisui posłał mu porozumiewawczy uśmiech, po czym wraz z członkiem klanu Hyuuga, z którym ostatnio miał misję, udali się do pobliskiego baru. Na piwo, jak podejrzewał Itachi.
I tym razem obecność Shisuiego nie umknęła uwadze blondynki, której najwyraźniej każde kolejne przypadkowe spotkanie poprawiało humor. Dziewczyna roześmiała się, widząc niepewną minę Itachiego. Brunet ogarnął się szybko, na powrót przywracając na twarzy maskę obojętności. Ruszyli spacerem w stronę pobliskiego jeziorka.
– To jak już omówiliśmy z grubsza sprawę mojej relacji z Sasuke, to może mi powiesz, jak tam Keiko? Nie udawaj, że nic was nie łączy, bo w to nie uwierzę.
– A uwierzysz jeśli powiem, że nie mam ochoty o tym rozmawiać?
– W to już bardziej. – Haniko uśmiechnęła się, widząc jego zrezygnowaną minę. – Mawiają, że przeciwieństwa się przyciągają. Jeśli to prawda, to powinno wam się udać.
– Jak postępy w misji? Macie już kogoś na oku? Podejrzewam, że tak, skoro Suna przysłała tu Akihito.
Itachi kończąc swojego loda, a przy okazji zmieniając temat, wyrzucił papierek do kosza i poprowadził blondynkę w boczną alejkę parku. Drzew było w nim znacznie mniej, niż w poprzednim, a jednak od znajdującego się tutaj jeziorka, bił przyjemny chłód.
– Uchiha Oshirame. Znasz? – Kiedy brunet potaknął, Haniko kontynuowała. – Rozmawiałam z nim zaraz po przyjeździe do Konohy i powiedział mi dużo… naprawdę interesujących rzeczy. Nic wprost, a jednak część dawała do myślenia. Aktualnie jest na misji, ale dziś lub jutro powinien wrócić. Akihito zostanie przydzielony do drużyny, która odbije go na trasie. Nie może dotrzeć tak po prostu do Konohy, bo jeśli aresztują go w obrębie wioski, to jego ewentualni wspólnicy mogą zacząć coś podejrzewać. Shikamaru stwierdził, że najodpowiedniejsze będzie upozorowane porwanie. Gdyby się okazało, że nic nie wie, nie możemy dopuścić do tego, by wydało się, że władze wioski coś podejrzewają, dlatego shinobi będą działali w przebraniu. Niestety nie wiem, który kraj będą rzekomo reprezentować.
– A więc gdyby się okazało, że jest niewinny, cała wina spadłaby na kogoś innego. Zastanowiliście się, co by było, gdyby zupełnie nieświadom opowiedział tę historię prawdziwym spiskowcom? W jaki sposób macie to zamiar w ogóle rozegrać? Jeśli porywacze będą mu proponować zawarcie układu, prawdziwy zdrajca może później próbować szukać z nimi kontaktu, jeżeli warunki, które przedstawicie, okażą się korzystne.
– O to się nie martw. Jeżeli nie on jest w to zamieszany, to właśnie w taki sposób uda nam się dotrzeć do zamieszanych w tę intrygę. Propozycja, którą mu złożą będzie dobra, choć nie na tyle, by mogli zacząć coś podejrzewać.
Itachi pokiwał głową, zastanawiając się nad czymś.
– A nie myśleliście o tym, by po prostu podstawić Uchihom pod nos ich własnego człowieka?
– Zastanawialiśmy się nad tym, ale nie znaleźliśmy odpowiedniego kandydata. – Blondynka uśmiechnęła się, widząc pytające spojrzenie Itachiego. – Jedynym członkiem waszego klanu, któremu Hokage bezgranicznie ufa jesteś ty. Jednocześnie jesteś jednym z niewielu, którego większość Uchihów nie darzy zaufaniem. Znowu nie masz takiego charakteru, by po rzekomym porwaniu rozpowiadać wszem i wobec, że shinobi innej wioski proponowali ci różne układy. Z tego, co zdołałam się zorientować, Oshirame jest takim człowiekiem.
– Faktycznie, macie wszystko pod kontrolą – odpowiedział, a kącik jego ust uniósł się nieznacznie. – Odprowadzę cię do domu.

2 komentarze:

  1. A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja nie zauważyłam nowej noci!!!! Tożto masakra!!!! Sorry, so sorry, ale to wina szkoły. Jestem teraz w 3 klasie i no masakra. Lekcje do późna, i tyle zadają, że masakra, całe wieczory muszę lekcje odrabiać, koszmar!
    No ale o notce ma być! Jupi!!!! Bardzo lubię tutejsze notki :) I Haniko z Akihito sa tacy słodziaszni, żeby ich więcej było. I hihihihi Shisui pomylił Haniko z Keiko, mam nadzieję, że Itachi szybko mu tego nie wyjaśni i będzie trochę zwrotów akcji :D I Haniko jest taka tajemnicza, o co chodzi z tą jej misją? To ciekawe, niby coraz więcej o niej jest, ale i tak nic nie wiemy. Ciekawie, ciekawie, żeby było więcej o niej. A tak w ogóle to czemu Itachi nie chciał zwierzyć się Haniko ze swoich problemów :( szkoda poczytałabym o tym. Tak samo jak o bójce braci, ciekawe o co poszło. Sasek taki zazdrosny, może Itachi też powinien go tak podenerwować jak on jego i poflirtować z Haniko :DD Hihihi chciałabym to przeczytać. Czekam na nexta, i mam nadzieję, że nie będzie to trwało zbyt długo. Yuuki

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tego bloga! Serio! Notki dodajecie dość rzadko, ale jednak zawsze na nie czekam. Pierwszy raz komentuje bloga, bo stwierdziłam, a może akurat mój komentarz doda wam trochę weny? Chciałabym wam serio pogratulować świetnego bloga! I napisać, ze czekam niecierpliwie ba kolejny rozdzial! Pozdrawiam <3

    ~lena

    OdpowiedzUsuń